Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Autor
Łukasz Piotrowicz

Ksiądz Bielmo

numer 27/2018

Oko w barszczu ukraińskim.

Zastanawialiście się może, co u ks. Dariusza Oko? Ja też nie, ale rzuciła mi się w oczy relacja z gościnnego występu czcigodnego profesora na Ukrainie. Patrzę i oku nie wierzę: pogromca dżędera tłumaczony na język Bohuna i Bandery. Migrację zarobkową kojarzymy raczej z ruchem w przeciwnym kierunku. Dotychczas ks. Oko jeździł na Zachód, by spotykać się z oderwaną od rzeczywistości Polonią. W Niemczech tłumaczył, w jakie odmęty diabelskości pogrążają się Niemcy, rodakom w Anglii klarował tragiczną sytuację Zjednoczonego Królestwa. W międzyczasie woził lekarzy na Antarktydę, by pokazać im pingwiny – jak gdyby w Polsce nie miał ich pod dostatkiem.

 

Bandiera rossa

Co tłumaczył Ukraińcom? To samo. Czyli że u źródła wszelkiego zła leży gender i jak się nie będą bronić, to ich kraj też upadnie – jak Niemcy. Każdy Ukrainiec dumnie paradowałby z tęczową flagą od rana do wieczora, by poczuć choć namiastkę germańskiego upadku. Na wszelki wypadek ks. Oko wytłumaczył więc, że chodzi o wartości duchowe, a nie materialnie. Aby zdobyć przychylność słuchaczy, zebranych 14 czerwca w Domu Ukraińskim w Kijowie, do stałej śpiewki wplótł wątek lokalny: „Jest dla mnie zaszczytem i radością, jeżeli mogę służyć czymś na Ukrainie. Wiem, że społeczeństwo ukraińskie wycierpiało jeszcze o wiele więcej niż polskie pod rządami komunizmu. (…) Ludzie podobnego ducha jak komuniści znowu nas atakują. Teoria gender jest pewną mutacją, metamorfozą marksizmu, jest neomarksizmem. Łatwo zauważyć, że te same osoby, które wczoraj głosiły marksizm, nauczały marksizmu – dzisiaj nauczają genderyzmu. To są duchowe dzieci albo nawet fizyczne dzieci komunistów”. Ale żeś im urządził rzeź intelektualną, księże profesorze!

Trudnych tematów w relacjach polsko-ukraińskich nie poruszał, gdyż został stworzony do wyższych celów. Walka trwa i bić się należy z tymi, co występują pod ateistyczną czerwoną banderą. „Walka duchowa jest czymś naturalnym, nieuniknionym. Ludzie, którzy są ateistami, którzy nie wierzą, bardzo często – tak jak marksiści – atakują wartości duchowe. Uważają że mają do tego prawo, bo jako ateiści z definicji są najmądrzejsi na ziemi. Według nich każdy, kto wierzy w Boga, który nie istnieje, z definicji jest rodzajem idioty. Idiotów można najwyżej tolerować na marginesie społeczeństwa, ale nie można ich dopuszczać do władzy, do rządzenia. A władzę nad całym światem oczywiście powinni sprawować ateiści” – wyjaśnił katolikom zza Buga. To, że idiotów nie powinno się dopuszczać do władzy, jest chyba jasne. A że taki wśród nich odsetek religiantów, to wina ateistów?

 

ŁUKASZ PIOTROWICZ

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Nadejdą czasy kiedy to wypowiadanie słowa patriotyzm będzie obrazliwe ponieważ świat będzie już tak zjednoczony iż idea patriotyzmu będzie wroga jego postępowi i pokojowi!
    A ojczyznę to tylko mamy jedną mianowicie w niebie,kto tego nie rozumie jest huy i pypa!

  • PS.
    patriotyzm będzie tak samo obrzydliwym pojęciem jak obecnie apartheid.