Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

I nie odpuszczę ci aż do śmierci

numer 29/2018

Kiedy wsuwasz ukochanej obrączkę na palec, dobrze słuchaj, co mamrocze. Może mówi: „I że cię nie opuszczę, aż się znudzę. Amen”.

67 proc. spraw rozwodowych wnoszą żony.

Przeciętne postępowanie w pierwszej instancji trwa 18 miesięcy. W 51 proc. spraw winni są wyłącznie mężczyźni. Tylko w 9 proc. kobiety. W pozostałych orzeczono winę obojga małżonków.

Nie ma co liczyć na sprawiedliwość w sądach wyższej instancji, choć zabieg zajmuje średnio 27 miesięcy. 80 proc. rozstrzygnięć nie jest kwestionowana, nawet jeśli w zebraniu i ocenie materiału dowodowego są byki jak ruskie czołgi.

 

* * *

Miał piekarnię i sieć sklepów spożywczych. Świątek piątek od rana do nocy w robocie. Jak PiS zrobił dobrą zmianę i w niektóre niedziele musi zamykać geszeft, zawsze trafia się pijany kierowca, który wypadł z drogi rozwożąc bułki albo pęknięta rura.

Magda wychowywała córkę. Przy pomocy opiekunek, naturalnie.

Wszystko grało, aż koleżanka, też żona biznesmena, wzięła rozwód. Nową drogę życia zaczęła od zaproszenia kumpeli na szampana. – Dzieci duże, Stefan marudny, jak nie wrzody żołądka to strup na dupie. Byłam kiedyś pielęgniarką, ale żeby do śmierci? Dostałam połowę majątku. Zimy w Toskanii albo na Kanarach… – rozmarzyła się.

Dzięki wskazówkom koleżanki („obiecaj, że zapłacisz po rozwodzie, każdy mecenas na pewno weźmie sprawę”) Magda wynajęła renomowanego prawnika. Z Warszawy, a co. Michał dowiedział się, że ma kłopoty małżeńskie z pozwu. Powiastka z sądu przyszła na adres firmy.

– Przyleciałem do chałupy, jak na skrzydłach. Myślałem: głupi żart. Może konkurencja maczała palce. Byłem przekonany, że Madzia nic nie wie. A przynajmniej nie rozumie. Ją tak łatwo oszukać… – opowiada. Ale żony nie było. – Powiedziała, że jedzie z córką do matki – poinformowała sprzątająca.

Spotkali się dopiero w sądzie. Uwagi miała tylko ona. –Nieczuły. Zamknięty w sobie. Nie poświęca czasu dla rodziny. Nie dał kwiatków na rocznicę…

– Zmienię się – obiecał. – Będziemy jeździć na weekendy. Będę kąpać psa…

Terapia małżeńska. Żeby pokazać dobrą wolę, zamówił codzienną dostawę róż. Wieczorem znajdował przyschnięte w zlewie.

Znów wyjechała z córką do matki. Wróciły w nocy. Zamiast otworzyć drzwi albo zadzwonić, Magda wezwała policję. -Zabarykadował się. Nie chce nas wpuścić do domu – powiedziała funkcjonariuszom.

– Biznesmen, filantrop, a żona musi ściągać policję, aby wejść do własnego domu! – rozeszło się kolejnego dnia po miasteczku.

Magda chciała gotówkę, 7 mln zł. Choć przywlókł gromadę świadków, że z niczego stworzył firmę, że Magda nie przyłożyła ręki do sukcesu, że jeśli zrobił się nieczuły, to przez nadmiar obowiązków, sąd orzekł rozwód z jego winy. Odwołał się do sądu wyższej instancji. Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał orzeczenie.

To historia z życia. Nieprawdopodobna?

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, jednostka badawcza Ministerstwa Sprawiedliwości zbadał kilkadziesiąt spraw rozwodowych. Przewertowano akta, obejrzano nagrania z sal sądowych. Przeanalizowano miny, kpiny, zachowania stron i wysokiego sądu, który w Polsce prawie zawsze jest kobietą.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.