Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Katecheza w promocji

numer 36/2015

Niech im Bóg zapłaci.

Wśród niezliczonych dowodów na oddanie Jarosława Kaczyńskiego sprawie demokracji jest dwukrotnie już zgłoszony przez klub PiS projekt zmiany regulaminu Sejmu, która uniemożliwiłaby odrzucanie wniosków obywatelskich w pierwszym czytaniu. Postulat taki znalazł się w „pakiecie demokratycznym” z początku kadencji, a także w poprawionym projekcie z wiosny zeszłego roku. W lipcu tego roku z podobną inicjatywą wystąpiła ponadpartyjna grupa posłów, wśród których – oprócz reprezentantów lewicy – znaleźli się parlamentarzyści PSL i Zjednoczonej Prawicy. To się świetnie składa, bo jeszcze tej jesieni prezes Kaczyński z prezesem Gowinem będą mieli okazję wykazać się wiernością idei upodmiotowienia obywateli i poprzeć prace nad obywatelską inicjatywą ustawodawczą w sprawie finansowania nauki religii.

Wszyscy inni mogą poprzeć ją już dziś, podpisując się w jednym z wielu punktów albo – jeszcze lepiej – zbierając podpisy wśród znajomych i przyjaciół. Treść projektu będącego nowelizacją ustawy oświatowej jest nader prosta – tak naprawdę składa się z jednego merytorycznego punktu, który brzmi:

„Kosztów związanych z organizacją nauki religii nie można w części ani w całości finansować ze środków publicznych w rozumieniu przepisów o finansach publicznych”.

Trzeba zebrać 100 tysięcy podpisów, czas  jest do końca września.

Usunąć się nie da

1 września dla uczczenia rozpoczęcia roku szkolnego w Sejmie odbyło się – zorganizowane przez wicemarszałek Wandę Nowicką – wysłuchanie obywatelskie w sprawie inicjatywy „Świecka szkoła”. Wydarzenie było, trzeba przyznać, nieduże – za to sprawa jest wielka.

Z wyjaśnień autora pomysłu, Leszka Jażdżewskiego z kwartalnika i portalu „Liberte!”, wynika, iż  myśl stojąca za inicjatywą jest dość przebiegła. Występowanie w jakiejkolwiek formie o całkowite usunięcie religii ze szkół jest dziś dlatego bez sensu, bo religijna indoktrynacja dzieci i młodzieży została zapisana w konkordacie, który – jako umowa międzynarodowa – ma  pierwszeństwo przed prawem krajowym. Co więcej, większość opinii publicznej zdaje się akceptować nauczanie papizmu w szkołach; według marcowego sondażu CBOS, który badał stopień społecznej irytacji interwencją Kościoła w życie publiczne, religia w szkołach nie razi 82 procent Polaków. Choć mógł to być efekt sformułowania pytania, bo gdy pyta się Polaków wprost, czy chcą religii w szkołach, „tak” odpowiada mniej więcej połowa. Jednak – co szczególnie godne odnotowania – nie chcą za to płacić. W sondażu – także z marca tego roku – SW Research dla „Newsweeka” 62 procent Polaków uznało, że katechetom powinien płacić Kościół.

Ale można zamieszać

Na tym właśnie zdaje się zasadzać pomysł kampanii „Świecka szkoła”. Jak tłumaczy Jażdżewski, inicjatywa zmierza do tego, żeby „przerzucić ciężar dowodu” na drugą stronę: żeby to entuzjaści papistowskiej indoktrynacji musieli wyjaśniać, dlaczego budżet państwa  ma corocznie wydawać na nią 1,35 mld zł, które mogłyby pójść na sale komputerowe – tak, aby nie przypominały muzeum techniki; na innowacyjność edukacji; na zmniejszenie klas; na dożywianie w szkołach. Nawet politycy przykościelni – zauważa trafnie Jażdżewski – nie mają odwagi powiedzieć wyborcom, że nauka, nowoczesność czy walka z głodem wśród dzieci są mniej ważne od tego, żeby Kościół nie musiał płacić za nauczanie religii, choć nikt nie ma wątpliwości, że go na to stać.

Sprawy wtórne

Gwoli intelektualnej uczciwości odnotować należy, że jest  jeszcze jedno „ale”.

W pierwszych kilku latach nauka religii nie była opłacana przez szkoły. Był to zresztą efekt decyzji Kościoła, który „na zanętę” zrezygnował z roszczeń dotyczących pensji katechetów. Rychło się jednak z tego otrząsnął i już u schyłku 1993 r. Kościół zaczął przypominać, iż „kodeks pracy nie przewiduje pracy bez zapłaty” (bp Pieronek), oraz że „katecheci mają prawo do pensji, problemy budżetowe są tu sprawą wtórną” (abp Stroba). Tak to właśnie było przedstawiane: nie chodzi o chciwość, tylko o prawo, które nie pozwala zatrudniać ludzi bez zapłaty. Kłopot polega na tym, iż ówczesne prawo zdawało się potwierdzać tę teorię (mam nawet wrażenie, że był że tej sprawie wyrok Trybunały Konstytucyjnego, choć nie udało mi się go znaleźć). Tym niemniej – i to dobra wiadomość – prawo się od tego czasu zmieniło. Od 2003 r. obowiązuje ustawa o wolontariacie, która zezwala na zatrudnianie ludzi za darmo. Skoro religijna formacja dzieci tak głęboko leży na sercu zarówno duchownym, jak i świeckim wyznawcom katolicyzmu – bez wątpienia znajdą się wolontariusze, którzy zechcą to robić w zamian za nagrodę w niebie.

A, jak podkreśla „Świecka szkoła”, lekcji katechezy uczniowie mają więcej niż lekcji biologii, geografii czy historii – w całym cyklu nauczania aż 860. Mnóstwo okazji do zasług w oczach Pana.

Żeby dołączyć do akcji, trzeba wydrukować projekt ustawy i formularz oraz zbierać podpisy: nie w internecie, ale w „realu”: Imię, nazwisko, adres, numer PESEL i podpis. Podpisywać się mogą tylko osoby pełnoletnie! Natomiast zbierać podpisy może każdy. Listy z podpisami przesyłajcie na adres: Fundacja Industrial „6 dzielnica”, Piotrkowska 102, 90-004 Łódź. Potrzeba aż 100 tys. podpisów, ale warto zabrać ich dużo więcej! Podpisy są zbierane do 30 września 2015 – data wynika z terminu oficjalnej rejestracji inicjatywy przez Marszałka Sejmu RP.

całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.