Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Ogórek na Alaskę

numer 8/2015

Dwie blondynki pchające się do władzy. Ale nasza jest większą blondynką.

Sojusz Lewicy Demokratycznej znalazł sobie własną Sarę Palin w osobie Magdaleny Ogórek.

Podobieństwa są uderzające. Choć oczywiście istnieje zasadnicza różnica między wiceprezydentem w USA i prezydentem w Polsce – obie te nominacje mają ten sam charakter. Obie są w istocie rzeczy ruchem w kampanii wyborczej; brawurowym zagraniem ze strony doświadczonego, ale zdesperowanego polityka, który doszedł do wniosku, że musi iść na całość, żeby uchronić się od klęski.

Obydwa wprawiły w szok wyborców i komentatorów, gdyż obydwa były całkowicie niezgodne z charakterem ich autora. O ile w przypadku Johna McCaina chodzi o dość powszechnie mu przypisywany szczery patriotyzm i kierowanie się interesem państwa – nawet wbrew swoim doraźnym interesom politycznym – o tyle Millera dotąd wyróżniał wizerunek człowieka poważnego. Wiele osób z prawa i z lewa negatywnie oceniało jego życiowe wybory i dokonania – ale nikt nigdy nie powiedział, że jest postacią humorystyczną. Polityk z wieloletnim doświadczeniem rządowym, były premier, człowiek, „który wprowadził Polskę do Unii Europejskiej”, zdawał się ratunkiem dla tonącego po czterech latach młodzieżowych eksperymentów Sojuszu z 2011 r. I jak wytypowanie głupawej gubernatorki stanu niemającego nawet miliona mieszkańców na wiceprezydenta USA podważało wizerunek McCaina jako polityka wiernego zasadzie „Country First” („Kraj przede wszystkim”), tak nominacja dla Magdaleny Ogórek przekreśla wizerunek SLD jako poważnej partii poważnych polityków, z przewodniczącym na czele.

I to nie koniec.

W znakomitej książce „Game change”, napisanej na podstawie dwustu rozmów z uczestnikami kampanii w 2008 r. przez dziennikarzy Johna Heilemanna i Marka Halperina (na podstawie jej fragmentu powstał film pokazywany też w Polsce) czytamy: „Pobieżnie sklejony w 40 godzin raport z lustracji Palin podkreślał jej słabości: Demokraci wykpią ją jako pozbawioną doświadczenia byłą miss, której najważniejszym wystąpieniem na scenie ogólnokrajowej była rozkładówka w »Vogue«”.

Palin była drugą wicemiss Alaski, co łączy ją z Magdaleną Ogórek, która zdobyła tytuł pierwszej wicemiss Rybnika, acz pod względem doświadczenia Sarah bije Magdalenę na głowę. Wprawdzie stanowisko burmistrza 8-tysięcznej Wasillii, a później gubernatora jednego z najmniej zaludnionych, prowincjonalnych stanów USA nie daje politykowi solidnych podstaw do bycia wiceprezydentem najpotężniejszego państwa na świecie, ale jeszcze mniej kwalifikacji zdobywa się na bezpłatnych miesięcznych stażach i dobrze płatnych chałturach na umowę o dzieło. Magdalena Ogórek całkiem zręcznie odwróciła ten argument w swym wystąpieniu na konwencji, zwracając się „do młodych ludzi, którzy poczuli się osobiście dotknięci” kpinami na ten temat z komunikatem: „wasza praca jest ważna” – ale nie odpowiada to na pytanie, co ona tak naprawdę robiła podczas rzekomych „kilkunastu lat” swojej „pracy w administracji publicznej”. Zgoda, nie śmiejemy się z miesięcznych bezpłatnych stażów – ale czy może wskazać jakiś urząd, w którym przepracowała kilka lat? Za pieniądze, na etacie, na samodzielnym stanowisku merytorycznym, nie jako sekretarka? W którym awansowała w strukturach i doszła do jakiejkolwiek pozycji kierowniczej? Bo jak na razie o niczym takim nie słyszeliśmy.

całość na łamach

Wasze komentarze 8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • co się dziwic kandydatkom na prezydenta RP. Sama Kopaczka dała przykład w czasopiśmie jak się to ma do społeczeństaw RP. A zwłasza że mieliśmy już prezydenta od 100 milionów (czytaj boleści). Więc nie krzyczcie nad tą trumną.

