Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Autor
Łukasz Piotrowicz

Nawracani na ateizm

numer 37/2018

Na lekcjach religii dzieci się uczą, że Boga nie ma. W Anglii!

Podczas gdy w polskiej oświacie trwa dyskusja, czy księża mogą być wychowawcami klas i na której lekcji w planie umieścić religię, to do programów nauczania wszystkich przedmiotów sączy się katolickie treści, Brytole przy herbatce zastanawiają się, jak dużo ateizmu pompować w dziatwę szkolną. Przewrotność tej wiadomości polega na tym, że pomysł poszerzania światopoglądowych horyzontów wyszedł nie z towarzystwa bezbożników, ale z Kościoła. Anglikańskiego – czyli tego, którego głową jest nie Franciszek, lecz Elżbieta.

Komisja ds. Edukacji Religijnej Kościoła Anglii zaprezentowała raport na temat tego, czym się zajmuje od roku 2016. W tym czasie anglikańscy spece od kształcenia zastanawiali się i konsultowali, co przez ostatnie 30 lat katecheci robili dobrze, a co chujowo. Co należy zmienić, a co zostawić jak było. Po 2-letnim główkowaniu zaprezentowali swoje spostrzeżenia na stu stronach (skrót ma 20, wersja dla mediów liczy 3 strony, co świadczy o racjonalnym podejściu do możliwości poznawczych dziennikarzy). Członkowie komisji uznali, że dotychczasowa jakość nauczania była za niska, a treści nieprzystające do wyzwań współczesności. Myśl przewodnia sprawozdania jest taka, że należy położyć nacisk na humanistyczne wychowanie młodych Brytyjczyków, odchodząc od tradycyjnych lekcji z wykładnią katechizmu na rzecz religioznawstwa. A nawet i to mało: oprócz teologicznej wizji świata należy gnojom pokazywać również agnostyczną oraz – o zgrozo! – ateistyczną. Autorzy dokumentu twierdzą, iż współczesny świat jest tak skonstruowany, że tradycyjne metody indoktrynacji zawodzą. Można zachęcać, proponować, przekonywać, ale nie zmuszać. I nie wolno ograniczać umysłowo, bo wyjdzie to na szkodę całemu społeczeństwu. Dzisiejsza młodzież dorasta, a potem będzie pracować i żyć w społeczeństwie wielokulturowym. Mokre sny nacjonalistów o narodowych monolitach pozostaną snami, a na jawie należy działać tak, aby zapobiec agresywnym konfrontacjom z odmiennością.

Warto – snują refleksję członkowie komisji – w żółtodziobach rozbudzać empatię, pomagać wejść w buty innego, spojrzeć na sprawy z różnych punktów widzenia. Tego wymaga struktura brytyjskiego społeczeństwa, zbudowana z różnokolorowych klocków. Młody Brytyjczyk musi być przygotowany, że na swojej drodze spotka przybysza z egzotycznego kraju, który będzie wykazywał niestandardowe podejście do cudzej własności i nietykalności. Uzupełni ten obraz zaściankowe podejście do wielu kwestii wynikające z religijnego wychowania w rodzinnym kraju. Na przykład w Polsce.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • W naszej republice bananowej (baranowej), to kacyki, kuglarze i guślarze z fajnej sekty katolickiej (lubię te organizacje przestępcze) decydują o wszystkim, w tym o przepisach prawa. Liliput dyrygujący pisem i swoimi marionetkami musi ich też bardzo grzecznie słuchać , bo inaczej w przeddzień wyborów barany boże i zawsze dziewice nie dowiedzą się od kleryków jak bozia kazała głosować. Tego nie ma chyba w żadnym innym kraju, nawet na czarnym lądzie. Idziemy na rekord.

  • Po ponad 20 latach odwiedziłem gmach szkoły sredniej do której uczęszczałem w latach 80. i qpba oniemiałem z wrażenia ponieważ nad samym wejsciem do holu głównego szkoły wisi zajebisty krzyż …..takie potwory to nawet w komunie w salkach katechetycznych na scianach nie widniały widocznie dzieci nie straszyć.Przerażony tym widokiem doszedłem do wniosku że w pewnym stopniu edukacja powróciła do symboli oraz atmosfery rodem ze średniowiecza.
    Ps. Jest tak trafne powiedzenie że ,,z czym przystajesz tym samym się stajesz”a wiadomo że Polska krzyżami stoi więc nie ma co się obrażać na los tego narodu gdzie przez całe wieki tylko wojny, zabory lub bieda.

    ”U PANA BOGA NIE MA ŻE BOLI ” (dlatego życie musi boleć ).

  • Nie marnujcie czasu na nauke ateizmu. Lepiej jest poznać klasową strukture społeczeństw i dowiedzieć się gdzie i w jaki sposób toczy się w XXI stuleciu walka klas. Dewoci i czarne papugi to dopiero 7 linia frontu.
    A poza tym, po zwycięstwie socjalizmu, kler może się jeszcze przydać do pacyfikowania najgłupszych warstw ludności. Za Stalina była religia w szkołach i ścigana pornografia a mimo to zbudowaliśmy Nową Hutę!

  • Uwielbiam ten jazgot ateuszy w komentarzach poniżej. Jakby technika umożliwiała efekty 4D, 5D, itd., to już miałbym zapluty pianą monitor i zafajdaną gównem klawiaturę. Miłego tea time!

  • Pan redaktorek ma widać spory problem z zaściankowością – zwłaszcza swoją. Nie może mu się pomieścić w zakutym łbie, że katole występują również w krajach większych i bardziej rozwiniętych cywilizacyjnie niż dwudziesta gospodarka świata, a idee chrześcijańskie przeżywają właśnie teraz największy boom jako sprzeciw dla łykania mainstreamowej post prawdy. Mówiąc krótko: wiocha, panie Łukaszku.

  • Lada moment okaże się, że sekta katolicka będzie delegalizowana w większości krajów na świecie. Przecież to organizacja zbrodnicza, działająca na zasadach mafijnych.Wtedy będziemy mieli okazję ponownie wszystkich zchrystianizować i pozawierzaćwszystkio ciotce boskiej, wujkowi boskiemu itd. Fajnie, bo wszystkie dewoty i polaki-katoliki trafią do raju, gdzie już czeka święta wojtyłka w papamobilu. Ale obciach.