Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Kasta z ciapatego ciasta

numer 11/2018

Żeby wyhodować prawdziwego Polaka, trzeba żreć wieprze i klepać różańce.

Głos ludu o sędzi w Nysie: „Zamiast orła niech sobie powiesi półksiężyc”. „Beżowy zapłacił tej zdegenerowanej kobiecie; już za samo imię Mohammed wyrok powinien być inny”. „Takie powinno się golić na łyso i taplać w smole i pierzu jak za okupacji. W sądach nadal rządzi antypolska kasta. Ministrze Ziobro, prosimy o interwencję!”.

Ogolić na łyso i ozdobić półksiężycem suweren zapragnął sędzię Annę Ryndak. Za to, że małą Polkę postanowiła wydać na pastwę Mohammeda S., głosząc, iż jego „narodowość i wyznanie nie mogą stanowić podstawy do odrzucenia wniosku o wydanie uprowadzonego dziecka”.

 

Pierwsza skaza

Zanim Katarzyna N., Polka i katoliczka czystej krwi, została dzielną matką walczącą z antypolską kastą, w dramatycznych okolicznościach wyjechała z ojczyzny do Włoch w towarzystwie dwóch nieletnich synów. Dramatycznych, bo w istocie uciekła przed mężem sadystą narodowości polskiej, wyznania rzymskokatolickiego. Na obczyźnie poznała Mohammeda S., mężczyznę narodowości marokańskiej, wyznania muzułmańskiego. Zamieszkała z nim wraz z synami. Polsko-arabska para żyła na kocią łapę, co w prokreacji najwyraźniej nie przeszkadza, bo już po roku niesakramentalnych praktyk na świat przyszła Yasmina. Jak na owoc międzynarodowej i międzywyznaniowej miłości przystało dostała nazwisko ojca, ale obywatelstwo polskie, stając się również obywatelką Unii Europejskiej.

Mohammed pracował jako kucharz, Katarzyna zarabiała jako recepcjonistka, lecz makaroniarze wciąż czekają na swego Morawieckiego, utrzymanie 5-osobowej rodziny we Włoszech to nie bułka z masłem, familia więc korzystała ze wsparcia opieki społecznej. Na dodatek Paweł, starszy syn Katarzyny, nie wywiązywał się z obowiązku szkolnego, zadawał się z gangami i przejawiał agresywne zachowania. Włoskie władze zdecydowały, że trzeba go poddać terapii psychiatrycznej, ale N. wywiozła syna do Polski i licząc na cud, wróciła do słonecznej Italii. Cud nie nastąpił: nikt z rodziny Katarzyny ani familii jej męża nie chciał zajmować się mającym mleko pod nosem, ale rozrabiającym podrzutkiem. W końcu sąd pozbawił Katarzynę N. władzy rodzicielskiej nad synem i skierował go do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Bohaterska matka Polka boju o dziecko nie podjęła i w ogóle nie uczestniczyła w postępowaniu decydującym o losie pierworodnego. To pierwsza skaza na pancerzu. Ale nie ostatnia.

 

1:0 dla Jezusa

Kłopoty z Pawłem, jeszcze gdy był na ziemi włoskiej, wpłynęły na relacje polsko-marokańskie. Mohammed uważał, że gówniarza trzeba krótko trzymać, natomiast Katarzyna sugerowała konkubentowi, żeby się odpierdolił. Dochodziło do awantur, dwukrotnie interweniowała policja. Raz gliniarzy wezwała sąsiadka, a raz Mohammed, który poskarżył się, że polska partnerka lży go w obecności dzieci, nazywając kozojebcą i podłym islamistą. Marokańczyk spakował manatki i wyprowadził się.

Mimo że mieszkali osobno, sąd władzę rodzicielską powierzył obojgu rodzicom. Zdecydował także, że Yasmina zostanie z matką, ale nie może przekroczyć włoskiej granicy bez zgody sędziego i Mohammeda.

Mohammed złożył wniosek, aby córkę wypisano z lekcji religii katolickiej oraz nie podawano jej w szkolnej stołówce posiłków zawierających wieprzowinę, powołując się na prawo do wychowania Yasminy zgodnie ze swymi przekonaniami, w gruncie rzeczy niczym nie różniącymi się od przekonań Katarzyny N. Wniosek odrzucono, uznając, że dziewczynka wyznaje prymat Jezusa nad Allachem.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Odpowiedz na „anty fan kurduplaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.