Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Komu zginął chlebak

numer 35/2017

Gdy w kraju niszczy się pomniki żołnierzy radzieckich i Ludowego Wojska Polskiego walczących o prawdziwą wolność, stawia się nowe, drogie, wątpliwym bohaterom „Solidarności”.

Kamienny 3,5-metrowy Stanisław Pyjas stanie przed krakowskim klubem studenckim „Żaczek”. A może będzie to tylko kamienny chlebak, jak przebąkują organizatorzy konkursu? Chlebak za milion, który Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyciągnie z kieszeni podatników.

 

Staszek za milion złotych

Oferta konkursowa Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku na pomnik upamiętniający „męczeńską śmierć Stanisława Pyjasa” w ostatecznej wersji powstała w ostatnich dniach. Ma być to 3,5-metrowy postument wśród drzew, otoczony wieloma alejkami, które będą prowadziły wprost do „symbolu męczeństwa i martyrologii polskich studentów”.

Oferta konkursowa była zmieniana 3 razy. Zmieniono przede wszystkim wysokość kwot, jakie zostaną przeznaczone na organizację konkursu i na wykonanie postumentu. Na początku organizacja konkursu miała pochłonąć 100 tys. zł. z MKiDN, obecnie jest to już 200 tys., które ochoczo zaproponował minister Gliński. Zwycięzca głównej nagrody dostanie 25 tys. zł, drugi dostanie 15 tys., trzeci 10 tys. Na co pójdzie pozostałe 150 tys. zł nie wiadomo.

Podobnie jest z wykonaniem prac. Początkowo pomnik miał nie przekroczyć wartości 30 tys. euro. Dziś kwota ta wzrosła do 209 tys. euro. Prawie milion złotych…

Grunt pod pomnik w centrum miasta już przekazał organizatorom prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

 

Staszek opozycjonista

Szczegółowo określono, jak ma być opisany bohater projektu. „Stanisław Pyjas, student, antykomunistyczny opozycjonista, ur. 4.08.1953, został zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa 7.05.1977 roku. Jego śmierć spowodowała w Krakowie wielotysięczne manifestacje i powołanie Studenckiego Komitetu Solidarności 15.05.1977 roku”.

Na postumencie nie zabraknie też ducha krakowskiego studenta, który był autorem wielu wierszy. Ten cytat ma być integralną częścią postumentu: „Czasami już widzę siebie o kilka lat później, siedzącego w jakiejś kawiarence na rogu dwóch małych uliczek jednego z wielu miast na świecie, pijącego kawę i myślącego o sobie, o ludziach, z którymi jestem teraz, o tej obecnej rzeczywistości złożonej z przedsennego strachu, nieudanych znajomości, fatalnych kontaktów erotycznych, sympatii, nadziei na przełamanie muru samotności, o śmierdzącej, źle przyrządzonej porcji flaków i z wielu innych rzeczy (jak to łatwo napisać: »z wielu innych rzeczy«). Widzę siebie oddalonego setkami kilometrów czasu, spoglądającego na tego, który to teraz pisze, który nie wie dlaczego ludzie są tak śmiertelnie zmęczeni, że płaczą, kiedy zbyt dużo wypiją, albo we śnie, w którym mogą zrezygnować z ostatnich więzów samodyscypliny”.

Dlaczego organizatorzy nie chcą zamieścić innych fragmentów pamiętnika, np. o tym, że jest bardzo samotny i nie ma przyjaciół, nie wiadomo. Ani tego fragmentu: „Żyłem wśród kłamstw i pozorów. Nauczono mnie używać poprawnego języka. Siadać przy stole, na krześle, chodzić prosto po podłodze, a nie nad podłogą, na przykład po krzesłach. Jeść chleb i wkładać spodnie”. Albo tego: „Nie jestem zdolny do walki”.

„Staszek był człowiekiem, który poświęcił się dla wspólnoty; wiedząc, jakie jest ryzyko, stanął w obronie zasad, do których odwołuje się dzisiaj państwo polskie. Dlatego ten pomnik mu się należy” – tak o Pyjasie mówił w „Dzienniku Polskim” Bronisław Wildstein (z nami gadać nie chciał) podający się za jego przyjaciela. To właśnie on jest pomysłodawcą pomnika i on zasiada w składzie sądu konkursowego.

Czy pomnik będzie przedstawiał brodatego studenta? Niekoniecznie. Organizatorzy kilkakrotnie informują, że pomnik ma być przede wszystkim symbolem walki z komuną i nie musi mieć charakteru figuratywnego. Pojawił się pomysł, aby przedstawiał np. chlebak.

