Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Jezus coraz bardziej zdziwiony

numer 14/2016

We wtorek zaraz po lanym poniedziałku Urban został wyciągnięty z łóżka o świcie: ramię sprawiedliwości wezwało go do sądu.

Ramię zarzuciło mu umieszczenie w satyrycznym tygodniku „ilustracji przedstawiającej zniekształcony w stosunku do przyjętych sposobów prezentacji wizerunek Jezusa Chrystusa z 34 numeru »NIE« z 17 sierpnia 2012 r.”, czyli czyn z art. 196 kk, czyli obrazę uczuć religijnych. Nie pierwszy raz ramię sprawiedliwości sięga w stronę redaktora naczelnego tygodnia „NIE” w sprawie „zdziwionego Jezusa”.

Na kilku dotychczasowych rozprawach wyszło na jaw, iż:

Primo: inkryminowany rysunek bezsprzecznie ukazał się w gazecie.

Secundo: został rozesłany przez nieznanego sprawcę do sześciu osób via internet.

Tertio: „Postać długowłosego mężczyzny z uniesionymi wysoko brwiami, zmarszczonym czołem, rozszerzonymi powiekami i zwężonymi ustami” spowodowała uszczerbek na ich uczuciach religijnych.

I.

Przed obliczem sądu przedefilowali dotąd: oskarżony redaktor, skarżący urażeni, oraz Sławomir Cebula – biegły. To właśnie jego opinia kazała prokuratorowi wnieść akt oskarżenia. Opinia nie byle jaka. Jej clue stanowiła konstatacja, „iż powszechnie przyjęte przedstawienia Jezusa Chrystusa nie wpisują jego postaci w żadne znaki, jak np. znak zakazu”, a twarz Jezusa Chrystusa „prezentowana w sposób powszechnie przyjęty nie wyraża zdziwienia, lecz spokój – rysy twarzy przedstawione są w sposób łagodny”.

II.

Tyle tylko że dr Cebula przyznał przed sądem, że ma nieszczególne pojęcie dotyczące historii sztuki. Na okoliczność tej okoliczności sąd zdecydował o powołaniu nowych biegłych: historyka sztuki w osobie Teresy Marii Lisek i religioznawcy z tytułem profesorskim Kazimierza Banka. Który stwierdził: „Na ilustracji z pierwszej strony tygodnika »Nie« Chrystus jest wyraźnie zdziwiony, jakby chciał zadać dramatyczne pytanie: »Ludzie! Co wy zrobiliście z moją nauką i moim przesłaniem… przecież ja mówiłem „kochajcie waszych wrogów”, „będziesz miłował bliźniego swego”, „nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi”, „nie osądzajcie”, „nie zabijajcie”, a wy wciąż wywołujecie wojny (także z powodów religijnych) i mordujecie się w okrutny sposób, jesteście zawistni, chciwi, agresywni, kłótliwi, kłamiecie, gniewacie się na siebie, zwalczacie i procesujecie, gromadzeniu bogactw poświęcacie większość czasu i energii, a w codziennych relacjach nie widać miłości bliźniego… Jakże więc możecie nazywać się moimi uczniami i wyznawcami?«”.

Potem jest (dla prokuratora) jeszcze mniej zabawnie: „W związku z tym, że nie wiemy jak naprawdę wyglądał Jezus, a więc równie dobrze mógł wyglądać tak, jak to ukazano na pierwszej stronie tygodnika »Nie«, nie powinno dojść do obrażenia uczuć religijnych w sensie obiektywnym. W związku ze stwierdzeniem powyższym oraz z faktem, iż wygląd Jezusa nie odgrywa w chrześcijaństwie żadnej roli, nie może też zachodzić przypadek znieważenia przedmiotu lub podmiotu czci religijnej. Różnica między wspomnianymi wizerunkami polega na: odmiennej wyobraźni twórców oraz na odmiennych celach (wizerunek z pierwszej strony tygodnika »Nie« zdaje się wyrażać zdziwienie, natomiast wizerunki kultowe miały wytworzyć w świadomości wiernych – niekoniecznie zgodnie z prawdą – pewien obraz Jezusa jako postaci o miłej i szlachetnej powierzchowności)”.

