Motto tygodnia: Opowiem wam bajkę – Proksa nie jest łamistrajkiem.

Mordy księdza profesora

numer 50/2018

Ciemnogród coraz ciemniejszy.

2 tygodnie temu cieszyłam się, że cywilizacyjne zacofanie Polski pozwala jeszcze na krytykę zabijania Palestyńczyków przez Izrael. Dziś muszę przyznać, że nasza krajowa tolerancja dla judeosceptycyzmu posuwa się ździebko za daleko.

 

Ratunku, Żydzi nas mordują

Od kilku tygodni wyznawcy prawdziwej wiary żyją wojną o ks. prof. Tadeusza Guza z KUL, który wywarł mocne wrażenie na uczelnianych przełożonych – a nawet na lubelskiej kurii – wygłaszając wykłady o Żydach mordujących Polaków na macę.

„My wiemy, kochani państwo, że tych faktów, jakimi były mordy rytualne, nie da się z historii wymazać” – mówił mianowany przez Andrzeja Dudę profesor nauk humanistycznych w jednym z dostępnych na YouTube wykładów. „Dlaczego? Dlatego, że my, polskie państwo, w naszych archiwach, w ocalałych dokumentach, mamy na przestrzeni różnych wieków, wtedy, kiedy Żydzi żyli razem z naszym narodem polskim, my mamy prawomocne wyroki po mordach rytualnych…”.

Oryginalne tezy księdza profesora wzbudziły protest Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, która wystosowała w tej kwestii list do metropolity lubelskiego abp. Stanisława Budzika i rektora KUL ks. prof. Antoniego Dębińskiego. Odpowiedzieli – wspólnie – rzecznicy prasowi KUL i archidiecezji lubelskiej, którzy oświadczyli, iż ich pryncypałowie „uznają wypowiedzi ks. prof. Guza za niedopuszczalne”, przypomnieli Guzowi, że „nie jest zawodowym historykiem” i dla pewności przyłożyli mu z grubej rury papieżem Polakiem: „Tego typu wypowiedzi rozmijają się z nauczaniem Kościoła o relacji do Żydów i judaizmu, tak mocno przypominanym przez św. Jana Pawła II, wieloletniego profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego”. I tu, zdawałoby się, powinien nastąpić koniec tej cokolwiek krępującej dla Kościoła sytuacji.

Ale gdzie tam.

 

Walka z tym, co światowe

Ksiądz profesor, zamiast wpełznąć z powrotem do swojej jaskini w Górach Ciemnogrodu, przystąpił do walki o swój naukowy autorytet i objawioną mu prawdę historyczną. I znalazł w tej walce możnych sprzymierzeńców.

W pierwszym szeregu – ojca dyrektora.

W ten sam weekend, w którym rząd Najjaśniejszej śpiewał i tańcował na urodzinach Radia Maryja, drugi organ Rydzyka, „Nasz Dziennik”, opublikował wielki i pełen namaszczenia wywiad z nowym apostołem antysemityzmu.

Wywiad zrobili wspólnie – naczelna „ND” Ewa Nowina-Konopka i ks. Ireneusz Skubiś, honorowy naczelny tygodnika „Niedziela” – co oddaje wagę, jaką obydwa organy przywiązują do słów i postaci rozmówcy.

W wywiadzie ks. Guz nie pozostawia wątpliwości co do charakteru batalii, w której uczestniczy: „Moja sprawa stała się fragmentem wielkiej walki z tym, co Boskie, katolickie, polskie, narodowe, naturalne, naukowe i normalne, a nawet z tym, co europejskie i światowe” – ogłasza. Potem bez najmniejszego skrępowania przykłada i Polskiej Radzie Chrześcijan i Żydów, która sporządziła na niego „donos”, i rzecznikom KUL i archidiecezji, którzy wykazali się „profesjonalną niekompetencją” i w ogóle nie mają prawa oceniać jego profesorskich mądrości, albowiem „posiadają tylko stopień doktora nauk prawnych”, podczas gdy on, Guz, ma „kompetencje naukowe uznane na forum krajowym i międzynarodowym”, tytuł profesora belwederskiego i „nagrodę tzw. Nobla Lubelskiego”. Krytyka opowieści Guza o Żydach mordujących mikrochrześcijan na macę „podważa kompetencje Prezydenta RP, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, a także poszczególnych Rad Wydziałów, które wnioskowały o nadanie poszczególnych stopni i tytułów”, a ponadto „narusza przysługujące z prawa Bożego prawo do dobrego imienia” oraz Konstytucję RP i kodeks cywilny. W tym miejscu ksiądz profesor wykłada szczegółowo, co mianowicie może zrobić rzecznikom, którzy zamachnęli się na jego naukowy autorytet – w tonie nieszczególnie zawoalowanej groźby: „żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków”, „żądać zadośćuczynienia pieniężnego”, „jeżeli została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia…”. A organ ojca dyrektora bezkrytycznie ten jego groźny monolog cytuje aż do surowej konkluzji: „Wydanie wyroku przez Rzeczników wpisuje się w szeroko zakreśloną walkę z tymi, którzy mają odwagę głosić prawdę na forum kościelnym, państwowym oraz w przestrzeni Nauki Polskiej i światowej”.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Odpowiedz na „BleAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „Rzecznicy prasowi KUL i archidiecezji lubelskiej,… przypomnieli Guzowi, że „nie jest zawodowym historykiem” – taki zarzut uważam za bezsensowny. Osławiony Tomasz Gros jest socjologiem i żaden rzecznik nie stawia mu zarzutu, że „nie jest zawodowym historykiem”, a wiadomo co pisze – to samo co Tadeusz Guz tylko w w przeciwną stronę i rzeczeni rzecznicy nie protestują. No, chyba, że dostali takie instrukcje. Ale od kogo?

  • To jak to się stało że Gross został profesorem historii na uniwersytecie w Princeton?