Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Lajkonik z Watykanu

numer 21/2015

Państwo polskie dokłada do Stolicy Piotrowej.

Do centrum Krakowa nie zajrzy zdecydowana większość spielgrzymkowanej młodzieży. Bo na Światowe Dni Młodzieży nic nie jest pozostawione przypadkowi. Młodzi ludzie mają rozpisany czas pobytu niemal co do minuty. I skoro zapadła decyzja, że największa impra ŚDM odbędzie się w Brzegach koło Wieliczki to można być pewnym, że dowodzący poszczególnymi grupami w ostatniej chwili zjadą tam z noclegów w szkołach i domach prywatnych parafian znacznie oddalonych od Wawelu. Knajpiarze, hotelarze i sektor pamiątkarski z Krakowa nie powąchają kaski, o której wspominano tuż po ogłoszeniu Krakowa miejscem ŚDM.

Władze miasta i szefowie izb biznesowych kalkulowali, że zagraniczni turyści zostawią w Krakowie ok. 1,5 mld zł. Po wymuszeniu zmiany miejsca mszy przez Watykan kalkulacje te można sobie wsadzić w pielgrzymi sandał.

Wystarczy spojrzeć na program. Spotkanie rozpocznie się we wtorek 26 lipca mszą na Błoniach. Młodych z całego świata będą na niej reprezentowały tylko oficjalne delegacje. 90 proc. wejściówek dostaną bowiem nasze rodzime diecezje. Rano autobusy przywiozą uczestników. Potem msza i autobusy uczestników zawiozą z powrotem. Zarobią właściciele autobusów i przenośnych toalet.

Po raz drugi na Błoniach młodzi spotkają się w czwartek 28 lipca, aby oficjalnie przywitać papieża Franciszka. Scenariusz będzie taki sam. Z tą drobną zmianą, że przyjadą inne delegacje młodzieży. Wejściówki dla polskich diecezji to w dalszym ciągu ponad 90 proc.

Co prawda w środę, czwartek i piątek młodzież pielgrzymować ma do krakowskich parafii i wysłuchiwać mszy. Skończy się pewnie tym samym, co w Madrycie i Rio de Janeiro. Autobus z młodzieżą wyjeżdża z pipidówy oddalonej od Krakowa o 100 km, a zaraz po mszy odwozi ich, i to tak, aby zdążyć na popołudniową mszę w miejscowym kościele. Jaką z tego korzyść będzie miał biznes krakowski?

Wszyscy młodzi z polski i zagranicy zaliczą jednak obowiązkowo finał spędu. Czuwanie z papieżem odbędzie się w sobotę 30 lipca w Brzegach na granicy Krakowa i Wieliczki. Doczuwają tam do niedzielnej mszy, w trakcie której papież ogłosi miejsce i datę kolejnych Światowych Dni Młodzieży.

Wyprowadzenie finału poza Kraków to oczywiście porażka polskiego Komitetu Organizacyjnego ŚDM. Chłopaki w koloratkach muszą zatem robić dobrą minę do watykańskiej gry i opowiadają, że Brzegi są pięciokrotnie większe od powierzchni Błoń. I że „przecież można sobie łatwo wyobrazić, jak wielkich rzesz pielgrzymów można się spodziewać”. Lecz organizatorzy nie mają pojęcia, ile osób będzie uczestniczyć w ŚDM. Szacuje się, że w kulminacyjnych uroczystościach może uczestniczyć koło 2 milionów osób. Ale 2 lata temu mówiono o 3 milionach.

całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • A boga nie ma i po co to wszystko??????

  • A ja jako krakus sie cieszę, że ten spęd sie wyniósł z miasta. Szkoda że nie całkowicie i że jednak wiele punktów programu bedzie się w Krakowie odbywać.
    Jakby sie całkiem wynieśli do tych „tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco” Brzegów, i jeszcze jakby nie dokładano do tej imprezy z publicznych pieniędzy, to już bym się zupełnie cieszył…

  • Żadnego boga nie ma. Jest tylko wytwór wyobrazni, fantazji, strachu człowieka i cwaniactwa szamanów.

  • No cóż,cwany kler dudła rządzących na każdym kroku a ci uważają,że nic się nie stało.
    A miliardy zł rocznie płynie z państwowej kasy do kasy watykańskiej.

  • RELIGIA TO OPIUM DLA LUDU!!DAWNO TO JUŻ KTOŚ POWIEDZIAŁ!!POLSKI ZAŚ KATOLICYZM CHARAKTERYZUJE POWIERZCHOWNOŚĆ, CELEBRA, ZERO ZADUMY…ZRESZTĄ KLER PATRZY TYLKO NA KIESĘ!!