Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Najwyższy wymiar niesprawiedliwości

numer 40/2017

Pani pierwsza prezes Gersdorf! Widzisz tę niesprawiedliwość i nie grzmisz?!

Biznesmen Wiesław W. zjawił się z przyjaciółką Iwoną. Miała 23 lata i stanowiła problem. Zlatan i Piotr G. byli pewni, że biznesmen przyjedzie sam. Tak się z nim Zlatan umawiał. Bośniak zmienił plan. Początkowo polecił, by Wiesława W., gdy tylko wejdzie do domku, skosiła seria z lugera. Ostatecznie uznał, że lepiej będzie po prostu zatłuc dłużnika oraz jego partnerkę. Sama jest przecież sobie winna, że dała się tu wyciągnąć.

Gdy Wiesław W. wszedł do domku, został uderzony kolbą pistoletu w głowę, a potem styliskiem od siekiery. Iwonę również zaczęto masakrować. Widząc, co się święci, Mariusz S. wybiegł z domku. Nikt tym się nie przejmował. Bicie trwało jakiś czas. Gdy je przerwano, obie ofiary leżały na podłodze. Oprawcy porządnie się zmęczyli, a Wiesław i Iwona dalej żyli. Mordowanie jest bardzo męczące.

Postanowiono ich zadusić. Użyto do tego worków foliowych, a że duszenie szło opornie, także sznurowadeł. To również było męczące. Trwało 20 minut. Dwaj bandyci zmieniali się. Wreszcie któryś poprosił o pomoc dzieciaka. Wyszedł przed dom i go zawołał.

– Ręki do tego nie przyłożę – odparł Mariusz S. Te jego słowa jeszcze w śledztwie przytaczał Piotr G.

Po wielu minutach ciężkiej pracy obie ofiary nie żyły. Domek był zachlapany krwią. Bandyci wynieśli ciała. Zmierzali w stronę lasu, gdzie był wykopany dół. Gdy przechodzili obok nowiuteńkiego mercedesa 350 sd, którym przyjechał Wiesław W., nadjechał radiowóz policyjny. Bandyci się rozbiegli. Policjanci niczego nie spostrzegli, a może nie chcieli spostrzec. Chwilę postali przy pustym mercedesie i pojechali dalej. Bandyci wrzucili ciała do dołu i zakopali je. Następnie mopem zmyli pobieżnie ślady krwi i odjechali zabawić się w dyskotece.

Mariusz S. okazał się mięczakiem. Był rozbity i załamany. Nie chciał pojechać na imprezę z pozostałymi kompanami. Nie, to nie. Na dyskotekę pojechali bez niego.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.