Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Mamusia Jezusia

numer 17/2017

Słowo „uchodźca” nie brzmi dumnie. Słowo „uchodźca” stygmatyzuje. Słowa „uchodźca” nie da się wypowiedzieć, bo ma spółgłoskę zwarto-szczelinową dziąsłowo-podniebienną dźwięczną: Znaczy „dź”. Te przemyślenia spowodowały, że Jana Shostak wymyśliła coś, co z dnia na dzień zapewniło jej 5 minut w internecie. Uznała, że słowo uchodźca należy zastąpić słowem „nowak”.

Od dwóch tygodni propozycja studentki warszawskiej ASP robi karierę w sieci. Piszący o niej na portalach sikają z radości. W komentarzach zaś króluje stare polskie określenie „wow!”.

Studentka Shostak w staraniach o ubogacenie języka dostała wsparcie prof. Miodka. Językoznawca powiedział pannie Shostak, że „nowacy” będą lepsi niż „nowaki”. Teraz Shostak pracuje nad żeńską formą. I skłania się do tego, żeby uchodźczynie nazywać „nowaczkami”.

Zdaniem entuzjastów pomysłu słowo „nowak” jest idealne z kilku powodów. Bo oznacza kogoś nowego i jest Polakom bliskie z powodu bycia częstym nazwiskiem. Nie będzie zatem miało negatywnych konotacji, bo – jak twierdzi pomysłodawczyni – „jeśli mielibyśmy śmiać się z »nowaków«, to musielibyśmy też zacząć śmiać się ze wszystkich Polaków, którzy tak się nazywają”.

Z propozycji Shostak ucieszyły się internetowe środowiska naziolsko-kibolskie. Do tej pory bowiem nikt z tego grona nie używał słowa „uchodźca” do jebania ciapatych, arabusów czy innego asfaltu. Nie używali, bo sformułowanie „Ty pierdolony uchodźco!” im jakoś nie brzmiało. Ale są za „Nowakami”, bo ich zdaniem wypowiedziane Bogusławem Lindą „Ty pierdolony nowaku!” jest tym, co każdy narodowiec pokocha.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.