Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
Marian Śrut

Macierewicz trójbiegunowy

numer 46/2015

PiS armię powierzyło emerytowi, któremu policja nie dałaby pozwolenia na damski pistolecik.

Antoni Macierewicz uprawnienia emerytalne uzyskał w 2013 r. Ten, jak to określił Jarosław Gowin, szalenie odważny człowiek, miał 3 możliwości: zrzec się emerytury, uposażenia poselskiego bądź zachować prawo do obu świadczeń. Jak przystało na prawdziwego patriotę, wybrał trzecie rozwiązanie, dzięki czemu od zeszłego roku dostaje z ZUS dodatek ponad 40 tys. zł rocznie. Jednocześnie niestrudzony tropiciel agentów pobiera uposażenie poselskie i dietę – łącznie za posłowanie w zeszłym roku łyknął prawie 140 tys. zł.

Macierewicz całe życie poświęcił wietrzeniu spisków, za co zwykle zapłaty się nie otrzymuje, ale miał to szczęście, że na jego pasję było zapotrzebowanie społeczne i 6-krotnie załapał się do Sejmu.

Aby uczynić zadość sprawiedliwości, w ustawie o wykonywaniu mandatu posła trzeba zapisać, że deputowany nie może uzyskiwać żadnych dochodów z wyjątkiem diety i uposażenia poselskiego – i zostawić możliwość wyboru: jeśli parlamentarzysta zechce, może zrezygnować z sejmowych apanaży i zarabiać gdzie indziej albo pobierać emeryturę. Nie ma podstaw, żeby poseł i minister Macierewicz łykał forsę z robiącego bokami i wspieranego środkami z budżetu ZUS-u i jednocześnie otrzymywał wysokie wynagrodzenie za kierowanie resortem oraz dietę za sprawowanie mandatu posła (uposażenie poselskie posłowi ministrowi na szczęście nie przysługuje). Zwłaszcza że nowy szef ministerstwa od obrony ma inne – tajemnicze – źródło dochodów.

Od pewnego czasu Macierewicza sponsoruje bliżej nieokreślona osoba prywatna. Z rejestru korzyści wynika, iż w ostatnim czasie 3-krotnie przyjął darowizny w gotówce: 2 razy po 2842 euro i raz 4999 dolarów amerykańskich. Miejmy nadzieję, że zanim ten wybitny mąż stanu zostanie dopuszczony do sterów, stosowne służby prześwietlą jałmużnika. Może to być gorliwy wyznawca smoleńszczyzny albo zakochany w Macierewiczu pederasta, ale nie można a priori wykluczyć, iż czynni są tu inni szatani. Objęcie urzędu tak kluczowego dla racji stanu jak minister obrony narodowej nie powinno być proste i z pewnością musi być poprzedzone nie tylko badaniami dokonywanymi przez służby specjalne, ale także testami psychologicznymi i psychiatrycznymi.

100 tysięcy żołnierzy, 1000 czołgów, 2000 wozów bojowych, 100 samolotów i kilkadziesiąt okrętów. Budżet w wysokości 40 mld zł i program uzbrojenia armii wart ponad 100 mld zł. Takie siły i środki PiS powierzyło Macierewiczowi, nawet nie badając stanu jego umysłu. Tymczasem aby uzyskać pozwolenie na damski pistolecik, trzeba przejść badania psychiatryczne i psychologiczne

i udowodnić, że posiada się zdolność psychiczną i fizyczną do posiadania oraz używania broni. W ustawie o broni i amunicji zapisano zaś, że pozwolenia nie wydaje się „osobom niemających ukończonych 21 lat, z zaburzeniami psychicznymi, wykazującym istotne zaburzenia funkcjonowania psychologicznego i stanowiącym zagrożenie dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego”. Macierewicz na pewno spełnia jedno kryterium: w sierpniu skończył 67 lat.

całośc na łamach

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Troche mnie nudzi to wyliczanie, ile zarabia polityk.
    Niech się nachapią, byleby dobrze płatna robota była.

  • Nie wiadomo czy Macierewicz do MON-u w ogóle będzie przychodził. Przecież 100% czasu będzie poświęcał Smoleńskowi. Niech wybuduje tam duzy hotel „Świeta Brzoza” np. i przeniesie się na stałe razem z całą ekipą.

  • Cały gabinet ministrów Szydło to tak jakby stare szydło wyszło z wora. Gabinet osobliwości psychicznie skrzywionych i w tym jeden przynajmniej winny przestępstwa i niestety ułaskawiony przez kolegę, też niestety prezydenta Polski.