Motto tygodnia: Kubica rękę łamie. A Morawiecki? Jak zwykle kłamie.

Morawiecki, ty terrorysto!

numer 38/2018

Premier polskiego rządu należy do organizacji uznanej przez Amnesty Inernational za terrorystyczną.

Szydło wyszło z worka dzięki Kornelowi Morawieckiemu. Towarzysze Morawickiego seniora z „Solidarności Walczącej” doszli bowiem do wniosku, że prezentuje on poglądy rusofilskie i tym samym uwłaczające ich godności. W związku z tym wydali oświadczenie. „1. Agresywne działania rządu Putina i jego tajnych służb coraz bardziej zagrażają bezpieczeństwu krajów sąsiadujących z Rosją. Brak odrzucenia sowieckiej przeszłości i podtrzymywanie dumy z bolszewickich »osiągnięć« powoduje, że w obecnych warunkach nie widzimy nie tylko możliwości budowania z Rosją przyjaźni, ale i traktowania jej jak normalnego państwa. 2. Wyrażamy zdecydowane poparcie dla rządu Mateusza Morawieckiego i dla niego osobiście. Jest jednym z nas, zaprzysiężonym członkiem SW, i energicznie realizuje ideały, które głosiła podziemna Solidarność Walcząca” – czytamy.

Punkt pierwszy to pozbawione znaczenia gdakanie. Drugi powinien wywołać trzęsienie ziemi, bo wynika z niego, że Rzeczpospolitą rządzi zaprzysiężony członek organizacji o celach niezgodnych z konstytucją, polską racją stanu i zdrowym rozsądkiem, czego dowodzą liczne dokumenty.

Manifest „Solidarności Walczącej” zaczyna się od słów: „Jutrzenka Solidarności wstaje nad światem”, co jako żywo przypomina preambułę manifestu komunistycznego Marska i Engelsa. I nie przypadkiem: „SW”, „wbrew dwóm największym potęgom: pieniądza i władzy”, domaga się obalenia ustroju i wprowadzenia nowego ładu społecznego. Prawdziwie dobra zmiana ma polegać na nadaniu związkom zawodowym szerszych kompetencji niż posiadają rząd, parlament i prezydent, a to po to, by mogły skutecznie bronić „ludzi i ich pracy przed marnotrawieniem, poniżeniem i używaniem w obcym interesie”. Żeby to było możliwe – czytamy w manifeście – „konieczne jest wykluczenie wielkiej własności prywatnej środków produkcji”, co jest w pełni zrozumiałe, bo tylko w państwowych firmach związki mogą w pełni rozwijać swe opiekuńcze skrzydła.

Postulat nacjonalizacji zalatuje komuną i jest sprzeczny z konstytucją stanowiącą, iż własność prywatna stanowi podstawę ustroju gospodarczego, ale to nie koniec – „SW” głosi w manifeście, że znacjonalizowanymi przedsiębiorstwami powinny zarządzać samorządy pracownicze, co zapewni pracownikom należytą ochronę przed wyzyskiem, bo przecież nie będą wyzyskiwać samych siebie.

Solidaryzm – taką nazwę ma nosić nowy ład – według organizacji, której Mateusz Morawiecki jest zaprzysiężonym członkiem, można „wywalczyć tylko poprzez masowy bunt ludzi pracy”.

To wezwanie do zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczpospolitej Polskiej, czyli do zamachu stanu. Za zamach grozi od dziesięciu lat do dożywocia, za przygotowania do siłowej zmiany ustroju przewidziano odsiadkę nie krótszą niż 3 lata.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Toż to panie z Marksa żywcem spisane… solidariusze wszystkich krajów łączcie się

  • Religijne oszołomy mówią: „tak musi być, a najlepszym dowodem jest Pismo Swięte”. Z podobną dewocją redaktorzy NIE traktują konstytucję, ten wypierdek kapitalistcznej kontrrewolucji 1989.
    A może to wcale nie takie głupie bronić „ludzi i ich pracy przed marnotrawieniem, poniżeniem i używaniem w obcym interesie”, a także „wykluczenie wielkiej własności prywatnej środków produkcji”?

  • @Robotnik
    Także i konstytucja mogłaby bronić ludzi pracy, czemu nie? W tym celu musiałaby określić płacę (a raczej sumę dochódów) maksymalną. Dziś ustawy regulują płacę minimalną (14,70 PLN/godz.) a o maksymalnej cicho sza. Dlaczego?
    Podziemie rewolucyjne opowiada się za maksymalnym dozwolonym dochodem w wysokości uposażenia Prezydenta kraju.

    • Wcześniej czy później dojdziemy do sytuacji w której redystrybucja dóbr będzie musiała być sprawiedliwsza a maksymalny stan posiadania ściśle określony. Ziemia jest póki co jedna, a ludzi przybywa, więc albo będziemy fizycznie eliminowani, albo trzeba będzie ustalić taki podział dóbr, by ci najbiedniejsi nie wyeliminowali najbogatszych. Zapewne możliwy będzie również scenariusz powrotu do barteru z wykluczeniem pieniądza jako ekwiwalentu. Według Forbesa 8 najbogatszych ludzi posiada majątek równy majątkowi połowy ludzkości, to ktoś będzie musiał to zmienić. I z pewnością nie będzie to żaden filantrop.

  • Czego można oczekiwać, po niedouczonym historyku, sponsorowanym później z zagranicy, bo tatuś udawał opozycjonistę, marionetce i przygłupowi, który sadzi głupoty, że będzie chrystianizował Europę i zawierzą kraj baranowi bożemu i zawsze dziewicy, robiąc z tego kraju pośmiewisko, i z tych bożków zresztą też.