Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Jedno jajo Komorowskiego

numer 15/2015

Jak przyrządzić Prezydenta RP na miękko, czyli kulisy ataku jajecznego w Łucku.

 

Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko Ukraińcowi Iwanowi S., który ubił na ramieniu Komorowskiego dietetyczny kogel–mogel bez cukru. Prokuratura uznała, że znieważył on tym prezydenta, za co grozi do trzech lat więzienia. Dotarliśmy do niepublikowanych dokumentów ze śledztwa ukraińskiej i polskiej prokuratury oraz raportów oficerów Biura Ochrony Rządu, którzy czuwali nad Komorowskim.

Zeznania funkcjonariuszy ośmieszają prezydenta i jego urzędników, którzy – uprzedzeni o możliwym ataku – wbrew zdrowemu rozsądkowi polecili ograniczyć środki ostrożności, a jak gdyby tego było mało, Pierwszy Obywatel RP urwał się ochronie, zmieniając ustaloną trasę przejścia.

Jajo. Do „zamachu” doszło 14 lipca 2013 r. w Łucku. Komorowski świętował na Ukrainie 70. rocznicę rzezi wołyńskiej. Po wyjściu z katedry św. Piotra i Pawła prezydent przechadzał się beztrosko wśród wiwatującego tłumu, wymieniając uściski. Nagle jeden ze stojących w pobliżu mężczyzn rozgniótł na ramieniu Komorowskiego kurze jajko. Napastnika szybko ujęto, prezydent stracił tylko marynarkę, choć gdyby atakujący zamiast jaja trzymał w łapie kamień, butelkę albo nóż, mogłoby się to skończyć gorzej. Także badania chemiczno-toksykologiczne i radiologiczne zabezpieczonych skorupek nie wykazały, aby były one skażone elementami toksycznymi oraz związkami radioaktywnymi w ilości stanowiącej zagrożenie dla życia i zdrowia głowy państwa.

Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, skutki katastrofy w Czarnobylu nie są już groźne…

„Miałbym bardzo serdeczną prośbę, aby nie nadawać temu incydentowi z Łucka jakiegoś szczególnego znaczenia, nie zamierzam zmieniać absolutnie swojego zwyczaju, normalnego kontaktowania się z ludźmi” – bagatelizował sprawę prezydent.

Jajcarz. 5 dni po ataku na Komorowskiego 5-letni student z Zaporoża Iwan S. został prawomocnie osądzony na Ukrainie. Dostał rok więzienia w zawieszeniu. Rozwalenie jajka na ramieniu Prezydenta RP miejscowy sąd uznał „za chuligaństwo” popełnione „z motywów wyraźnej niepowagi do społeczeństwa”.

Pytany przez śledczych, dlaczego rozgniótł jajko na prezydencie Polski, odparł: „Ponieważ protestuję przeciwko Europie, że ona nas, Ukraińców, uczy, jak mamy żyć”.

Swoje śledztwo wszczęła polska prokuratura. Komorowskiemu było to wyraźnie nie po myśli! Nie chciał bowiem złożyć zeznań. Zrobił to dopiero na stanowcze żądanie (sic!). Poproszony o zrelacjonowanie zdarzenia, powiedział: „Podczas przejścia od katedry do restauracji »Korona« witałem się z ludźmi stojącymi w szpalerze. Byli to Ukraińcy, jak i Polacy, dominowała życzliwość z ich strony wyrażająca się w gestach i słowach. Witając się z kolejnymi osobami, zobaczyłem młodego chłopaka i też podałem mu rękę. On uściskał mi rękę i w jego oczach zobaczyłem taki moment zawahania. Powiedziałem do niego coś miłego w języku polskim i w tym momencie poczułem jego rękę na prawym barku, takie właściwie klepnięcie. (…) Ten chłopak nie rzucił tym jajkiem, tylko rozgniótł je na mojej marynarce. Jeśli chodzi o siłę tego klepnięcia, to na pewno nie było uderzenie, tylko takie mocniejsze przyłożenie dłoni do barku, aby rozgnieść jajko”.

Borowiki. Nic się nie stało? Jak to możliwe, że tłum miał swobodny dostęp do marynarki Komorowskiego? Dlaczego trasa przejścia prezydenta nie była zabezpieczona? Dlaczego nie wydzielono jej płotkami? Dlaczego napaści nie zapobiegł żaden z funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu i ukraińskich służb bezpieczeństwa?

