Motto tygodnia: Myśliwce F-35 – zakupy do dupy.

Na wkurwie malowane

numer 23/2019

„NIE” rozmawia z TOMASZEM WIATEREM, rysownikiem satyrycznym.

– Odbiorcy Twoich rysunków uważają, że jesteś erotomanem. W ogóle coś z Tobą nie w porządku.

– Coś w tym może być. Pierwszą gołą babę narysowałem jako 3-latek w przedszkolu. Miała co prawda 4 cycki i dwie cipki, ale być może to były moje pierwsze marzenia erotyczne: już wtedy myślałem o trójkącie… Żałuję, że jestem hetero, bo gdybym był w gejowskim związku, to przynajmniej miałbym z kim wnieść lodówkę po schodach, a tak to wszystko muszę sam dźwigać.

 

– À propos przedszkola, chodziłeś do placówki katolickiej, byłeś ministrantem. Dziś przedmiotem Twojej satyry są głównie księża.

– Popatrz, jakiego fajnego ateistę wyprodukowali księża! Dzięki temu, że byłem ministrantem, poznałem ich znakomicie. Cieszę się jedynie, że nikt mnie nie przeleciał, bo niedawno doszły mnie słuchy, że proboszcz był pedofilem przeniesionym z Oświęcimia do Makowa. W ramach pokuty…

 

– Pochodzisz z Grzechyni na Podhalu, gdzie ogromna większość poparła PiS w wyborach, a ludzie zamiast „Dzień dobry” mówią „Szczęść Boże”.

– W Grzechyni jest jeszcze ks. Natanek, w prawie każdym domu jest kapliczka Maryi, na skrzyżowaniach stoi św. Krzysztof i maca jakiegoś dzieciaka trzymanego na rękach, a na witrynach sklepowych jest informacja: „W dni święte sklep nieczynny”. Marzę o tym, aby zorganizować tam muzeum ateizmu. Musiałbym je tylko dobrze ubezpieczyć na wypadek spalenia… Grzechynia ma jednak chlubny kawałek w historii, bywał w niej bowiem Lenin i spotykał się tam ze swoimi kamratami. Przed stodołą mojej babci. Oczywiście nikt nie chce o tym pamiętać.

 

– Kiedy zdecydowałeś, że zajmiesz się rysunkiem satyrycznym? To Twój wybór czy przypadek?

– I jedno, i drugie. Mój pierwszy wydrukowany rysunek satyryczny pojawił się na początku lat 90. w tygodniku „NIE”. Przeszedłem wtedy chyba wszystkie redakcje. Tylko „NIE” coś we mnie zobaczyło. I od tego czasu zacząłem rysować dla pieniędzy.

 

– Masz taką niedbałą kreskę…

– To w pewnym sensie wynika z braku czasu. Czasem sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji, a moją reakcją jest rysunek. Bywa, że rysuję od razu, gdy widzę coś, z czego można się pośmiać. Zawsze mam przy sobie ołówek i notes. Gdybym rysował przez miesiąc Dudę ratującego hostię, to nikt już by nie pamiętał, o co chodzi.

 

– Wielu odbiorców mówi, że odczarowałeś w rysunku erotyczne tabu.

– To nie ja. Robili to rysownicy długo przede mną. Już w „Szpilkach” prowadzonych przez Eryka Lipińskiego odczarowywali to tabu. Ja jedynie robię to samo, tylko jestem bardziej prymitywny. Bo seks taki jest. Nie ma w nim nic z romantyzmu.

 

– Co pomyślą archeolodzy za 1000 lat, gdy odkopią Twoje rysunki?

– Mam nadzieję, że za 1000 lat nikt ich nie będzie rozumiał. Szczególnie tych o pedofilii w Kościele, bo ani pedofilii, ani Kościoła katolickiego już nie będzie. A tak w ogóle to chciałbym dożyć dnia, gdy kościoły będziemy zamieniać na dyskoteki, a księży wyślemy w paczce do Watykanu.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Fajnie pan rysuje, panie Tomaszu.
    Ale nie zgadzam się z Pana propozycją zamiany kościołów na dyskoteki. Lepiej na fitness studio – jest większa baza potencjalnych klientów.

  • Niedouczenie jest gorsze od analfabetyzmu. I do tego ta postępująca amnezja. Jako były ministrant pewnieś Pan słyszał o tym co Jezus powiedział do Piotra: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. A więc panie Tomku za 1000 lat Kościół BĘDZIE. Proszę to sobie zakonotować raz na zawsze.

  • Jeśli douczeniem jest wiedza o tym, co powiedział jakiś nieznany 2 tys. lat temu Jezus do jakiegoś równie nieznanego Piotra, to gratuluję uczoności.