Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Autor
Łukasz Piotrowicz

Mamona Teresa

numer 29/2018

Siostry z zakonu założonego przez Matkę Teresę z Kalkuty handlowały dziećmi.

40 lat temu Agnes Gonxha Bojaxhiu, Albanka znana światu jako Matka Teresa z Kalkuty, została wyróżniona przez prezydenta najwyższym indyjskim odznaczeniem cywilnym – Bharat Ratna (Klejnot Indii). Wkrótce może je stracić. Pretekstem do tego jest skandal z udziałem siostrzyczki z zakonu Misjonarek Miłości założonego przez Matkę Teresę.

 

Na misjonarkę

Indyjska policja zatrzymała 9 lipca dwie pracownice ośrodka dla samotnych ciężarnych kobiet w Ranchi (stolicy stanu Jharkhand we wschodnich Indiach) prowadzonego przez Misjonarki Miłości. Jedna z zatrzymanych to zakonnica z tego zgromadzenia. Śledztwo trwało pół roku, wszczęto je po otrzymaniu wielu zgłoszeń o nieprawidłowościach. Dom zamknięto, a obu kobietom postawiono zarzut handlu dziećmi. Ustalono, że pracownice placówki charytatywnej, duchowe córki Matki Teresy, sprzedawały niemowlaki bezdzietnym parom. Cena wahała się od 550 do 1450 dolarów amerykańskich. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sprzedano co najmniej trójkę dzieci, a jedno oddano nowym rodzicom za darmo. Mają gest!

Na krążącym w sieci 50-sekundowym filmiku ubrana w charakterystyczny biało-niebieski habit zakonnica wyznaje: „Sprzedałam dwójkę dzieci. Nie wiem, gdzie one teraz są”. To jedna z aresztowanych. Policja potwierdza prawdziwość wideo, choć zaprzecza jakoby wyciekło od nich…

Dzień po zatrzymaniu pracownic ośrodka w Ranchi indyjskie służby zabrały 22 dzieci z innego domu prowadzonego przez Misjonarki Miłości i przeniosły do państwowej placówki. Skandal posłużył jako pretekst do przeprowadzenia kontroli we wszystkich placówkach Misjonarek Miłości, które zakonnice prowadzą w Indiach. Taką decyzję podjęła minister ds. kobiet i rozwoju dzieci Maneka Gandhi. Pokontrolny raport ma być gotowy do 15 sierpnia. Przy okazji warto odnotować, że od 2015 r. indyjskie Misjonarki Miłości nie oddają swoich podopiecznych do adopcji w akcie sprzeciwu wobec tamtejszej polityki ułatwień dla osób samotnych i rozwiedzionych, które chcą przysposobić dziecko. Siostrzyczki kontynuują więc tradycję założycielki, która w imię religijnych urojeń gotowa była poświęcić wszystko i zaprzeczyć oczywistym faktom. Jak widać fanatyzm nie przeszkadza zakonnicom pokątnie robić szemranych transakcji, co zresztą również znamionowało ich świątobliwą założycielkę.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Byłam tam w Delhi i faktycznie wyglądało dziwnie w samym ośrodku,

  • Ożeż ,po tym co przeczytałem nasuwa się tylko jedna konkluzja a mianowicie gdyby tak piekło istniało naprawdę to owe zakonnice trafiłby tam na pewno!

  • Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał sobie sprowadzić telewizor, włączył a tu rodzi kobieta! Męczy się okrutnie, krzyczy, więc Bóg pyta:
    – Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?!
    – No bo powiedziałeś:”I będziesz rodziła w bólu” – odpowiada któryś anioł.
    – Tak? No… Tego….Ja tylko tak żartowałem.
    Przełącza program – górnicy. Zharowani,spoceni,walą kilofami. Bóg pyta:
    – A to co to jest?! Oni muszą tak się męczyć?!
    – Ale sam powiedziałeś: „I w trudzie będziesz pracował”…
    – Oj „powiedziałeś, powiedziałeś” – mówi Bóg, drapiąc się w głowę – to takie żarty były, ja żartowałem… Przełącza program a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona od wewnątrz i z zewnątrz. Przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów – dobrze odżywieni, pięknie ubrani, zrelaksowani itd,itp.
    Bóg się uśmiecha promieniście:
    – O to mi się podoba! Co to jest?
    – A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś….