Motto tygodnia: Sprawa Igora Stachowiaka pokazuje, jaka jest władza Ziobry i Błaszczaka.

Kałachy z moheru

numer 3/2015

Nie czekajcie, aż dżihadyści przyjdą. Oni już tu są.

„Długowłosy mężczyzna z uniesionymi wysoko brwiami, zmarszczonym czołem, rozszerzonymi powiekami i zwężonymi ustami” 17 sierpnia 2012 r. obudził ducha dżihadu. Zmaterializował się on pod postacią sześciu osób, które dostrzegły „odstępstwa od powszechnie przyjętych sposobów prezentacji, obdzierające wizerunek Jezusa z powagi, mogące obrażać uczucia religijne chrześcijan”.

W sukurs miłośnikom idei państwa wyznaniowego przyszły instytucje państwa o nazwie Rzeczpospolita Polska. Prokuratura postawiła zarzuty redaktorowi satyrycznego tygodnika „NIE”. Kalifat sądowniczy wniosku prokuratury nie odrzucił, zgłaszając w ten sposób swój akces do republiki fundamentalistów.

13 stycznia 2015 r. przez bramki Sądu Rejonowego Warszawa Mokotów przeszli nie niepokojeni przez nikogo, uzbrojeni po zęby fanatycy prymatu wiary nad rozumem. Dotarli do sali nr 427, w której równo o 9.00 czasu środkowoeuropejskiego rozpoczęła się rzeź.

Po sterroryzowaniu mediów odmową rejestrowania zdarzeń przez TV Racjonalista zamknięto pod groźbą grzywny w wysokości 10 tys. zł usta, oczy i ekrany komórek wszystkim, którzy chcieli dać świadectwo prawdzie. Od tego momentu dżihadyści mieli wolną rękę. Zmasakrowali ludzi trzymających w rękach błagalne komunikaty na dwóch kartkach formatu A4 z jasnym przekazem dla świata. Brzmiał on: „Je suis Jerzy” oraz, dla niekumatych, bardziej swojsko: „Jestem Jerzy”.

Rozpoczęto wzywanie po nazwisku. Pierwsza osoba bez zastanowienia przyłączyła się do grona fundamentalistów. Po zadeklarowaniu wierności państwu wyznaniowemu rozpoczęła ostrzał pozycji satyryków. Jej słowa świszczały niczym kule wystrzelone z KBK AK 47. Twierdzenie, iż „długowłosy mężczyzna z gorejącym sercem i wybałuszonymi oczami”, którego zobaczyła w e-mailu przysłanym jej przez bliżej niezidentyfikowanych braci w wierze dosięgło celu z precyzją godną karabinu snajperskiego. Oberwał Urban. Oberwał, ale nie padł.

W ramach obrony koniecznej redaktor odpalił w kierunku napastniczki granat, który eksplodował pytaniami dotyczącymi kwestii, czy w państwie o demokratycznym standardzie dozwolone jest głoszenie, że religia to bzdura. Krótkie, skuteczne „tak, ale…” świsnęło w powietrzu niczym ostrze karzącego miecza sprawiedliwości Bożej. Tym razem Urban zdążył się uchylić. Dokładnie w tym samym momencie otrzymał jednak strzał z zupełnie innej strony. Zza stolika sędziowskiego zdetonowano w jego kierunku szrapnel, który skutecznie zamknął Urbanowi usta. Redaktor dostał zakaz pytania o jakiekolwiek związki między karykaturą długowłosego mężczyzny o gorejącym sercu a karykaturą innego proroka, w imię którego spłynęła krwią redakcja „Charlie Hebdo”. Rana okazała się tak poważna, że Urban zamilkł, przechodząc do biernej defensywy. Zdaniem fundamentalistów przyszedł czas na egzekucję zastępcy redaktora naczelnego. Na miejsce kaźni wezwano red. Ćwiklińskiego.

Wszedł. Stanął z podniesionym czołem i patrzył oprawcom w twarz. W ramach ostatniego życzenia powiedział tylko, że jego zdaniem długowłosy mężczyzna podobny do Jezusa z sercem na ubraniu nie jest w stanie obrazić religijnie żadnej inteligentnej istoty. Takiego bluźnierstwa nie zniosła duma dżihadystów. Oskarżyciel posiłkowy usiłował odrąbać mu głowę pytaniem: „Czy w takim razie wszyscy, którzy nie są redaktorem Ćwiklińskim, są nieinteligentni?”. Zbyt szybkie pozbawienie życia niepokornego zastępcy zostało uznane przez większość fundamentalistów za zbyt humanitarne. Wyciągnięta zza stolika sędziowskiego dłoń skutecznie powstrzymała cios. Śmierć niewiernego powinny wszak poprzedzać długie, bolesne męki. Ćwikliński konał więc torturowany przez kolejnych kilka minut. Gdy z nim skończono, przyszła wina na głównego winowajcę.

