Motto tygodnia: W Kijowie w jednej chwili, w Warszawie w drugiej chwili. Struś Pędziwiatr? Nie. Micheil Saakaszwili!

Lubieżny z pobożności

numer 49/2017

Uformowany przez Kościół gwałciciel jest na wolności. I wciąż się modli.

„Dziękując Chrystusowi Panu za łaskę powołania ministranckiego, przyrzekam święte czynności ministranta wypełniać pobożnie, gorliwie i radośnie na chwałę bożą i dla dobra wspólnoty parafialnej. Święty Tarsycjuszu, módl się za nami”.

„Chuj z twoim bachorem i tobą, jak mi nie obciągniesz, nie przeżyjesz i ty, kurwo, i dziecko!”.

Oba kawałki przeszły przez usta Piotra D. Po pierwszym został ministrantem, a 4 lata później kościelnym lektorem. Po drugim brutalnie zgwałcił kobietę w 8 miesiącu ciąży. Święty Tarsycjusz, patron Liturgicznej Służby Ołtarza, milczał jak grób.

 

Długo nie pożyjesz

Karolina wraca z pracy. Jest czerwiec, dopiero siedemnasta, widno jeszcze, idzie przez więc park Sowińskiego na warszawskiej Woli. Zakłada słuchawki i słucha muzyki z komóry. Gdy ktoś od tyłu chwyta ją za gardło i ciągnie w stronę cmentarnego muru, jest w szoku. Nie broni się. Po chwili nieco przytomnieje. „Weź torebkę, tylko nie rób mi krzywdy” – błaga. „Zamknij ryj! Potrzebuję kobiety, a nie twoich zasranych pieniędzy. Bądź grzeczna, to nic ci się nie stanie” – słyszy. Nie widzi twarzy napastnika, ale po głosie poznaje, że kobiety potrzebuje gówniarz.

Karolina czuje na plecach zimny, ostry przedmiot. Myśli: „Nóż”. Jest grzeczna. Gówniarski głos każe zdjąć spodnie. Zdejmuje. Każe się pochylić i oprzeć o cmentarny mur. Pochyla się i opiera. W pochwie czuje palce. Szlocha. „Przestań, bo zarąbię, suko!” – słyszy. Przestaje. Gdy chce się odwrócić, dostaje po twarzy.

Oprawca ma 4 wytryski. Jest zrelaksowany. Przeszukuje torebkę Karoliny. Z dowodu osobistego dowiaduje się, gdzie mieszka. Mówi: „Jak komuś powiesz, długo nie pożyjesz”. Pyta, czy woda toaletowa to oryginał, czy podróba. Podróba, zatem do kieszeni chowa tylko portfel i paczkę marlboro.

Wzbierają w nim żądze. Wkłada Karolinie do odbytu kij. Przekręca. Karolina płacze, że boli. To wkłada członka. Ejakulację przeżywa po raz piąty. Pyta o wyznanie.

Karolina odpowiada, że katolickie. „Katoliczka nie może być taką kurwą” – słyszy. Oprawca gwałci ją szósty raz. Potem każe iść wzdłuż muru i liczyć do pięćdziesięciu. Karolina idzie i liczy. Po „pięćdziesiąt” odwraca się. Widzi, jak gówniarz w okularach szybkim krokiem zmierza do wyjścia.

Karolina się boi, ale powiadamia policję. Potem łyka tabletkę wczesnoporonną.

Z akt sądowych: „Sprawca doprowadził Karolinę A. przemocą oraz groźbą bezprawną pozbawienia życia do obcowania płciowego, przy czym z uwagi na sposób działania, w tym wielość różnorodnych zachowań powodujących szczególne udręczenie psychiczne pokrzywdzonej oraz fakt, iż podczas zdarzenia wkładał pokrzywdzonej do odbytu patyk, głęboko przekręcając, uznać należy, iż gwałtu dokonał w sposób szczególnie okrutny, po czym zabrał w/w pokrzywdzonej portfel z zawartością ok. 250 zł oraz paczkę papierosów”.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.