Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Autor
Michał Marszał

Klątwa Lecha K.

numer 5/2017

Najbardziej złośliwa komórka świata.

Szatan czy inna cholera podszeptała mi, by z operatorów wybrać sieć Orange, a z setek tysięcy możliwych kombinacji dziewięciocyfrowych numerów telefonicznych zdecydować się na ten z końcówką „666”. Uścisnąłem dłoń sprzedawczyni, włożyłem kartę SIM do odziedziczonej po ojcu półkilogramowej motoroli, dumnym krokiem opuściłem salon i mając do wydzwonienia – jeśli dobrze pamiętam – 15 sekund rozmów telefonicznych za 700 zł miesięcznie, dołączyłem do grona zachodniej cywilizacji. W ten sposób zainaugurowałem też wieloletnią relację z Lechem Kubiakiem – najbliższym ze znanych mi ludzi, których nie znam.

Zaczęło się niewinnie – od SMS-ów. Przychodziły na Boże Narodzenie, Wielkanoc i Nowy Rok od zupełnie obcych osób. Wnioskowałem, że kierowane są do człowieka, który wcześniej miał mój numer telefonu i zapomniał poinformować najbliższych o jego zmianie. Liczyłem, że z czasem pomyłki ucichną i będę mógł cieszyć się wolnością. Myliłem się.

Mniej więcej 10 razy w miesiącu – czasem rzadziej, czasem częściej – telefonowano do mnie, mówiąc „Leszku”, „Lechu” lub o jakiegoś Lecha prosząc. Dzwonili głównie wojskowi – majorzy i podpułkownicy. Grzecznie odpowiadałem, że Lecha nie znam, nie wiem, o kogo chodzi, w wojsku nie byłem, mam skłonności pacyfistyczne i zaszło nieporozumienie. Telefony ucichły. Do czasu.

12 sierpnia 2010 r., w dniu imienin Lecha, rozdzwoniły się połączenia z gratulacjami – że jestem świetnym człowiekiem, wybitnym wujkiem i kolegą, a do tego uczciwym fachowcem. I że nikt na całych Mazurach nie naprawia samochodów tak jak ja.

Dziękując rozmówcom za pokłony, starałem się wejść w słowo i wyjaśnić, że do świetności i uczciwości mi daleko, na Mazurach bywam tylko latem, a samochód umiem najwyżej zepsuć.

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • ha znam to doskonale mój były numer telefonu nomen tez był kogoś i tez miałem dziwne telefony ale od młodych osób … to troche nawet śmieszne gdy trafi sie na dorosłego ale jak trafi sie na nieletnich to przestaje być śmieszne …. co by bylo gdybym był pedofilem?