Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Lenin wiecznie żywy

numer 18/2015

Antykomuniści mocni są tylko w gębie.

„Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluje po raz kolejny do Szanownych Adresatów o doprowadzenie do uchwalenia ustawy nakazującej usunięcie wszystkich reliktów komunistycznych, w tym pomników-obiektów chwały sowieckiego okupanta. Przez ostatnie dwie kadencje rządów Platformy Obywatelskiej i PSL (…)

wystosowaliśmy wraz z innymi organizacjami kombatantów, więźniów politycznych i weteranów walk o niepodległą Polskę do Was dziesiątki, a może nawet setki listów domagających się ustawowego rozwiązania tej sprawy. Wasze żałosne i pokrętne odpowiedzi, brak jakiejkolwiek decyzji, wskazują na kompletne zwasalizowanie i podporządkowanie interesów Polski interesom Putina i Moskwy” – żalą się arcypatrioci w liście otwartym do Bronisława Komorowskiego i Ewy Kopacz, domagając się uchwalenia ustawy dekomunizacyjnej.

Co prawda IPN od 2007 r. wysyła do samorządów pisma, w których straszy lokalnych włodarzy, że łamią prawo, tolerując relikty minionej epoki, ale ci nic sobie z tego nie robią. Samorządowcy nie chcą bowiem drażnić społeczeństwa, które przyzwyczaiło się do minionych patronów.

Mimo upływu 25 lat od upadku komuny, pełno w Polsce ulic Świerczewskiego, Berlinga, Sawickiej oraz pomników braterstwa broni polsko–radzieckiej. Według szacunków IPN jest ok. 1,5 tys. obiektów publicznych, których nazwy kwalifikują się do zmiany.

Z odsieczą ruszyli posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz senatorowie, którzy ponad podziałami politycznymi przygotowali projekty ustaw o zakazie propagowania komunizmu w nazwach budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. I tak według proponowanych rozwiązań samorządowcy będą musieli zmienić nazwy niesłusznych ulic i placów. Jeśli tego nie zrobią, uczyni to za nich wojewoda. Usunięte z przestrzeni publicznej mają być wszelkie pomniki, obeliski, tablice pamięci, popiersia, sztandary, napisy, znaki, ornamenty upamiętniające wydarzenia związane z komunizmem. Wybrańcy narodu wspaniałomyślnie uznali, że dekomunizacja nie będzie obejmować nazw i przedmiotów upamiętniających wybitnych twórców kultury narodowej, takich jak Władysław Broniewski, Julian Tuwim, Jan Brzechwa, „którzy w dłuższym czy krótszym okresie swojego życia ulegali komunistycznym mirażom”, jeżeli dana nazwa bądź dany przedmiot nie wyraża pochwały komunizmu. Unieważnione zostaną wszystkie ordery, odznaczenia, odznaki, tytuły honorowe i podobne wyróżnienia imiennie przyznane w latach 1944–1989.

Ile będzie kosztować wymiana dokumentów, druków, pieczątek tego wybrańcy narodu nie podają. Wiadomo natomiast, że wszystkie koszty pokryje budżet państwa.

całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Po 89-tym w miastach gdzie do władzy dostali się styropianowe watahy próbowano nawet zmieniać ulice nazwane im. gen. Sikorskiego. Podejrzanym się pewnie niektórym wydawało, że w PRLu gen. Sikorski mógł mieć ulice nazwane swoim nazwiskiem (pewnie niektórzy sobie pomyśleli, że był komunistą).

  • Wiekszość tych pseudoprawicowych karzełków w czasach komuny służyło za podnóżki ówczesnym władzom.