Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Jak kryje Kaczor

numer 5/2019

Pisowska sitwa wiedziała od dawna o przekrętach Bartłomieja M., ale z reakcją czekała na odpowiedni moment. Oto dowody.

Zatrzymanie przez CBA prawej ręki Macierewicza i jego wspólników zbiegło się „przypadkowo” z ujawnionymi taśmami Kaczyńskiego, a PiS otrąbiło to jako swój sukces.
„Prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że nie będzie świętych krów. Wszyscy wobec prawa są równi bez względu na legitymacje i sympatie polityczne. Tak wygląda różnica w standardach rządzenia, pomiędzy PiS i PO. Jesteśmy wiarygodni” – zakomunikowała rzeczniczka PiS Beata Mazurek.
Jak naprawdę wygląda ta wiarygodność?

Moje źródła twierdzą, że wiedzę o przekrętach M. prezes Kaczyński miał już latem 2017 r. Wtedy CBA zakończyło kontrolę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej (została wszczęta 27 września 2016 r. i trwała do 27 lipca 2017 r.), a jej wyniki były porażające. W raporcie opisano przestępczy proceder wyprowadzania milionów złotych z państwowej spółki obsadzonej przez ludzi Macierewicza. Wskazano po nazwisku podejrzanych i winnych.
Kaczor powinien natychmiast zdymisjonować Macierewicza, ale postanowił czekać. Doszedł do wniosku, że ujawnianie afery może zaszkodzić partii. Postanowił powoli wyczyścić podwórko. Czyszczenie miało polegać na zdymisjonowaniu Macierewicza i odsunięciu jego ludzi od stanowisk państwowych i w spółkach zbrojeniowych.

16 listopada 2017 r. CBA powiadomiło Zbigniewa Ziobrę o przekrętach, składając oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ziobro przekazał sprawę do prokuratury w Tarnobrzegu.
W grudniu 2017 r. przy Nowogrodzkiej zapadła decyzja, że Macierewicz zostanie zdymisjonowany ze stołka szefa MON, a jego ludzie odsunięci od koryta. Kaczyński miał powiedzieć, że jeśli M. dopuścił się przestępstw, musi za nie odpowiedzieć, ale sprawa nie może zostać nagłośniona teraz. Zatrzymanie wszechwładnego rzecznika MON zostałoby przez opozycję i wrogie media połączone z dymisją jego pryncypała.
W styczniu 2018 r. Macierewicz przestał być ministrem, a kilkudziesięciu jego najbliższych współpracowników ulokowanych w strukturach MON i spółkach pożegnało się ze stołkami.
W maju 2018 r. związany z wewnątrzpisowską frakcją (SKOK-i, Ziobro, Mariusz Kamiński) tygodnik braci Karnowskich „Sieci” napisał o nieprawidłowościach w PGZ na podstawie przecieku z CBA.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Tak jest towarzyszu!
    Wyroki wykonywać przed popełnieniem przestępstwa!
    Przestępcą może być każdy, każdego należy prewencyjnie rozstrzelać!

    • Pokorny to ty może i jesteś, ale to twoja sprawa, natomiast twoje wpisy są takie… wesołe, ale bardziej śmieszne.

  • Chodzą po kraju takie petardy hukowe. Tzw służby wiedzą o przekrętach, ale nic nie robią. Rok, dwa, trzy, aż petard doczekują się na odpalenie w razie jakiejś afery, w której umoczeni są kryształowi z PiSu. I rachunek musi się zgadzać. Chrześniak z KGHMu, taśmy, w odpowiedzi misiewicze i Niesiołowski.2:2.

  • Szkodz, że PO-PiSowcy nie rozwiązuja swoich kłótni za pomocą średniowiecznego Sądu Bożego. Na cos wreszcie przydałyby sie te stadiony.