Motto tygodnia: Myśliwce F-35 – zakupy do dupy.

Autor
M.Z.

Jądro polskości

numer 2/2019

Jedna bomba atomowa i wrócimy znów do Lwowa.

Ambicje mocarstwowe rozkwitają w najlepsze. Tygodnik „Do Rzeczy” w noworocznym numerze w dziale „Polska za 100 lat” snuje porywające wizje narodowej wielkości. Pierwszy artykuł zapowiada, że „To będzie polskie stulecie”. W następnym Marek Jan Chodakowski, historyk amerykański polskiego pochodzenia, w kraju zaś aktywny publicystycznie na skrajnej prawicy w kręgu tradycji Narodowych Sił Zbrojnych, proponuje: „Warszawa musi rozwinąć potencjał nuklearny”, czyli wejść w posiadanie broni jądrowej. Nie jest to pomysł całkiem nowy.

 

Gierek rozszczepia uran

Również w Polsce Ludowej – w czasach Gierka – krążyły plotki o planach wyprodukowania polskiej bomby nuklearnej. Brały się one z nadinterpretacji badań prowadzonych w katedrze generała profesora Sylwestra Kaliskiego w Wojskowej Akademii Technicznej. Wykorzystując technikę laserową, badał on możliwości wywołania przy jej pomocy reakcji łańcuchowej rozpadu uranu. Były to prace laboratoryjne, czysto podstawowe, ale ich wyniki zapowiadały się obiecująco. Kaliski, jednocześnie rektor WAT i minister nauki, mógł uzyskać niezbędne finansowanie tych dość kosztownych badań. Na tym tle w otoczeniu Gierka rozeszły się pogłoski o tym, że Kaliski pracuje nad polską bronią nuklearną. Być może on sam do tych pogłosek się przyczynił, gdyż zwykł opowiadać, że prawdopodobnie na tej drodze Amerykanie skonstruowali tzw. bombę neutronową. W wersji sensacji dziennikarskich rzecz urosła do rzekomych planów zbudowania w Bieszczadach tajnego laboratorium, które miałoby polską broń nuklearną produkować. Ciekawe, że te pogłoski musiały zaniepokoić lub zainteresować Rosjan, gdyż współpracę z Kaliskim nawiązał Nikołaj Basow, radziecki fizyk, noblista z 1964 r., jeden z odkrywców lasera. Przyjeżdżał do Warszawy, zapoznawał się z tymi pracami. Kaliski widział w tym docenianie naukowych walorów, ale niewykluczone, że szło głównie o kontrolę nad sytuacją.

Prace Kaliskiego były na etapie podstawowym, dalekie jeszcze od finału i widoków na jakiekolwiek zastosowanie. Pomysł, że mogły prowadzić do samodzielnej produkcji broni nuklearnej należał do kategorii mocarstwowych mrzonek. Polska była sygnatariuszem traktatu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej i zobowiązała się do niepodejmowania żadnych prac nad jej skonstruowaniem. Ponadto jej bardzo szczupłe zasoby rozszczepialnego uranu w całości pochodziły ze Związku Radzieckiego. Były przeznaczone dla jedynego reaktora pracującego na potrzeby naukowe w Otwocku i pozostawały pod kontrolą zarówno radzieckiego dostawcy, jak i wiedeńskiej Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Nieoczekiwana śmierć Kaliskiego w katastrofie samochodowej latem 1978 r. zachwiała jego programem badawczym. Nie został poniechany, ale utracił rozmach. W sumie rzecz rozeszła się po kościach, ale pozostały sensacyjne plotki, nawet w miarę czasu spotężniały.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.