Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Mały nadczłowiek

numer 14/2016

Kaczyński nie mieści się w ramach prawa.

Jarosław Kaczyński jest nadposłem. Definicji nadposła nie ma jeszcze w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora, nie ma w regulaminie Sejmu, nie zawiera jej też statut kancelarii Sejmu. Faktycznie jednak instytucja nadposła funkcjonuje w najlepsze.

Nadposła najłatwiej poznać po tym, że przysługują mu przywileje, które innym wybrańcom narodu nawet się nie śnią.

Nadposeł ma osobistą ochronę, która wkracza do Sejmu bez kontroli pirotechniczno-radiologicznej. Jak wiadomo, Kaczyńskiego ochrania od kilku do kilkunastu byłych żołnierzy Gromu, zatrudnionych przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością o kapitale założycielskim 5 tys. zł. Każdy poseł może swobodnie, poza jakąkolwiek kontrolą, poruszać się po terenie Sejmu, jednak osoba bez mandatu poselskiego, aby dostać się do budynków parlamentu, musi, poza zdobyciem przepustki, poddać się wnikliwej kontroli pirotechnicznej. Dokonują jej funkcjonariusze BOR, którzy dysponują odpowiednim sprzętem, mniej więcej takim, jaki znajduje się na każdym lotnisku. Osoba wchodząca na teren Sejmu musi zatem opróżnić kieszenie ze wszystkich metalowych przedmiotów i przejść przez bramkę elektromagnetyczną służącą do wykrywania metali. W razie konieczności funkcjonariusz BOR używa dodatkowo ręcznego detektora, może też przeszukać delikwenta. Takiej kontroli z jakichś przyczyn nie podlegają ochroniarze posła Kaczyńskiego.

Być może brak kontroli pirotechnicznej wynika z tego, że ochrona osobista Kaczyńskiego porusza się po terenie Sejmu z bronią ostrą. Zasady wstępu i przebywania w budynkach parlamentu zamieszczone na stronie internetowej Sejmu mówią co prawda, że „do Sejmu nie wolno wnosić broni, w tym: palnej, miotaczy gazu i innych urządzeń, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu, np. paralizatorów i noży”, ale najwyraźniej nie dotyczy to wszystkich.

Gdy kilka dni temu do Kapitolu usiłował wkroczyć pewien dżentelmen z bronią, skończyło się to strzelaniną. Zamieszanie było tak wielkie, że zakłóciło nawet prace Białego Domu. O akcji w Waszyngtonie doniosły media na całym świecie. A przecież Amerykanie to naród oswojony z pukawkami, pistolet nie jest tam niczym niezwykłym. Tymczasem po polskim Sejmie przechadzają się prywatni najemnicy uzbrojeni po zęby!

Biuro prasowe kancelarii Sejmu nie odpowiedziało na pytania, dlaczego ochrona posła Kaczyńskiego porusza się po terenie Sejmu z bronią, czemu nie przechodzi przez kontrolę pirotechniczną BOR i na jakiej zasadzie ma zarezerwowane ekskluzywne miejsce parkingowe.

Kaczyński poczucie zagrożenia wyraźnie relatywizuję – on sam jest w prawdziwym niebezpieczeństwie, a inni czujący strach są w dziwnym stanie psychicznym. W radiowej Trójce prezes PiS odniósł się do gróźb kierowanych pod adresem Andrzeja Rzeplińskiego i ochrony przydzielonej przez BOR prezesowi Trybunału Konstytucyjnego: „Ja nie jestem specjalistą od oceny stanów psychicznych (…) Ludzie różnie reagują na stres, widocznie ta sytuacja powoduje stres u pana profesora”.

No pewnie! Gdzież Rzeplińskiemu do samego prezesa, nadposła i jego lęków.

całość na łamach

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Ten facet wcześniej, czy pózniej będzie osadzonym. Taką mam płonną nadzieję.

  • Ciekawe czy znajdzie sie odwazny POSEL ktory zadzwoni na POLICJE zwola KONFERENCJE PRASOWA i publicznie poprosi POLICJANTOW o usuniecie z budynku SEJMU ludzi z ostra bronia?

    • Mi sie wydaje ze na terenie sejmu tylko straz marszalkowska ma prawo kogos usuwac…, a komu podlega straz marszalkowska wiemy.