Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Opatrzność kryta papą

numer 44/2016

Przed nami premiera donioślejsza od pierwszego seansu „Smoleńska” czy wypuszczenia na rynek nowego Iphone’a 8.

11 listopada 2016 r. zapisze się złotymi zgłoskami w historii Warszawy, Polski i świata. Owszem, grupa łysych i pryszczatych osiłków, jak co roku, przejdzie przez stolicę Polski, dokonując rekonstrukcji Bitwy pod Grunwaldem, za Krzyżaków mając miejskie śmietniki. Ale nie tylko. Tego dnia otworzy podwoje Centrum Opatrzności Bożej…

– kompleks świątynny charakteryzujący się tym, że idą na niego grube miliony z podatków Polaków, począwszy od dwudziestolecia z przerwą na wojnę. Ma gigantyczną kopułę w kształcie wyciskarki do cytrusów.

Jeśli jesteś politykiem, na dodatek decyzyjnym, to okrągłą rocznicę, polityczne zwycięstwo czy też po prostu dobrą passę możesz celebrować na różne sposoby – możesz zafundować swoim obywatelom: tysiąc szkół na tysiąclecie, orliki, autostrady, igrzyska, ulgi podatkowe. Albo w chuj drogi kościół.

Z takiego założenia wyszli posłowie Sejmu Czteroletniego – uznali, że w podziękowaniu za to, że sami sobie uchwalili Konstytucję 3 Maja, państwo polskie powinno szarpnąć się na świątynię za pieniądze podatników. Żeby uciąć wszelkie dyskusje, czym prędzej pognali włożyć kamień węgielny obok Łazienek. Pech chciał, że właśnie wtedy państwa ościenne po raz trzeci pokazały im gest Kozakiewicza i zmiotły Polskę z powierzchni Ziemi. Po drodze była jeszcze I wojna światowa i wydawało się, ze temat ucichł. Gdzie tam! Czarni zaczęli męczyć bułę ponownie w 1920 r., powtarzając najważniejszy wers z postanowienia Sejmu Czteroletniego: „na koszt państwa”. Wtedy w budżecie zarezerwowano pierwsze 10 mln marek polskich. Od tego czasu kasa płynie, płynie, płynie. Wybraliśmy się na aleję Księdza Prymasa Augusta Hlonda, żeby sprawdzić, jak bystro.

Trudno stwierdzić, ile dokładnie popłynęło kasy na centrum. Kamienie węgielne przenoszono z Ujazdowa na Pole Mokotowskie, z Pola Mokotowskiego na Rakowiec i z powrotem. Ostatecznie wybrano Wilanów, a projekt – od początku monumentalny – rozrósł się jeszcze bardziej, gdy czarni odkryli, że można połączyć go z kultem papy Polaka, co pozwoli oczekiwać wzmożonej hojności państwa polskiego.

To, że parafia jedzie na rządowych dotacjach od stu lat, nie przeszkadza jej robić sobie PR jako wspólny projekt wszystkich Polaków, od proroków ogłoszony, od narodu upragniony i w zasadzie z indywidualnych datków sfinansowany.

 

całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.