Z raportu kpt. Marcina Gajownika pełniącego obowiązki Dowódcy Ochrony Bezpośredniej przy Prezydencie RP: „Kpt. Paweł Znajdek (przebywający na wizycie rekonesansowej), w rozmowie telefonicznej poinformował mnie o możliwych prowokacjach ze strony nacjonalistycznych Ukraińców. Informację tę przekazałem Prezydentowi RP Panu Bronisławowi Komorowskiemu”.

Z raportu kpt. Pawła Znajdka pełniącego obowiązki Dowódcy Zmiany w Grupie Ochronnej Prezydenta RP: „Ustalona podczas rekonesansu trasa przejścia przewidywała drogę na prawy skos od wyjścia z katedry. Podczas wizyty rekonesansowej (…) zaproponowałem, że trasa przejścia z Katedry do restauracji »Korona« powinna być wypłotkowana. Moja sugestia nie została zaakceptowana przez Zastępcę Dyrektora Biura Spraw Zagranicznych w Kancelarii Prezydenta RP Pana Kazimierza Kuberskiego oraz Konsula RP Krzysztofa Sawickiego”.

Ochraniający Komorowskiego oficerowie BOR tak opisali chwilę poprzedzającą zajście: „W pewnym momencie prezydent ad hoc zmienił ustalony kierunek przejścia i poszedł do ludzi stojących naprzeciwko wejścia do katedry. (…) Szyk skręcił w lewo i zatrzymał się – prezydent zaczął witać się z ludźmi, którzy nie byli oddzieleni od osoby ochranianej płotkami, stali tylko funkcjonariusze policji ukraińskiej, przeważnie zwróceni twarzą w kierunku osoby ochranianej”.

Z relacji tych wynika to, o czym mówi się nieoficjalnie. Biuro Ochrony Rządu sprawuje tylko iluzoryczną pieczę nad bezpieczeństwem Prezydenta RP. Nie liczą się opinie fachowców, ale zalecenia urzędników – prezydenckich dworzan. Przy tym Komorowski, który jest łasy na wskaźniki popularności, zabiega o nienaganny wizerunek medialny i opinie pochlebców, jest całkowicie nieprzewidywalny, nawet gdy jest ostrzegany o grożącym niebezpieczeństwie. Zachowuje się jak dziecko na placu zabaw! Ach strach pomyśleć, jak wygląda prezydencka ochrona w trakcie licznych podróży podczas kampanii prezydenckiej.

Winni. Winą za incydent w Łucku decydenci rządowi próbowali obarczyć oficerów BOR. „Z całą pewnością szef Biura Ochrony Rządu zwróci swoim funkcjonariuszom uwagę na pewne niedoskonałości w ich zachowaniu, do których bezsprzecznie doszło” prawił wiceszef MSW i wpływowy polityk Platformy Obywatelskiej Marcin Jabłoński. Zaś rzecznik MSW Paweł Majcher twierdził, że nie zostały w pełni zastosowane właściwe procedury przy ochronie najważniejszych osób w państwie”.

Prokuratura wszczęła postępowanie wyjaśniające. „W dniu 30 czerwca 2014 r. wydane zostało postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie, tj. w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy BOR w wyniku czego doszło do znieważenia Prezydenta RP. Prokurator wydał decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa, wobec stwierdzania braku znamion czynu zabronionego z art. 231 kk. W szczególności prokurator uznał, iż nie sposób uznać, aby funkcjonariusze BOR umyślnie nie dopełnili swoich obowiązków. Decyzja jest prawomocna” – poinformował „NIE” prokurator Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Portal YT prezentuje film analizujący kilka zebranych filmów z tego zajścia. Z analizy wynika, że akcja była zaplanowana i zabezpieczana przez milicjantów ukraińskich, a sam sprawca asekurowany przez nich, zarówno przed jak i po zajściu.

  • „5-letni student z Zaporoża Iwan S.”

  • dziwię się że bracia z UPAtak potraktowali ich przyjaciela Lacha. Ale na tym przykładzie widac jacy przyjaciele byli i są fałszywi.

  • Co się dziwić .Przyjechał głupkowaty prezio z głupkowatego kraju.To go poczęstowano jajem.I tak dobrze że nie został wywieziony w pole na oborniku.