Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

Ludożerstwo sądowe

numer 5/2018

W pracy sędziów i prokuratorów działa potworny automatyzm. I to jest prawdziwy problem wymiaru sprawiedliwości.

– Pewnego dnia poczułam, że muszę uciekać z domu, bo stanie się coś złego – mówi szybko, z egzaltacją. – Pomyślałam, że przecież nie mam pieniędzy, ale może coś ukradnę. Przypomniałam sobie, że kiedyś chyba coś ukradłam. Ukradnę, sprzedam, wynajmę jakiś pokój w hotelu. Mogę nie jeść. A później się zobaczy…

Ma 27 lat, ale wygląda na więcej: Wysoka wychudzona blondynka o szarej cerze i przybladłych zapadniętych oczach. W zasadzie Aldona K. jest jeszcze ładna. Wtedy, gdy nie jest na haju. Gdy ćpa, wygląda jak rupieć. I czuje się jak rupieć.

Policjanci ze Śródmieścia Warszawy znają ją dobrze. Wiedzą, kiedy ją zatrzymać i zrobić wynik. Bo wiedzą, kiedy ma przy sobie działkę. Nie przypunktują jakąś tam cienką marihuaną. Jeśli Aldona ma coś przy sobie, to albo heroinę, albo kokę.

Wiadomo, że do wszystkiego się przyzna, bo – jak powiada – bardzo boi się bicia.

 

Dobrze nie pamiętam…

– Dobrze nie wiem, nie pamiętam, ale to chyba chodzi o kradzież w centrum handlowym. Chyba ukradłam wtedy bluzkę. A może kosmetyki…?

– To było 8 listopada… – Złapali panią na gorącym?

– Tak. Okazało się, że ja cipa jestem, nie złodziejka – mówi do siebie.

Według relacji Aldony policjanci traktowali ją jak zwykle. Czyli jak worek treningowy. Jak zwykle się bała, jak zwykle nic nie mówiła. Przesłuchanie pamięta tak…

– Chciałaś to sprzedać? – pytał ten, co zawsze.

Milczała. Nie tylko dlatego, że nie chciała mówić, ale po prostu nie pamiętała, jak się mówi. Nie wiedziała jak buduje się zdania. Często tak ma, gdy się boi.

– Pisz, że powiedziała, że chciała to sprzedać. Ona twierdzi, że tak – powiedział policjant. – Komu chciałaś sprzedać? Na bazarku?

– Nie wiem… Ja…

– Pisz, że chciała sprzedać na bazarku – rzucił do protokołu. – Ile to jest warte? Ile chciałaś za to wziąć? Kurwa, zacięła się. Napisz, że 550 zł.

– Ale to jest…

– Zamknij się, bo ci taki burdel z życia zrobimy, że ci się odechce.

Od razu jej się odechciało. Przywykła już do celi na dołku, ale zwykle najgorsze jest dla niej to, że musi chodzić boso. I to rozbieranie do naga. Albo ta policjantka, co się z niej śmieje, że jej kości wystają przez skórę.

Po zatrzymaniu wyszła do domu. Nie pamięta, co było dalej. Na pewno chciała się jakoś ogrzać. I chciała udowodnić przed sądem, że to było warte mniej.

– Bo oni zawsze wszystko mi przybijają. Chciałam udowodnić, że tym razem to nie tak…

 

… w celu odbycia kary 4 lat…

Na początku stycznia dostała list polecony. „Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, III Wydział Karny, wzywa skazaną do stawienia się w Areszcie Śledczym Warszawa – Grochów w celu odbycia kary 4 lat (czterech) pozbawienia wolności z prawomocnego wyroku Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy z dnia 17.11.2017 w sprawie III K 72/17”.

Mówi, że o prowadzonej rozprawie nic nie wiedziała. Podobno dostarczono awizo, ale ona go na oczy nie widziała.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Odpowiedz na „marek z białegostokuAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Biedna mediołko! Więzienie dla ćpuna to wygrany los na loterii. To jedyna szansa na to by wyrwać się z nałogu! Tylko skąd to może wiedzieć biedna mediołka?

  • Umyje się podkarmi podleczy w ciepłym i suchym posiedzi… może złapie odwyk i pójdzie do pracy na szwalnię… 4 lata życia Grochów porządne pudło

    • cztery lata czyjegoś życia to dla ciebie pikuś? jak cię odróżnić od tych tępych pał?