Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Logika fikołka

numer 19/2017

Franek po uszy już miał Beaty Szydło na przemian z Andrzejem Dudą. Nudziły go kolejne relacje z modłów, ekshumacji i odsłaniania pomników. Nawet polowanie na byłych funkcjonariuszy SB w służbie dyplomatycznej nie budziło w nim szczególnych emocji. Krótko mówiąc – rzygało mu się już telewizją publiczną. Zapytał kumpli z celi, czy może zmienić kanał. Nikt nie zaprotestował.

Skoro nikt nie miał nic przeciwko temu, Franek podsunął stołek w stronę telewizora wiszącego na wysokości 2,5 m nad ziemią i stanął na taborecie. Tylko w ten sposób mógł sięgnąć do guzika zmiany kanałów.

Fikołek Franka

Taboret, na którym stanął, więźniowie zwali fikołkiem. Nazwa nie była przypadkowa. Fikołki są niestabilne. Niejeden więzień przewrócił się na nim, siedząc. A Franek na nim stał. I gdy zmieniał kanał telewizji publicznej na coś bardziej strawnego, fikołek uczynił to, co leżało w jego naturze. Lekko się zachybotał. Następnie odchylił się w lewo, a następnie w prawo.

Franek przestał interesować się telewizorem. Uwagę skupił na fikołku. Inni więźniowie z wielką uwagą przyglądali się jego wysiłkom. To było ciekawsze niż telewizja publiczna. Zaczęli robić zakłady, jak długo Franek ustoi. A gdy już glebnie o ziemię, to czy się tylko obije, czy może coś połamie? I co sobie połamie – kark czy którąś kończynę?

Wygrali ci, którzy stawiali na złamanie. Franek gruchnął z fikołka tak niefortunnie, że złamał nogę. Tym samym popełnił wykroczenie przeciwko obowiązującemu w więzieniu porządkowi. Nieomal wywołał bunt.

Franek buntownikiem

Dotychczas był normalnym więźniem, nawet uznanym za lepszego od innych, zasługującego na nagrody przewidziane w regulaminie. Ale za sprawą złamanej nogi diametralnie zmienił się stosunek administracji więzienia do niego. Złamana noga świadczyła przecież o tym, że źle się dba o więźniów. Co przecież jest nieprawdą.

Franek kilka razy trafił do celi izolacyjnej. Jest to najdotkliwsza kara dla więźnia, stosowana zwykle wobec buntowników. Bo też i był on buntownikiem. Uznając, że złamał nogę za sprawą zbyt wysoko powieszonego telewizora i niestabilnego fikołka, Franek poskarżył się na więzienie do sądu. Napisał pozew, zakleił kopertę i wysłał.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.