„To był nieodłączny atrybut Staszka. Tak jak wojskowe szynele z demobilu, które nosiliśmy wszyscy jako znak sprzeciwu wobec oficjalnego, uładzonego ubioru tych, którzy chcieli robić karierę w PRL-u” – wspomina Wiesław Bek, jeden z założycieli SKS. 3,5-metrowy chlebak za milion?

 

Staszek zginął, nie wiadomo jak

W nocy z 6 na 7 maja 1977 r., zginął Stanisław Pyjas krakowski student. Prokuratura stwierdziła wówczas: nieszczęśliwy wypadek. Dziś uważa: pobity ze śmiertelnym skutkiem.

WIPN znajduje się „biogram Stanisława Pyjasa”, z którym powinni zapoznać się uczestnicy konkursu na pomnik.

IPN zapewnia, że Pyjas walczył o wolność naszą i waszą z komuną. Twierdzi, że został skatowany przez funkcjonariuszy SB na zlecenie wysokiego rangą urzędnika bezpieki. Część środowisk opozycyjnych nie wierzyła jednak w celowy mord na zlecenie SB, lecz raczej „wypadek przy pracy” bezpieki. Argumentowano to tym, że Pyjas był nikomu nieznanym studentem, bez większego znaczenia i osiągnięć na polu działań opozycji.

„Nie wierzę w zamordowanie przez SB śp. Stanisława Pyjasa. Dlaczego, na miłość boską, SB, zamiast zabić jakiegoś poważnego opozycjonistę – np. Bronka Wildsteina, który serio zajmował się polityką – miałaby zabijać kompletnie nieszkodliwego, pętającego się tylko przy nich, poetę?” – pisał na blogu Janusz Korwin-Mikke.

Co innego mówi IPN: „W 1991 r. prokuratura krakowska wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Pyjasa. Prof. Marek natomiast, nie wiedząc, iż jest nagrywany, na początku lat 90. powiedział dziennikarce Radia Kraków, iż »ktoś Pyjasowi dał po mordzie, ale on nie wie, kto«. Za najbardziej prawdopodobne uznawano pobicie studenta – na polecenie SB przez byłego boksera Cracovii Mariana Węclewicza, który wkrótce po śmierci Pyjasa także zginął. Zachowała się notatka mówiąca o zleceniu bokserowi przez agenta SB, ps. »Janek«, pobicia Pyjasa. Oficer SB, który prawdopodobnie zlecał to pobicie, zmarł na zawał serca. (..) Od 2008 r. kolejne śledztwo w sprawie śmierci studenta prowadzą prokuratorzy IPN w Krakowie. W ramach tego postępowania przeprowadzono ekshumację zwłok Pyjasa. Zlecono także nowe badania biegłych z Zakładów Medycyny Sądowej we Wrocławiu, Bydgoszczy i Gdańsku. Wyniki analizy nie potwierdziły jednoznacznie, ale i nie wykluczyły, iż Stanisław Pyjas zginął z powodu nieszczęśliwego wypadku. W 2011 r. krakowski oddział IPN złożył wniosek o doprecyzowanie dokumentu końcowego z przeprowadzonej ekshumacji, kierując do zespołu biegłych dodatkowe pytania. Zlecono też wykonanie opinii toksykologicznej biegłym z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Z przeprowadzonych dotąd badań wynika, iż Stanisław Pyjas mógł spaść ze schodów, a po latach nie ma możliwości ustalenia, czy był to wypadek, czy też student został z tych schodów zepchnięty. Śledztwo trwa”.

Do tej pory 3-krotnie dokonano ekshumacji zwłok Pyjasa. Żadna nie potwierdziła, że go skatowano.

Łącznie w procesach, dotyczących zabójstwa Pyjasa o utrudnianie śledztwa oskarżonych zostało 6 osób, 4 zmarły, dwie zostały skazane na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata.

W połowie 2011 r. IPN otrzymał też z Instytutu Ekspertyz Sądowych dodatkową opinię stwierdzającą, że „przeprowadzone symulacje i analizy doprowadziły do wniosków, że wszystkie obrażenia na ciele Pyjasa są spójne z możliwością upadku ze schodów”.

Od tragicznej śmierci Pyjasa minęło 40 lat. Trwa kolejny proces w sprawie wykrycia dowodów domniemanego zabójstwa, polegający na przejrzeniu i dokładnej analizie kilkudziesięciu tomów akt z dotychczasowych procesów. Wszystko po to, by udowodnić, że Pyjas został zamordowany przez SB.

 

Staszek na pomniki

Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku niedawno dało dupy przy konkursie na pomnik smoleński, który miał stanąć w miejscu katastrofy samolotu.

