Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Nauczyciel, a nie kłamie

numer 43/2015

O złych nauczycielach „NIE” rozmawia z ŁUKASZEM ŁUGOWSKIM, pedagogiem, dyrektorem Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii KĄT w Warszawie.

– Dlaczego nauczyciele nie kochają uczniów?

– Nauczyciele są w pracy, nie mają powodu, żeby kochać uczniów. Nie po to ich państwo zatrudnia, żeby ich kochali. W szkole chodzi tylko o to, żeby wychować zdyscyplinowanego członka społeczeństwa, który będzie trybikiem. A nauczyciel przychodzi jak do fabryki; najfajniej mu się pracuje, gdy uczniów nie ma.

– Kto zostaje nauczycielem?

– System został tak wymyślony, że zawód nauczyciela jest zawodem dla frustratów i nieudaczników. Stoi dosyć nisko w hierarchii społecznej, pensje już są lepsze, ale to nie jest Finlandia, gdzie jest to elitarny zawód, w którym zarabia się dobre pieniądze. Natomiast jest to zawód pewny. Jeżeli komuś nie wyjdzie kariera w tygodniku „NIE” czy robota w korporacji, to szybciutko idzie do szkoły, bo ma studia skończone. Idzie do tego zawodu i przez kilka lat musi się pomęczyć. Potem już jest świętą krową. Żebym ja, jako dyrektor, mógł doprowadzić do usunięcia nauczyciela, musiałbym go przyłapać na tym, że zgwałcił przy świadkach nieletnią uczennicę lub ucznia po alkoholu. Ale on i tak by przyszedł następnego dnia do pracy, bo związki zawodowe by go broniły. To jest Karta Nauczyciela, która jest zbiorem praw korporacyjnych. O uczniach w Karcie Nauczyciela prawie się nie mówi, tylko o nauczycielach.

– Może nauczyciele chociaż lubią uczniów? Albo lubią uczyć?

– Jak oni mają ich lubić? Uczniowie są tylko po to, żeby nauczyciele mieli po co przychodzić do szkoły. Programy szkolne są pewną konwencją, egzaminy zewnętrzne też. Biedna Szymborska zdała interpretację swojego wiersza, ale chyba tylko na trzy plus. Nie uczymy przecież myślenia! Np. matematyki uczymy takiej, jaka potrzebna była na początku XX w., kiedy potrzebni byli rachmistrze.
Teraz mamy komputery i nikt tego nie zauważa. Nie uczymy twórczości, uczymy wyłącznie odtwarzania. Uczeń ma powtórzyć dokładnie to, co ja powiedziałem na lekcji. Chodzi o dokładność odtworzenia, a nie o myślenie czy dojście inną drogą do tego samego rezultatu. To nie jest premiowane. Na tym polega podstawa programowa.

– Przychodzi taki frustrat do szkoły i co?

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.