Do pokoju straceń wezwano Włodzimierza Kierusa, rysownika. Wiedząc o tym, co spotkało Ćwiklińskiego, Kierus szedł na śmierć pogodzony z losem. Cóż z tego, że tłumaczył, iż jego zdaniem w obrazku długowłosego mężczyzny nie ma nic, co mogłoby kogokolwiek obrażać, a gdy go tworzył, obrażanie było ostatnią rzeczą, która przyszłaby mu na myśl. Strzał padł szybko. Fundamentalista poważnie zranił go pytaniem: „Czy serce na obrazku jest anatomicznym obrazem serca”. Kierus wyjęczał tylko „Nie jestem specjalistą od anatomii”. Chwilę później otrzymał kolejną kulę: „Czy na tym obrazku są jeszcze inne symbole religijne”. Wykrwawiający się grafik nie pamiętał. Błagając o litość, dodał, że koncepcja z długowłosym mężczyzną wyszła od niego, a nie od Urbana czy nawet Ćwiklińskiego. Błagania nie zdały się na nic. Kierus został z zimną krwią dobity kwestią: „Czy serce z ilustracji może kojarzyć się z Najświętszym Sercem Jezusa?”. Odpowiedź: „Tak” przypieczętowała jego los.

Z pogromu ocaleli schowani za ławkami publiczności niżej podpisani, którzy wszem i wobec zapowiedzieć pragną, iż postarają się przynieść światu prawdę o kolejnych planowanych na 9 marca 2015 r. atakach na wolność słowa. Je suis Jerzy!

Wasze komentarze 10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • To Urban wystrzelal Konferencje Episkopatu Polskiego?

  • Alez skad…zwykle plotki. ja slyszalem ze Urban w Rzymie 12 Apostolow zastrzelil…

  • Jeżeli mi coś jest święte, to rozum p. Jurka, a nie jakieś tam obrazki.
    Tą drogą życzę udanego 9 marca 2015 r.!!!

  • Jeszcze raz: Przestawcie w końcu Waszą cykawkę!

  • Zacięta bitwa trwa i miejmy nadzieję, że rozsądek i tu zwycięży. Sprawa jest bardzo interesująca, bo zachodzi tu do wielu absurdów na poszczególnych jej etapach. Wierzmy chociaż w niezawisłość i obiektywizm sądów, które pozwolą na wydanie rozsądnego wyroku, bo jeśli się tak nie stanie, będzie to sygnał o ekstremalnie wysokim wskaźniku zakorzenienia się KK we wszystkich grupach politycznych i społecznych. Po przeczytaniu tego artykułu zacząłem się zastanawiać czy to przypadkiem nie KK sprowokował zamacha na redakcję we Francji po to aby wzbudzić tak ogromne poruszenie i rozpocząć usuwanie wszystkich innych ideologii poprzez swego rodzaju ” ruch społeczny” aby spowolnić proces „odwracania się od Kościoła” ludzi zamieszkujących UE gdzie Katolicyzm jest i „ma” być większością.. ? może zbyt odważne i pochopne podejrzenie ale myślę, że i tej opcji nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę, że może zajść do jeszcze wielu innych przesłanek.

  • Zawsze zastanawiało mnie jak bardzo zły jest ten świat, skoro zarówno ortodoksyjni katolicy jak i islamiści utopią w łyżce wody bliźniego swego w imię swego własnego, partykularnego interesu – życia po życiu. Zły ten świat, oj zły… Czemu więc kurwa nie pomogą sobie? Bo mają zakaz wpieprzania się na salony bez zaproszenia. Jakieś tam farmazony w rodzaju wybaczenia czy zwyczajnej litości? Hehe… Nie życzę Urbanowi tego, bo zbyt go lubię i szanuję za jego dokonania pookrągłostołowe, ale czy nie byłoby śmiesznie, gdyby otworzył im kiedyś drzwi do raju? Je suis Jerzy, Piotr musiał do toalety.

  • Bardzo mi się spodobało debilne pytanie: „Czy serce z ilustracji może kojarzyć się z Najświętszym Sercem Jezusa?” Ja bym sie wahał z odpowiedzią. Bo może na ilustracji bylo Przenajświętsze z Przenajświętszych Serc Mahometa?!, a moja odpowiedż byłaby błedną. Zeświętokradczył bym się przy ludziach, nie uszanował powagi sądu i mógłbym obrazić uczucia religijne chrześcijan. Strach się bać!
    Je suis Jerzy

  • inaczej można wyeliminować episkopat : utuczyć ich na śmierć

  • A boga i chrystuska nie było i po co to. allach też został wymyślony oraz mahooomet. islamiści a ku ku ku….Podajcie tu nazwisko prokuratora bym mu napisał: