Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

Ludzie jak lodówki

numer 39/2017

Czy będę kolejną osobą oskarżaną przed sądem przez firmę z Wronek?

To był Nowy Rok. Dla większości szczęśliwy dzień. Dla niej ostatni. Ilona Pujonek popełniła samobójstwo. Powiesiła się. Ostatnie wpisy w jej karcie choroby mówią o tym, że pacjentka bardzo boi się powrotu do pracy. Kilka dni przed śmiercią dzwoniła do koleżanek z pracy i mówiła, że kończy jej się zwolnienie lekarskie, a ona nie chce wracać do fabryki. Nie wróciła.

Wstrząśnięte tragedią koleżanki postanowiły opowiedzieć o tym, czego doświadczały w pracy one lub inne kobiety. Poszły do lokalnej gazety. Jedna pokazała w programie telewizyjnym obdukcję zrobioną, po tym jak kopnął ją brygadzista. Inne opowiadały o molestowaniu, niewybrednych propozycjach i o tym co się działo, gdy odmówiły i nie chciały iść do łóżka z przełożonym.

Po tym albo straciły pracę, albo stoją dziś przed sądem, oskarżane o pomówienie lub naruszenie dóbr osobistych.

– Wiem takie rzeczy o nich, że żaden sprawiedliwy sąd nie powinien mnie ukarać, ale ja jestem tylko szarą myszką, a oni są potentatami, z ogromną kasą. Wszystko mogą – mówi jedna z pozwanych kobiet.

Pracownicy Amiki i znajomy Ilony Pujonek są gotowi się spotkać. Boją się: – My tam pracujemy…

Przed sądem jednak opowiadają o tym, co się dzieje w fabryce. Ze względu na pamięć o Ilonie.

– Nie chciała dać dupy szefowi, to ją zgnoił – mówią.

Nie mają wątpliwości, że Ilona powiesiła się przez to, co się dzieje w Amice Wronki. Podobnie jej córka i mąż są pewni, że przyczyną jej dramatycznego kroku były zachowania jej przełożonych.

– To, że odzywano się do nas jak do śmieci, przestało już robić na nas wrażenie. „Szybciej zapierdalaj, bo ci przyjebię”, to były teksty na porządku dziennym. Najgorsze było molestowanie i mszczenie się na niepokornych – mówi młoda kobieta. Też oskarżona o zniesławienie przełożonych.

– Kiedyś przyszłam do brygadzisty, bo chciałam wyjść wcześniej. Dzwonili z przedszkola, że dzieciak ma gorączkę, więc mu mówię, że muszę z małym iść do lekarza, a on na to złapał się za rozporek i powiedział: „Małego to ja noszę przy sobie” – dodaje druga.

– Mój ojciec zmarł. Koleżanki zebrały się na wieniec. Na drugi dzień pyta je, co grali – rockandrolla czy disco polo?

– Jedna z koleżanek powiedziała, że na stanowisku jest jej niewygodnie, to powiedział, że niewygodnie to by jej było, gdyby cały dzień stała z chujem w dupie.

Wszyscy zebrani potwierdzają, że to stały tekst koordynatora. Zawsze go bawi.

„Prawda jest taka, że spiralę mobbingu w stosunku do Ilony, jak i kilku innych osób nakręcała Liderka (»Przyjaciółka« Koordynatora), nie wiem, czy kierowała nią zazdrość, czy miała z tego ubaw, ale to ona nakręcała Koordynatora, a on wraz z Mistrzem gnębili taką osobę. Tak było z Iloną, Koordynator i Mistrz znaleźli jej słabe punkty i zaatakowali. Ilona prosiła, żeby jej nie „rzucać” na montaż, bo bolał ją bark, ale oni ją »rzucali«, a potem wraz z Liderką śmiali się, że Ilona płacze… Tuż przed świętami, gdy już było wiadomo, że Ilona po nowym roku wróci. Liderka, gdy dowiedziała się, że Ilona nie wróci na nasz dział, powiedziała, że wyśle jej SMS z tą informacją, żeby się zdenerwowała…” – napisała jedna z pracownic Amiki.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.