A jak było naprawdę? Według biegłych „podstawowe źródło w tej materii, czyli ewangelie kanoniczne nie przekazują na ten temat żadnej informacji. Wizerunki Jezusa sporządzane na potrzeby kultu (obrazy w kościołach i tzw. obrazki) najczęściej mają charakter wyidealizowany i jest sprawą oczywistą, że tworzono je w konkretnym celu, a mianowicie wytworzenia wśród wyznawców chrześcijaństwa czegoś w rodzaju wyobrażenia »powszechnie przyjętego«. Naukowcy z USA i Wielkiej Brytanii, pracujący pod kierunkiem dr Richarda Neave, oparli się na Ewangelii św. Mateusza, z której wynika, iż Jezus musiał mieć wygląd typowego Żyda (na tyle nie odróżniał się od ziomków, że Judasz musiał go wskazać Rzymianom), oraz na badaniach czaszek ludzkich z tamtych czasów znalezionych w rejonie Jerozolimy. Profesor antropologii z uniwersytetu w Kalifornii, Alison Galloway, stwierdziła, iż wizerunek ten jest prawdopodobnie bliższy prawdy niż znane do tej pory i upowszechniane portrety Jezusa, tworzone na potrzeby Kościoła, ukazujące go jako przystojnego i atrakcyjnego mężczyznę (wysoki wzrost, szczupła sylwetka, pociągła twarz, łagodne spojrzenie, długie falujące włosy, emanujące z jego serca promienie)”.

III.

Według postawienie Urbana przed sądem to wynik cokolwiek pokręconego prawa. „Problem pojawia się w momencie, kiedy opieranie się na wierze nie ogranicza się do obszaru indywidualnego, jednostkowego osoby wierzącej, lecz przenoszone jest na życie społeczne, co widać w wielu sytuacjach, chociażby w obszarze nauki lub polityki. „Kościół katolicki z całą mocą (aż do roku 1818, kiedy po raz pierwszy traktatu M. Kopernika nie umieszczono w Indeksie ksiąg zakazanych). Konsekwencją takiego podejścia, czyli opierania się na wierze, były m.in. procesy wytoczone Galileuszowi przed trybunałem Świętej Inkwizycji”.

Dalej biegli:

„Kościół i ludzie wierzący dążą do tego, aby całkowicie zawłaszczyć postać Jezusa, włącznie z wyobrażeniami na temat jego wyglądu. A przecież Jezus nie jest własnością wyłącznie chrześcijan, ponieważ odegrał on w historii ludzkości tak ważną rolę, że interesują się nim historycy, archeologowie, socjologowie, psychologowie a także prawnicy.

Najbardziej istotne w tej sprawie jest jednak to, iż z religijnego punktu widzenia kwestia wyglądu Jezusa nie ma żadnego znaczenia. Nie mamy tu bowiem do czynienia z konkursem piękności, lecz z niezwykle ważną ideą zbawienia człowieka”.

IV.

Ciekawe jest też podejście autorów opinii prawnej do skarżącej się na znieważenie uczuć grupy. „Ponieważ w niniejszej sprawie mamy do czynienia z wiernymi utożsamiającymi się z religią chrześcijańską, powinni się oni charakteryzować znajomością Ewangelii i nauk Jezusa oraz zgodnie z nimi postępować. Jezus nauczał o miłości bliźniego (nawet wrogów), o wybaczaniu i nadstawianiu drugiego policzka, nic natomiast nie mówił o obrażaniu uczuć religijnych i zaskarżaniu takich przypadków do sądu. W Ewangelii św. Łukasza Jezus przekazuje swoim wyznawcom jasną naukę: »Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone«. I właśnie te normy postępowania obowiązują chrześcijanina.

Taka jest specyfika tej religii i jej wymagania, i jeśli komuś takie podejście nie odpowiada, to nie powinien się z chrześcijaństwem identyfikować ani udawać, że do niego należy. Przecież tu nie ma żadnego przymusu. Jeśli zatem ktoś odczuwa potrzebę doznawania przeżyć religijnych, skierowanych do jakiejś jednej istoty nadprzyrodzonej (nazwijmy ją Absolutem), a nie akceptuje wymogu miłości bliźniego, wybaczania swoim wrogom, życia w ubóstwie oraz przestrzegania przykazań zawartych w Dekalogu, to może realizować te swoje potrzeby w ramach innych, mniej wymagających religii”.

