Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Murzyn do wszystkiego

numer 47/2014

Rok prawie premiera technicznego Piotra Glińskiego.

Społeczeństwo nawet nie wie, jak wiele traci, nie interesując się Glińskim. Przyglądając się ostatnim dwu-nastu miesiącom jego intensywnych działań, trzeba jednak zacząć od lata zeszłego roku – rok po tym, gdy po raz pierwszy Gliński został zaprezentowany przez Jarosława Kaczyńskiego jako premier techniczny. Potem znikł, ale w maju mówił, że „nie czuje się porzucony”.

Rok 2013

* W lipcu Jarosław Kaczyński zareklamował, że Gliński byłby dobrym prezydentem Warszawy.

* 27 lipca Gliński zareagował. Powiedział, że prowadzi obecnie „intensywne prace merytoryczne”, przygotowując się do roli kandydata w wyborach na prezydenta stolicy.

* 6 września Gliński obiecał, że dopuszcza możliwość kandydowania na prezydenta Polski, bo „Bronisława Komorowskiego można pokonać. To oczywiste”. Dał wizję swej prezydentury, powołując się na spuściznę Lecha Kaczyńskiego. Chciałby pobudzać aktywność, obiecał też, że zbuduje pomnik Lecha Kaczyńskiego.

* 1 października Gliński powiedział, że transport w stolicy nie jest dobry. Obiecał obniżkę cen biletów. Obiecał inwestycje na prawym brzegu Wisły. Obiecał, że przyspieszy budowę metra. Obiecał, że zbuduje linie tramwajowe.

* 9 października Gliński zaprosił na debatę o Warszawie Hannę Gronkiewicz-Waltz. Zaproszenie wystosował, ponieważ działacze PiS zapowiadali ustami Jarosława Kaczyńskiego, że Gliński będzie dobrym prezydentem Warszawy. To na wypadek, gdyby referendum o odwołanie dotychczasowej prezydent stolicy się udało i byłyby przyspieszone wybory. Gliński stanął w potrzebie i przejawił aktywność. Najpierw spotkanie miało być na Uniwersytecie Warszawskim, ale rektor odmówił udostępnienia sali. Gliński uznał to za skandal godzący w standardy demokracji. Aha, byłbym zapomniał: Gronkiewicz-Waltz nie przyszła. I jeszcze jedno – referendum nie doszło do skutku. Gliński nie powalczył o prezydencki stołek.

* 18 października Gliński powiedzieć raczył, że media traktują go „jak półwariata”.

Rok 2014

* 11 lutego media doniosły w tonie sensacyjnym, że Gliński będzie szefem Rady Programowej PiS. W radzie, precyzowano, znajdą się eksperci dotychczas współpracujący z Glińskim. Unikano sformułowań, że rada programowa to grupa kolegów Glińskiego, stworzona tylko po to, żeby się dobrze poczuł.

* 18 lutego Gliński nie zaprzeczył twierdzeniu Kaczyńskiego, że Polska byłaby krajem szczęśliwym pod jego prezydenturą. Kaczyńskiemu wyznaczył rolę premiera. Złożył kilka obietnic. W tym tę, że zbuduje IV RP.

* 6 lipca odbyło się zmartwychwstanie Glińskiego. Kaczyński najpierw zasugerował, że może być prezydentem Polski, bo to porządny człowieka. Potem dał znać, że liczy na Glińskiego jako kandydata na prezydenta Warszawy. Potem ogólnie powiedział, że może on dużo zrobić dla Polski. Gliński potwierdził, że jest gotów na każde wyzwanie.

* 8 lipca Gliński zapewnił, że zaprezentuje swój program w Sejmie, bo konstytucja daje mu takie prawo i marszałek Kopacz będzie zmuszona do zaprezentowania Glińskiego na mównicy sejmowej. Stało się tak dlatego, że po raz kolejny PiS postanowiło zgłosić wotum nieufności wobec rządu Tuska.

* 9 lipca Gliński na mównicę nie wszedł. Po przedstawieniu dziennikarzom w jakiejś salce sejmowej swojego premierskiego programu, kolega Glińskiego, prof. Domański, na wszelki wypadek zaręczył, że Gliński wierzy w to, co mówi. Potem dodał, że jest kiepskim politykiem.

* 11 lipca Gliński przyznał się do tego, że spodziewał się, iż wniosek o wotum nieufności pod adresem rządu Tuska zostanie odrzucony. Ujawnił tym samym, iż był pewien, że jego kandydatura też wyleci w powietrze. Ale najważniejsze było to, że Mariusz Błaszczak powiedział o Glińskim, że „to człowiek zacny”. Przy okazji zaznaczył, że w przyszłych wyborach zwycięży pewnikiem PiS i wtedy premierem zostanie Jarosław Kaczyński. Trochę głupio powiedział – przynajmniej z punktu widzenia Glińskiego.

* 25 sierpnia nazwisko Glińskiego pojawiło się w składzie komitetu budowy łuku triumfalnego ku czci bitwy warszawskiej. Powiedział, żeby nie pytać go o łuk, tylko o coś innego.

* 22 września Gliński wystąpił na inauguracji ogólnopolskiej kampanii samorządowej PiS. Powiedział, że w mediach „króluje Kopacz i jej psiapsiółki”.

* 28 września na I Forum Organizacji Młodzieżowych Wspólnie dla Przyszłości Gliński powiedział, że uważa za swój obowiązek, by rozmawiać z młodym pokoleniem. Młode pokolenie było wzruszone. Dał kilka rad młodym ludziom: być wewnątrz, a nie na zewnątrz, uczyć się, nie załamywać tym, co się dzieje w Polsce i nie uciekać.

* 17 listopada Gliński rzekł, iż Państwowa Komisja Wyborcza to „akademia leśnych dziadków” i wskazał, że PiS wygrywa mimo zmowy mediów oraz zmagając się z systemem państwowym, będącym w rękach jednej wrogiej opcji.

Nadchodzi Wigilia. Może Gliński powie wreszcie coś ludzkim głosem.

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • szokujace jest ze Glinski tak sie daje wykorzystywac – jak gupi Jas po zawodowce

  • Odsetek idiotów wśród profesorów jest dziesięciokrotnie większy aniżeli średnia dla całej populacji. To I prawo zachowania idiotów. A Gliński jest tylko tego przykładem