Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Kaczyński werbuje kapusia

numer 8/2016

Jarosław Kaczyński zadzwonił do kolegi ze studiów. Najpierw wychwalał jego uczciwość i inteligencję. Potem, wspominając lata młodości, zaproponował mu fuchę. Kaczyński wkręci go do struktur kierowniczych PiS, a ten będzie się wnikliwie przyglądał temu gremium. Będzie obserwował twarze i uczestniczył w życiu kuluarowym. Wszystko po to, żeby wychwycić dwulicowość i ewentualną zdradę.

– To ty mi mówisz, że jestem taki uczciwy i porządny, a kurwa, proponujesz mi robotę kapusia. Nie jestem w żadnej partii, a szczególnie nie byłem w twojej.

Wódz narodu żachnął się i zmienił temat: – A znasz mecenasa, który wypowiedział się do „Newsweeka”?

Wymienił nazwisko.

– Znam to mało powiedziane. Znam go bardzo dobrze i od dawna.

Mecenas ów wypowiedział się w sprawie pierwszego umorzonego śledztwa dotyczącego centrali SKOK-ów: „Nie chcę niczego przesądzać, być może prokuratura apelacyjna dokonała trafnej oceny materiału dowodowego, ale okoliczności tej sprawy mogą budzić niepokój. Zważywszy, że ten nowy prokurator nie wykonał żadnych czynności, rzecz działa się po wyborach, a śledztwo dotyczyło tak znaczącego senatora, całość wygląda zastanawiająco”. Mowa oczywiście o senatorze Biereckim z PiS.

Potem odezwał się asystent wodza. Dorzucił, że wie doskonale, iż ten mecenas był wieloletnim doradcą i pełnomocnikiem „NIE” Urbana. Dodał, że poprzedni Urbanowy doradca prawny zadeklarował, że chętnie podejmie się sprawy senatora o zniesławienie. Tu podał nazwisko. Zgadza się.

Ze splotu tych zdarzeń wynika niezbicie, że miała rację Agnieszka Wołk-Łaniewska, która wykład Kaczyńskiego w szkole Rydzyka zestawiła z działami psychiatrów o paranoi.

 

Ps. Nasz informator miał okazję zapoznać się z tekstem przed drukiem. Po przeczytaniu zadzwonił do autorki. Zaraz potem jego telefon przestał działać.

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • A chi… już trzeci raz próbuję, i wychodzi, że jestem z PISu albo robot, na jedno wychodzi…

  • Chyba prezes nie zdaje sobie sprawy z tego, że historia kołem się toczy. jeśli postawią Bastylię, to i tak ją zburzymy.