Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Autor
Wojciech Mittelstaedt

Nowa żydokomuna

numer 10/2015

Parchy  rządzą światem – kolejne dowody.

Referendum w sprawie przyłączenia Krymu do Federacji Rosyjskiej wyznaczono początkowo na 25 maja 2014 r. Później zmieniono datę na 16 marca. Niewiele osób zwróciło uwagę na ten drobny z pozoru fakt, a ma on znaczenie symboliczne. 16 marca przypadało żydowskie święto Purim.

Wielu zachodnich politologów zawzięcie analizuje przyłączenie Krymu do macierzy. Układają różne teorie niczym puzzle, ale jak by kombinować, elementy układanki nigdy do siebie nie pasują.

Nic dziwnego, nie biorą pod uwagę historii politycznej, a jak jest ważna historia w polityce, wie nawet goj Kaczyński.

Początków obecnych wydarzeń należy szukać już w początkach powstawania władzy radzieckiej. Białoruski historyk Michaił Gennadiewicz Aganow, uznany i bezstronny naukowiec, przypomina w artykule z nr 2/2012 periodyku „Czasopis”, że idea syjonistyczna była na terenach Rosji bardziej rozpowszechniona niż na Zachodzie. Przeważały ugrupowania o charakterze lewicowym, co pozwoliło im łatwo nawiązywać kontakty z młodą władzą radziecką, w której według oficjalnych danych Żydzi piastowali od 80 do 85 proc. kierowniczych funkcji. Nic więc dziwnego, że na zaproszenie Prezydium Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego (WCIK) latem 1923 r. przybyła na wystawę rolniczą do Moskwy palestyńska delegacja z Icchakiem Ben Gurionem na czele.

Dopiero po pierestrojce i odtajnieniu akt KGB okazało się, że podczas wystawy rolniczej z żydowską delegacją rozmawiano nie tylko o metodach efektywnej hodowli czosnku i cebuli. Wraz z Ben Gurionem przybyli przedstawiciele JOINT-u. Założona w USA w 1914 r. organizacja, dysponując prawie nieograniczonymi środkami żydowskich bankierów i przemysłowców, a także wsparciem propagandowym trzymanych w ich rękach gazet, pod płaszczykiem działalności charytatywnej w rzeczywistości finansuje dalekosiężne polityczne plany, zazwyczaj głęboko ukryte przed światową społecznością. Ludzie z JOINT-u łatwo znaleźli wspólny język z kosmopolitą Leninem, który sam był pochodzenia rosyjsko-kałmucko-żydowsko-niemiecko-szwedzkiego, co nie jest żadnym wymysłem, bo dane te znaleźć można w każdym słowniku biograficznym.

Rychła śmierć wodza rewolucji nie przerwała współpracy Kraju Rad z JOINT-em. W żyłach Stalina, Gruzina, nie płynęła co prawda nawet kropla żydowskiej krwi, ale jego państwo cierpiało na rozpaczliwy niedostatek dewiz. Potrzebne były nie tylko do rozwijania przemysłu, kupowania zachodnich technologii, ale także finansowania rozwijających się ruchów komunistycznych w wielu krajach europejskich. Kosztowności zrabowane burżuazji, cerkwi oraz wyprzedaż najcenniejszych dzieł sztuki tylko w minimalnym stopniu zaspakajały potrzeby. JOINT chętnie przyszedł Stalinowi z pomocą. Zawarto tajny, dopiero niedawno upubliczniony przez wnikliwych historyków układ. JOINT przekazywał ZSRR 900 mln dolarów rocznej pożyczki, która spłacona miała być od roku 1945 do 1954. Żaden sprytny lichwiarz nie pożyczy choćby centa bez zastawu.

Zastawem, jaki zaproponował Stalin za żydowską pożyczkę, był Krym, kilka milionów hektarów atrakcyjnej ziemi, na której, w razie niespłacenia długu, powstać miała żydowska Nowa Kalifornia.

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Odpowiedz na „lubatAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Czy ten tekst nie miał być opublikowany na 1 kwietnia? Jakoś bardzo mi się kojarzy z tą datą. Jeśli rzeczywiście ktokolwiek opublikował takie sensacyjne kwity, to dlaczego nikt o tym wcześniej się nawet nie zająknął, i dopiero PT. Mittelstaedt się nad nimi troskliwie pochylił?
    Jest jeszcze możliwość, że jakoś przeoczyłem publikacje na ten temat, ale to tak mało prawdopodobne, jak niezauważenie meteorytu czelabińskiego.