Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Autor
Michał Marszał

Medycyna Polaka i buraka

numer 26/2018

Tam, gdzie Hipokratesa nie było, nie ma i nie będzie…

„Na zabieg wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego w Szczecinie czekać trzeba 120 miesięcy”; „Na całe województwo opolskie przypada tylko jeden onkolog dziecięcy”; „Kontrola NIK wykazała 274 przypadki wydatkowania przez fundusz pieniędzy na kilkukrotną ekstrakcję wyrostka robaczkowego u tego samego człowieka”; „Chory po wylewie zapisany na rehabilitację w Ciechocinku za 20 lat” – te i podobne doniesienia z funkcjonowania polskiej służby zdrowia (której – jak wiadomo – przyświeca motto „Czas leczy rany”) spowodowały, że postanowiłem wybrać się na największy w kraju zjazd zwolenników medycyny alternatywnej. Pomóc też nie pomogą, ale poważniej niż państwo podejdą do pacjenta – pomyślałem i w tempie ambulansu pognałem do Rzeszowa.

W ultranowoczesnym, wybudowanym za pieniądze unijne centrum wystawienniczo-kongresowym koło rzeszowskiego lotniska gusła reklamować miało pięcioro wybitnych prelegentów:

– Justyna Socha, czołowa polska działaczka antyszczepionkowa ze stowarzyszenia STOP NOP;

– Prof. dr hab. Dorota Majewska, neurobiolog i przeciwniczka szczepionek, od której poglądów odżegnują się wszystkie instytucje naukowe, z którymi kiedykolwiek współpracowała;

– Janusz Dąbrowski, specjalista od maszyn i urządzeń rolniczych, wykładowca na każdy temat, autor pionierskich prac z zakresu wykorzystywania elektronicznej homeopatii;

– Jerzy Zięba, najpopularniejszy polski znachor, a ostatnio klient prokuratury, sprzedający urządzenie do przywracania pamięci wody za 2500 zł i zielsko po 210 zł za kilo;

– rolnik o najbardziej rolniczym nazwisku w Polsce: Tadeusz Rolnik.

Występów szamanów słuchać przyszło prawie 1000 reprezentantów chłonnej wiedzy ludności podkarpackiej płci obojga, którą wyraźnie coś szczypało w płucach, świdrowało w jelitach, rwało w krzyżu lub swędziało w mosznie.

Jako pierwszy prawdę głosić zaczął rolnik Rolnik spod Sanoka, który postanowił upiec na scenie tradycyjny polski chleb.

– Proszę sobie wpisać w internet „Zabójcza pszenica” i zobaczyć, jak amerykański naukowiec przejeżdża samochodem po chlebie, a ten się podnosi! – zagrzmiał, a potem było tylko straszniej.

Według pana Tadeusza globalne koncerny spożywcze chcą jednocześnie wytruć Polaków i na nich zarabiać, dlatego stosują preparaty przeciwko chwastom, a te są „Holokaustem na narodzie”. Agresywna światowa polityka gospodarcza powoduje, że minerałów brakować zaczyna też Niemcom, dlatego ci wykupują nie tylko naszą ziemię, ale i sól: „Helmuty stoją ciężarówkami w Kłodawie i wszystko wywożą do siebie!”. Na niewiele im się to jednak zda, bowiem „cyjanek jest wszędzie”.

– Mam nawet wiadomości, że pozostałości gazów bojowych po I i II wojnie światowej, takich jak cyklon B, też są już dodawane do żywności – oznajmił pan Tadeusz, a na wieść o tym po sali przeszedł paniczny szmer.

– Tyle lat człowiek jadł zdrowy naturalny cyjanek, a tu zaczęli go psuć cyklonem B… – jęknąłem do sąsiadki z prawej, ale była zbyt pochłonięta słuchaniem objawień pana Tadeusza, że „faraon nie dał zakwasu Żydom, gdy ci opuszczali Egipt, a zapomnieli sobie wykraść. Oni wszystko wykradają…”.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.