Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

Oczy tej Pięty jak dwa błękity…

numer 23/2018

A mnie jest żal posła Pięty. Pięta naprawdę jest ofiarą – choć nie dupy czy jakichś mrocznych sił za nią stojących, tylko własnego światopoglądu.

Ale przecież nie od dziś wiemy, że katolicyzm jest wybitnie upośledzający.

Polityk, który zaistniał w życiu publicznym dzięki głoszeniu ortodoksyjnej katomoralności, wezwaniom do „modlitwy o światło Ducha Świętego” oraz pognębienia „degeneratów, dewiantów, zboczeńców i pedofilów”, którzy „chcą zniszczyć religię, rodzinę i podważyć prawo naturalne” – powinien był liczyć się z tym, iż wiadomość, że zdradzał żonę z partyjną aktywistką, której na dodatek obiecywał małżeństwo – uraduje jego niezliczonych wrogów politycznych. Oczywiście dziś wszyscy antypisowcy zaklinają się, że nie obchodzi ich życie osobiste posła Pięty, tylko mechanizmy protekcji i nepotyzmu, które ujawniły się w jego obietnicach załatwienia Izabeli Pek roboty w Orlenie – ale to przecież najczystszej wody hipokryzja. Tak naprawdę wszyscy umierają z radości na myśl o świętojebliwym pisiorze, który chędożył modelkę, topless występującą pod scenicznym pseudonimem „Czarna Pantera” i obiecywał jej zrobić sześcioro dzieci.

No i trudno się dziwić, bo to naprawdę piękna historia.

 

Ale właśnie dlatego uważam, że wszyscy zachowujemy się podle. Postępowanie Stanisława Pięty wobec Izabeli Pek – jego całkowity brak poczucia zagrożenia, nierozwaga w składaniu obietnic, dziecięca niefrasobliwość, z którą siał za sobą ślady niewierności małżeńskiej na wszelkiego rodzaju komunikatorach, a także w książce wejść i wyjść hotelu poselskiego – dowodzą, że jest on posłem szczególnej troski, zasługującym na specjalne traktowanie.

Żeby nie było wątpliwości: nie twierdzę, że poseł Pięta jest niedorozwinięty umysłowo. Na takie twierdzenie nie mam dowodów. Natomiast niewątpliwie jest niedorozwinięty społecznie.

Poseł Pięta nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, jakie stanowią kobiety w XXI w., albowiem jego rozwój mentalny jest na poziomie wieku XIX. Poseł Pięta nie miał świadomości, jak wielkie ryzyko podejmuje polityk (a zwłaszcza ultraprawicowy polityk narodowo-katolickiej partii rządzącej), nawiązując stosunki seksualne z kobietą niebędącą jego żoną, albowiem w świecie posła Pięty pohańbiona w ten sposób kobieta nie leci z dowodami do brukowca, tylko niczym Anna Karenina rzuca się pod pociąg. W Piętowym umyśle kobiety są istotami bezwolnymi i naiwnymi, pozbawionymi inicjatywy i przebiegłości, marzącymi wyłącznie o domu i dzieciach. Dlatego Pięta nie obawiał się obiecywać powabnej Izabeli małżeństwa, planować z nią sześciorga dzieci, a nawet poznać jej matki, żywił bowiem przekonanie, że zarówno inicjatywa, jak i kontrola w tej interakcji należy wyłącznie do niego.

Poseł Pięta zdaje się żyć w dystopijnej rzeczywistości popularnego serialu „Opowieść podręcznej”, w którym ultrakonserwatywna rewolucja przekształca Stany w teokratyczną dyktaturę, gdzie kobiety traktowane są jako zasób naturalny, jedynym celem ich istnienia jest rozród, a wszelka samodzielność, z czytaniem książek włącznie, jest zwalczana z najwyższą surowością.

 

Jednak, obiektywnie rzecz biorąc, taka rzeczywistość nie istnieje. Nawet w Polsce. Skąd zatem u posła Pięty ten głęboki i fatalny w skutkach błąd poznawczy? Kto odpowiada za upadek wschodzącej gwiazdy polskiej ultraprawicy?

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół katolicki. To Kościół, szczególnie w naszym krajowym wydaniu, przekonuje biednych, naiwnych mężczyzn, że nie muszą bać się kobiet, bo naturalny porządek świata czyni je uległymi. To Kościół odpowiada za nieszczęście mężów stanu takich jak Stanisław Pięta czy Łukasz Zbonikowski – inny rycerz niepokalanej w szeregach PiS, brutalnie zaatakowany przez kobietę. W tym przypadku żonę, która przyłapawszy go na zdradzie, rozpuściła gębę do mediów, wytoczyła mu proces o przemoc domową i jeszcze ujawniła jego zapiski o tym, iż żona powinna być „niewysoka, z płaską głową, żeby można było na niej postawić szklankę z piwem”. Poseł Zbonikowski wprawdzie ostatecznie został przywrócony w prawach członka i łaskach prezesa, ale niedyskrecje jego małżonki niewątpliwie podkopały jego świetnie rozwijającą się karierę. Wiele wskazuje na to, że koszty błędu poznawczego Pięty będą jeszcze wyższe.

 

U schyłku drugiej dekady XXI w. większość mężczyzn – przynajmniej na tzw. Zachodzie, do którego z uporem się zaliczamy – ma świadomość, że kobiety są śmiertelnie niebezpieczne. Kościół ukazał Pięcie wizje innego, lepszego świata – świata bez dżęderu, miejsca, gdzie zgodnie z prawem natury chłopy rządzą, a baby słuchają – i całkiem zmącił jego piękny umysł.

 

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA

Wasze komentarze 12 komentarzy

Odpowiedz na „putamaderaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.