W 2011 r. ogłoszony został, a 30 marca 2012 r. rozstrzygnięty międzynarodowy konkurs na opracowanie koncepcji pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy. Określono miejsce i wielkość monumentu. Ustalono ze stroną rosyjską, że będzie to pomnik o wymowie niereligijnej. Ustalono warunki konkursu. Były jasne: miejsce tragedii, brak symboli religijnych, powierzchnia do 400 mkw.

Wygrał projekt z ogromnym krzyżem, umiejscowiony zupełnie gdzie indziej niż zakładano i znacznie większy niż planowano. Zamiast 40 ma mieć 115 m długości.

Zgodnie z warunkami konkursu pomnik miał kosztować milion euro, czyli ponad 4 mln zł. Jednak w niecały rok potem dodatkowymi pieniędzmi na budowę pomnika zajął się Senat. W 2013 r. senatorzy dodali 3 mln zł z budżetu na muzea.

Pomnika nie ma. W Orońsku leżą tony czarnego marmuru i granitu gotowych do budowy pomnika upamiętniającego wypadek Tu-154.

Teraz Centrum Rzeźby Polskiej bierze się za kolejny projekt, który pochłonie pieniądze podatników.

 

JOANNA SKIBNIEWSKA

Wasze komentarze 9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Ci, co krytykują budowę nowych pomników chcą powiedzieć, że władze za nasze pieniądze robią jakieś niedorzeczności. Owszem, robią. Ale jakiekowiek zdziwienie nie jest tu na miejscu. Ponieważ to jest ICH władza, ICH ideały i ICH logika. Pieniądze owszem, nasze, ale kasowane pod egidą tzw. demokracji parlamentarnej. Demokracja ludowa naszym ojcom się nie podobała.

    Dlatego każdego, co ma ponad 60 lat a narzeka pytam: a co TY zrobiłeś dla obrony socjalizmu?

    • Co miał bym robić wbrew woli JP II i Reaganowi? Ja mały robaczek, któremu wciśnięto „demokrację” jak obecnie Big Maca w mordy naszym dzieciom. Co mają powiedzieć z zapchana gębą?

        • Co wypluć? Dlaczego krytykujesz tak głupio? Socjalizmu nie można było obronić, sam to wiesz. Władza nie jest „ich” do kurwy nędzy, oni tylko chwilowo zagarnęli aparat przymusu państwowego, chwilowo kurwa. Nie to jest jednak najgorsze, ale to, że kiedy ta ich kadencja sie skończy, to nie będzie wiadomo co z nimi zrobić. I czy w ogóle coś robić, a jeśli tak, to kto? PO? Jeśli kolejna władza nie posadzi do pierdla Kaczyńskich i Ziobrów, to ogromna część społeczęństwa będzie wkurwiona, jeśli natomiast ich posadzi, to będzie to moralnie wątpliwe. Trzeba będzie wypracować taką formułę, która pozwoli osądzić ich zgodnie z logiką łamanej przez nich demokracji. I wiesz co? Nic, będzie tak jak zawsze, a za kilkadziesiąt lat jakiś pajac zapyta ciebie – dlaczego nie wyplułeś?

  • Za PRL-u smialismy sie, ze w ZSSR istnieje przemysl pomnikowy produkujacy seryjnie ichnie „Leniny”, aby stanely w kazdym posiolku. A co jest teraz w PiSolsce? Ano -to samo. Powstal przemysl pomnikowy, który seryjnie produkuje bohomazy: z „prezydentem” L. Kaczynskim i te smolenskie. Pracownicy tego „przemyslu”, razem z dostawcami i przyleglosciami plus czlonkowie rodzin to spory elektorat. Nie dziwota, ze PiS-owi slupki rosna. Bo do twardego elektoratu (vulgo: moherów) i beneficjentów „pincet plus” (którym demokracja, wolnosc slowa i niezalezne sady calkowicie wisza) dochodza nowe grupy pasozytów: WOT, donosiciele na opozycje, przemysl pomnikowy…

  • Igor z Wrocławia i jeszcze inni, też zginęli śmiercią męczeńską z rąk utrwalaczy władzy. Jakieś pomniki???

  • A ja powiem tak: nie potrafiliśmy obronić naszych ulic i pomników: Waryńskiego, Swierczewskiego albo Dzierżyńskiego, nie potrafiliśmy postawić pomnika Czechowiczowi ani Gierkowi, to teraz mordę w kubeł, bo stawianie pomników jest naturalnym prawem zwycięzcy.

  • Jerzy, a kiedy Ty pomnik postawisz… Granitowy? li w muzyka się zabawisz… i płytę wydasz ?