Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

Kornik mazowiecki

numer 17/2016

Platforma Obywatelska kasowała puszczę, zanim stało się to modne.

Kampinoski Park Narodowy leży tuż pod Warszawą, jednak nikt nie protestuje w związku ze skasowaniem 3,7 ha jego powierzchni. Odległy Białowieski Park Narodowy rozpala emocje, a cząstka graniczącej z Warszawą puszczy znika w ciszy.

Widok na puszczę. Leżące koło miejscowości Lipków 3,7 ha Kampinoskiego Parku Narodowego kupiło Towarzystwo Kupieckie Invest (TKI) sp. z o.o. Wysokość kapitału założycielskiego towarzystwa to 5 tys. zł, czworo z pięciorga jego udziałowców jest w wieku 70 lat lub więcej.

Spółka dziarskich staruszków w zamian za ponad 3,5 ha parku narodowego oddała 56 ha łąk, nieużytków i pastwisk (najgorsza – V i VI – klasa ziemi). Umowę zamiany podpisano 23 października 2015 r. u notariusza.

Gdy popatrzymy na mapę, zobaczymy wyraźnie, że rozwój stolicy od północno-zachodniej strony ogranicza puszcza. W gminie Babice Stare są jedne z najdroższych i najbardziej poszukiwanych nieruchomości; metr działki budowlanej może tu kosztować ponad 600 zł. Bogacze, którzy się tu osiedlają, za plecami mają stołeczną aglomerację, a przed płotem Kampinoski Park Narodowy. Nic dziwnego, że wystawione na sprzedaż działki budowlane położone na skraju puszczy są rarytasem. Nikt jednak nawet nie śni o wykarczowaniu lasu leżącego w obrębie Kampinoskiego Parku Narodowego. Nikt z wyjątkiem dziarskich staruszków i ich spółki.

Nieużytki i pastwiska. Hektary przekazane przez spółkę Kampinoskiemu Parkowi Narodowemu leżą po drugiej stronie puszczy, czyli z daleka od Warszawy, w okolicach gminy Czosnów. Wartość tych gruntów można oszacować zgodnie z tabelą opublikowaną przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Ziemia V i VI klasy na Mazowszu kosztuje 26 tys. zł za hektar. Licząc zgodnie z ta wyceną, wartość nieruchomości, którą oddała spółka TKI, nie przekracza 1,5 mln zł. Można tę wycenę nieco naciągnąć, bo ziemie leżą w bezpośredniej bliskości pięknej puszczy. Niech będzie, że zwiększa to jej wartość dwukrotnie – do 3 mln zł – chociaż moim zdaniem krowie na pastwisku jest obojętne, czy patrzy na pradawną puszczę, czy na krzaki.

Tymczasem 3,7 ha parku to ziemia określona w miejscowym planie zagospodarowania jako budowlana. Porasta ją co prawda młody las, gniazdują tu liczne gatunki ptaków, spacerują dziki, sarny i jelenie, ale ważne, co jest w papierach. To działka warta nawet 20 mln zł!

Czyli: park narodowy oddał działkę budowlaną wartą 20 mln zł za pastwiska warte realnie 1,5, w porywach do 3 mln.

Machniom? W kwitach oczywiście wszystko się zgadza. Towarzystwo Kupieckie Invest określiło wartość swoich pastwisk i nieużytków na 10,18 mln zł brutto, a Kampinoski Park Narodowy oświadczył, iż jego działka warta jest 10,13 mln zł.

Jak to się stało, że wpisany na listę UNESCO Kampinoski Park Narodowy został okrojony? Decyzje o wyjęciu atrakcyjnych hektarów z obszaru KPN podpisał w imieniu ministra środowiska Macieja Grabowskiego podsekretarz stanu i Główny Konserwator Przyrody Piotr Otawski. Musiała to być jedna z ostatnich decyzji, jakie podjął minister, bo zapadła 21 września 2015 r., na 10 dni przed wyborami.

Przeznaczenie tego terenu w gminnym planie zagospodarowania przestrzennego na budownictwo wynikało z dawnej decyzji władz parku, które planowały wymianę tych gruntów na inne „cenne przyrodniczo”. Wszyscy chętni odbijali się jednak od biurokracji oraz nieprzejednanej dyrekcji parku. Dopiero spółka TKI znalazła aż tak „cenne przyrodniczo” nieużytki i pastwiska, że minister wyraził zgodę na transakcję.

Szkodniki. Krystyna Sibińska (PO) z sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa słusznie oburzała się na słynnego z upodobania do siekiery ministra Szyszkę, że „skorzysta z każdego instrumentu, żeby wyciąć puszczę”. „Przyszedł szkodnik najbardziej niszczący z możliwych, i to nie kornik – to minister Szyszko” – celnie atakował wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki. Pewnie obydwoje nie wiedzieli o uszczerbku, jaki pół roku wcześniej poniósł Kampinoski Park Narodowy z powodu decyzji innego szkodnika.

Zarówno wycena nieruchomości, ich rzekoma wartość przyrodnicza, jak i okoliczności transakcji, która nastąpiła u schyłku rządów Platformy Obywatelskiej, powinny skłaniać właściwe służby do bliższego przyjrzenia się tej operacji.

W końcu wszystkie puszcze są nasze, zarówno białowieska, jak i Kampinoska, a szkodnik niejedno może mieć imię.

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Wyciąć wszystkie puszcze i lasy wraz z zagajniki panie Jerzy .Dlaczego by AKI Bch nie wałęsałysych się po nich w razie czego.

  • bogacze mieszkają w Lipkowie? Nie wiedziałem

  • Laki w gminie Czosnów? Super. Mega cenne, dobrze, że są już parku. Robiłem tam foty siewkom, cyraneczkom. Krowy się tam wypasa, pięknie jest, krajobraz zachowany, masa ptaków, bobry. Panie dziennikarz, troszeczkę więcej wiedzy. Lipków ma okolice brudne, śmieci, kupa ludzi a te łąki to marzenie fotografa.

  • Szkoda, że dla mieszkańców Sierakowa od 40 lat nie znalazło się nic na wymianę. Wieś przeznaczona do wykupu, nie można się budować, nie można pociągnąć kanalizacji. Wieś skazana na wymarcie bo młodzi muszą uciekać do Warszawy skoro na własnej działce nie można domu postawić. A tu proszę dla dziarskich staruszków znalazło się coś na wymianę. Wartość gruntu w Sierakowie ( 10 km od Warszawy) wyceniano kilka lat temu na 1 zł 20 groszy za metr!