  • Wiecie co, czytam was od dawna, zwykle z zapartym tchem, ale jak uważacie, że gajowy czy Duda mają większe kompetencje do czegokolwiek, niż Ogórek, to musicie wziąć tabletkę na wzrost IQ chyba. To, że ktoś uprawiał przez 30 lat zawód kierownik wcale nie czyni go specjalistą. Szczególnie w jakiejkolwiek korporacji. Tam kierownikiem mógłbym zostać średnio rozgarnięty szympans.

  • Pani Agnieszko, cenię i lubię Panią jako dziennikarkę. Ale smuci mnie fakt, że wzorem reżimowych dziennikarłów, także atakuje Pani p. Ogórek. Cel jest łatwy, a ja zawsze uważałem , że nie leci Pani na łatwiznę.
    Ale rozumiem – rozkaz nie gazeta.

  • czytam pania od stuleci ale raz jedyny raz chcialbym pojsc z pania do kosciola…ostatnio bylem….nie pamietam.

  • Naprawdę proponuję pani Łaniewskiej zmianę zawodu, choć osobiście nie powierzyłabym jej nawet zamiatania dziedzińca w fabryce.
    Poświęcono całą szpaltę na bredzenie na temat kandydatki na prezydenta, rozumiem że pozostali kandydaci to demony intelektu i talentów politycznych, tylko (przypadkowe przecież) społeczeństwo kompletnie tego nie docenia i trzeba wskazać na kogo nie głosować. Nie wiem kto i po co takie gnioty puszcza. Leczcie się, a autorka zwłaszcza.

  • Dla zainteresowanych – cytuję fragment książki (rosyjskiej): „Przypomnijmy sobie, co zawsze dzieje się przed wyborami w każdym tak zwanym demokratycznym państwie. Walczą grupy socjotechników reprezentujących kandydatów, korzystając z ogromnych środków finansowych, wykorzystują wyrafinowane metody psychologicznego wpływania na ludzi poprzez media, telewizję i agitację. Im bardziej rozwinięty jest kraj, tym bardziej wyrafinowane sposoby wmawiania. Absolutnie oczywisty jest ten fakt, że zwycięża zawsze ta grupa socjotechników, która potrafiła wywrzeć największy wpływ. I później już pod wpływem sugestii ludzie idą i głosują. Myślą, że głosują z własnej woli, a faktycznie podporządkowują się woli jakiejś grupy”. Dalej nie komentuję.

  • Pani Magdalena Ogórek jest niekompetentna jako kandydatka na prezydenta Polski.

  • A Korwin jeździ po Polsce swoim bolidem zwanym Air One Korwin i mobilizuje negatywny elektorat czyli elektorat głosujący nie za czymś tylko przeciwko czemuś. Ludzie biedni mogą zagłosować na niego nawet jak po jego wygranej będą mieszkać na ulicy. Cała Polska elita (pseudolewicowa też) i KrK od 25 lat pracuje na sukces Korwina. Nie wiadomo tylko czy umyślnie czy z czystej głupoty. Balcerowicz na pewno to robił umyślnie bo Korwin twórczo rozwinie jego teorie gospodarcze. Zresztą każdy rząd do tej pory podążał ścieżką wyznaczona przez Balcerowicza. Milcząca Ogórek i nielewicowe SLD (Miller dostaje nagrody od organizacji działających przeciwko pracownikom jak np. Lewiatan i BCC) też będzie tak robić. Problemem lewicy nie jest kandydat, ale brak spójnego lewicowego programu. A jeśli nawet jest taki program to jak go zaprezentować ludziom, którym wyprano mózgi przez te 25 lat?