Czy w tym kontekście może zdziwić, że według religioznawcy i historyka sztuki „wygląd Zbawiciela nie odgrywa w światowym chrześcijaństwie wiodącej roli, zatem nie powinien też zachodzić przypadek znieważenia »przedmiotu« lub »czci religijnej« poprzez tworzenie nowych wyobrażeń i kontekstów jego wizerunku. Zatem ilustracja wraz z artykułem nie znieważają przedmiotu lub podmiotu czci religijnej”.

V.

Żeby tylko… Eksperci uważają, że „trudno odnosić wrażenie lekceważenia i pogardy w kontekście wielokrotnie przywoływanego rysunku i zespolonego z nim tekstu, który chyba nie bulwersuje, jak wykazano ani w formie tekstu, ani – ilustracji ale tym, że wspomniany tygodnik od samego założenia jest antyklerykalny i jest kierowany do czytelników głównie takich przekonań”.

A skoro tak, to ilustracja „nie zawiera żadnych obrazoburczych, ogólnie uznanych za obraźliwe elementów kompozycji czy religijnej symboliki, nie jest ani prześmiewcza, ani też wyszydzająca, nie odwołuje się w sposób obraźliwy do istoty wiary, jak i samej Boskiej osoby Jezusa Chrystusa. Może być najwyżej parafrazą (pastiszem?) wizerunku miłosiernego Jezusa przekazanego przez świętą Faustynę”.

Dlatego też z tego i powyższych powodów „rozważaną tutaj ilustrację zamieszczoną na pierwszej stronie numeru tygodnika »Nie« stanowiąca nierozerwalną całość z tekstem: »Bóg umiera ze starości« zamieszczonych w numerze 34 tygodnika »Nie« nie można uznać za obraźliwe osoby Jezusa Chrystusa, ani osób w Niego i Jego naukę wierzących”.

VI.

Jeśli ktoś z Czytelników oczekuje, że po przeczytaniu tego wszystkiego prokurator padł przed Urbanem na kolana i odszczekał akt oskarżenia, to jest w błędzie.

Prokurator zażądał, aby o opinię prawną dotyczącą zdziwionego Jezusa poprosić Konferencję Episkopatu Polski.

Potem z gracją walca przejechał się po osobie prof. Banka, wyciągając mu niegdysiejsze kandydowanie do Sejmu z ramienia SLD i sympatyzowanie z racjonalistami. Następnie wykazał się głębią znajomości teologii. Przybliżył wysokiemu sądowi współczesny sposób pojmowania faktu, iż Bóg tworzył świat w ciągu sześciu dni. Otóż zdaniem prokuratura i współczesnej myśli teologicznej jest to tylko metafora. Prokurator strzelił za to wykład o prymacie nazywania zła złem, a dobra dobrem, nad koncepcją „niesądzenia, byśmy nie byli sądzeni”. W kwestii wyglądu Zbawiciela prokurator dostrzegł także, iż nieprawością jest mówienie o możliwości znalezienia doczesnych szczątków Jezusa by odtworzyć jak wyglądał. Dlaczego? Bo Jezus wniebowstąpił.

W opinii prokuratora niezasadne jest domaganie się od chrześcijan znajomości prawd ich wiary. Dlaczego? Bo wszyscy jesteśmy grzeszni. A skąd to wiemy? Bo nawet święci się spowiadali. Znaczy – grzeszyli.

Urban się wzruszył, mówiąc, że pierwszy raz w życiu wysłuchał wykładu teologii. Obrońca Urbana dr. Pawelec napomknął tylko, że Episkopat nie widnieje w spisie biegłych sądowych. Sądowi to wystarczyło. Biskupi nie będą opiniowali zdziwionego Jezusa. Za to sąd chętnie spotka się z prof. Bankiem. Ciąg dalszy nastąpi w rocznicę kapitulacji Niemiec.

 

Wasze komentarze 8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.