Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Macierewicz zakłada bojówki

numer 18/2016

Oddziały obrony terytorialnej mają przeciwdziałać dezinformacji i atakom na procesy historyczne.

Jednym pociągnięciem pióra Antoni Macierewicz zbawił ojczyznę, podpisując dokument o nazwie „Koncepcja obrony terytorialnej kraju”. „Dziś w Polsce władzę sprawują ludzie, dla których budowa silnego państwa posiadającego silną i sprawną armię jest absolutnym priorytetem”

– obwieścił z tej okazji prezydent Andrzej Duda, a media czystego nurtu poinformowały, iż naród może spać spokojnie, bo niebawem dostęp do broni palnej uzyska 35 tysięcy patriotów zapatrzonych w Jarosława Kaczyńskiego i wielką Polskę. Korzyść strategiczna: podczas powiatowych miesięcznic i rocznic smoleńskich będzie komu dzierżyć pochodnie.

Z euforycznych zapowiedzi MON wynika, że jeszcze w tym roku brygady OT zostaną sformowane na Podlasiu, w Lubelskiem i na Podkarpaciu; w kolejnych latach resort planuje utworzenie oddziałów we wszystkich województwach wedle reguły „w każdym powiecie jedna kompania”. To na początek, bo politycy PiS głoszą, że aby Polska była silna, na każdy powiat przypadać powinien batalion, czyli 300-500 żołnierzy. Jeśli ambitny plan się ziści, OT będzie liczyć grubo ponad 100 tysięcy wojaków, czyli więcej niż obecna armia regularna. („Obecna”, bo – jak wiadomo – Macierewicz chce zwiększyć jej liczebność o połowę). Wielka formacja składająca się ze nędznie uzbrojonych i słabo wyszkolonych cywilów odbywających w weekendy ćwiczenia i będących żołnierzami przez 30 dni w roku jest Polsce potrzebna niczym smark na orle. Za to niezbędna jest PiS-owi.

„Po ponad ćwierćwieczu budowy niepodległego państwa polskiego widać coraz wyraźniej, że największym zagrożeniem dla jego bezpieczeństwa militarnego nie jest Rosja czy terroryści, ale słabość naszego systemu obronnego” – czytamy w zaaprobowanej przez ministra koncepcji i staje się jasne, że

wrogiem nr 1 Sił Zbrojnych RP jest winna wszelkich słabości Platforma Obywatelska. Z tego wniosek, że Obrona Terytorialna powstaje, aby odstraszać ugrupowanie Grzegorza Schetyny. Nie jest to rozwiązanie nowe. Niemieccy zwolennicy narodowej narracji już dawno dostrzegli skuteczność formacji militarnych w zażegnywaniu sporów z oponentami politycznymi, dzięki czemu w zeszłym roku stuknęła 90. rocznica utworzenia SA – oddziałów podległych jedynie słusznej partii.

całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Obrona Terytorialna, tak, tylko bez Pana Antoniego.

  • My się wrogów nie boimy! Obroni nas Jezus – król Polski, przy czynnym udziale Kapelanów z Kropidłami Przeciwpancernymi, kleryków z Krótkimi Bojowymi Różańcami Kibolowymi (KBRK) i Jasnogórskiej Brygady 12-osobowych Opancerzonych Klęczników Samobieżnych!

  • Obrona terytorialna miała sens,gdy walczyło się na miecze. Dzisiaj będzie to tylko „mięso armatnie” na pierwszych kilka minut ewentualnej agresji.To jest po prostu zabawka naszego ministra od wojny.