Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

Kaczyńscy na drzewo

numer 19/2016

PiS odkurza stare pogańskie obyczaje. Przywraca kult dębów.

Święte dęby – Lech, Jarosław oraz Marta – na razie jeszcze nie wiedzą, że są święte. 2 spokojnie sobie rosną w gminie Sośnie. Trzeci nie rośnie, bo usechł. Ale w ich sprawie jest już bogata korespondencja urzędowa. Oraz pierwsze decyzje.

***

Gmina Sośnie leży w południowej części województwa wielkopolskiego. W herbie ma nie dęby, lecz 2 orle łby, a między nimi sosnę. Ale herb przecież można zmienić…

Wśród największych gminnych atrakcji wymienić można pałac myśliwski księcia na Brunszwiku i Oleśnie Wilhelma, dwór myśliwski wzniesiony przez niejakiego Karola Neumanna, płaskorzeźbę wykonaną przez jednego z uczniów Wita Stwosza oraz kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Kościół ufundowała pobożna mieszkanka wsi Agnes vos Diergardt. Nie była ona katoliczką, zatem kościół nie był katolicki, lecz protestancki. Odebrano go ewangelikom i dziś urzęduje w nim katolicki kanonik Leszek Grodziński.

Ale zaszczyt ochrzczenia dębów przypadnie najprawdopodobniej kaliskiemu biskupowi Edwardowi Janiakowi. Jego ekscelencja jest doktorem teologii. Jako profesjonalista z pewnością podejdzie fachowo do aktu przydania drzewom atrybutu świętości.

***

Nie do końca wiadomo, kto jest autorem pomysłu, aby dębom nadać imiona prezydenta świętej pamięci, jego brata i córki. Wieść gminna niesie, że pomysł narodził się w sobotni wieczór 19 grudnia. Po południu odbywała się uroczystość poświęcenia nowo wybudowanej remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Sośniach. Zaś wieczorem kontynuowano obchody w nieco lżejszej atmosferze.

Z okazji pokropienia remizy bawili się razem kanonik Grodziński, wójt Stanisław Budzik, starosta ostrowski Paweł Rajski, burmistrz pobliskiego Odolanowa, wicemarszałek województwa wielkopolskiego, posłowie i radni. I wówczas ktoś miał zaproponować, żeby do Lasów Państwowych wystąpić z projektem ścieżki edukacyjnej.

***

Pismo w tej sprawie trafiło do dyrektora generalnego Lasów Państwowych w Warszawie. Wynikało z niego, że w nadleśnictwie Antonin jest pole, a na środku pola samotnie stoją 2 dęby. Jeden żywy, a drugi uschnięty. Miejscowa społeczność – wynikało z pisma – pragnie samotnym dębom nadać imiona dwóch wielkich Polaków. Uschnięty dąb otrzyma imię Lech. Dąb żywy będzie nosił imię Jarosław.

„Miejscowa społeczność” prosiła szefa Lasów Państwowych o wsparcie. Na czym miałoby ono polegać? Miejscowa społeczność prosiła, aby Lasy Państwowe stworzyły ścieżkę edukacyjną prowadzącą do dębów.

Dyrektor generalny Konrad Tomaszewski jest kuzynem Jana Marii Tomaszewskiego. Ten zaś to brat cioteczny Jarosława Kaczyńskiego. Dla prezesa PiS bratanica Marta, Jan Maria oraz Konrad są najbliższymi krewnymi. Nic więc dziwnego, że sprawa została pozytywnie zaklepana.

Zbudowanie ścieżki edukacyjnej do dębów noszących imiona braci Kaczyńskich to sprawa wagi państwowej. Toteż krewniak Kaczyńskiego poinformował o pomyśle samego pana ministra. Co było czystą formalnością, albowiem wszyscy wiedzą, że Ministerstwem Środowiska rządzi nie minister Jan Szyszko, lecz właśnie dyrektor Tomaszewski.

***

Na miejsce, gdzie stoją 2 samotne dęby, udała się delegacja. Podczas wizji lokalnej ustalono, że w niewielkiej odległości od nich rośnie trzeci dąb. On również stoi samotnie pośród pola. Zrodził się kolejny pomysł – aby trzeciemu drzewu nadać imię córki Lecha i Marii Kaczyńskich.

Wbrew temu, co po tym wszystkim można sądzić, większość leśników to normalni ludzie. Ci, którzy wiedzą o projekcie ścieżki edukacyjnej do świętych dębów Lecha, Jarosława i Marty, dzielą się na dwie kategorie. Jedna umiera ze śmiechu, druga z wkurwienia.

W Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu i w Nadleśnictwie Antonin pukano się w czoło, ale po cichu. Dyspozycja stworzenia ścieżki edukacyjnej idzie przecież od samego naczalstwa, popartego autorytetem ministra rządu RP. Pan każe, sługa musi…

Oficjalnie więc wielkopolscy leśnicy popierają tę „oddolną inicjatywę”, o której dyrektor generalny Lasów Państwowych stwierdza, że „będzie to ścieżka edukacyjna do wiekowych dębów, która miałaby zawierać elementy martyrologii narodu polskiego”, a także „elementy historii współczesnej naszego kraju”.

***

Leśni ludzie o drzewach wiedzą wszystko. I przewidują kłopoty. Co będzie, jeśli po chrzcie uschnie również Jarosław? A jeśli ten sam los spotka Martę? Czyje głowy za to polecą?

Rozważają też inne problemy. Lecha, Jarosława i Martę mogą żreć korniki. Najlepszą receptą na korniki są oczywiście dzięcioły. Ale czy to wypada, by głupie ptaszyska pukały Martę, Jarosława, bądź – o zgrozo! – w Lecha?

A co będzie, jeżeli w któreś ze świętych drzew rąbnie piorun? Chyba więc trzeba będzie zainstalować na nich piorunochrony… W takim wypadku potrzebne będą 3 odgromniki. Osobny dla Lecha, kolejny dla Jarosława i oddzielny dla Marty.

Już tylko w żartach leśnicy mówią, że dęby należałoby też zadaszyć. Nie wypada, aby Lechowi kapało coś na konary. To samo zresztą tyczy się Jarosława i Marty. A całkiem serio zastanawiają nad innym zagrożeniem. Co będzie, jeśli ktoś lub coś na któreś z tych świętych drzew się odleje? Nietrudno przewidzieć, że zechce to uczynić niejeden kundel wałęsający się po okolicy. I raczej nie będzie to polityczny akt złośliwości.

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.