Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Niewolnice pana księdza

numer 9/2015

Reporterka „NIE” na kursie dla księżych gospodyń.

Zbliżają się święta wielkanocne i gosposie na plebaniach mają dużo więcej roboty. Żeby sprawiły się jak najlepiej w okresie wielkiego postu organizuje się dla nich specjalne rekolekcje. Teoretycznie chodzi o to, by wiedziały, że są blisko Boga. W praktyce uczy się je zasad savoir vivre i tego jak mają dobrze usługiwać księżom. Stąd nazywa się to kursorekolekcje.

– Gospodyni na plebanii ma świadomość, że bierze udział w czymś wielkim. Wpatrzona jest w Maryję, która stała u boku syna – zaczyna ksiądz rekolekcjonista Leszek Slipek z warszawskiej parafii.

W innych większych miastach, gdzie odbywają się podobne rekolekcje, księża mają też zacząć od tego zdania.

Podobno tak kiedyś zaczął Benedykt XVI. W mszy dla kościelnych gospodyń najważniejsza jest celebracja sakramentu pokuty. Ksiądz nie mówi czemu, każe jednak pamiętać, że gosposia to nie matka, siostra ani nie nauczycielka księdza. Ma znać swoje miejsce. I przede wszystkim umieć zachować dyskrecję. O tym, że nikomu nic nie opowiedzą, muszą przysięgać przed ołtarzem.

Po mszy zaczyna się jednak główna część kursu – podnoszenie sztuki kulinarnej i elementarne zasady „savoir vivre”. Kursantki poznają też tajniki zdrowego żywienia. Szkolenie prowadzą pracownice Restauracji Domu Królewskiego w Pokamedulskim Klasztorze w Wigrach. „Przygotowując stół pamiętajmy, że odległości między nakryciami wynosi od 65 do 80 cm. Sztućce muszą być z jednego kompletu, a końce rękojeści powinny być oddalone 1 cm od krawędzi stołu”. Pokazują też 5 sposobów składania serwetek. Podobno sposobów jest więcej, ale tyle powinno wystarczyć w codziennym życiu księży na plebanii. Restauratorki zapewniają, że

zasadą musi być, by w Wielki Czwartek pięknie ułożona serwetka zdobiła talerz proboszcza, a na niej powinien znaleźć się kwiatek. Najlepiej wiosenny w żywym kolorze, bo te poprawiają apetyt.

– Do obiadu zawsze musi być deser – zapewnia ubrana w szarą garsonkę nauczycielka, Agnieszka Omiljanowicz, kierownik restauracji i poleca mazurek królewski z makiem i śliwkami kalifornijskimi. – Z płatków kandyzowanej dzikiej róży robimy napis „Alleluja” – dodaje na koniec wykwintnego przepisu.

całość na łamach

Wasze komentarze 6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.