Motto tygodnia: Gwałt, rety, co się dzieje? Prąd drożeje? Nie drożeje.

Autor
Robert Jaruga

Hermaszewski naszych czasów

numer 43/2018

Wywalmy prezydenta Dudę w Kosmos!

Nasz prezydent sprawia wrażenie, że posiada 2 umysły w jednej głowie. Jednym umysłem mu się zdaje, że ma dużo testosteronu, który predysponuje go do roli samca alfa, a może nawet króla Rzeczpospolitej, podczas gdy drugi umysł rozpamiętuje symultanicznie, jak miło było być w przedszkolu, choć znęcali się nad nim koledzy.

Ostatnio ten człowiek o charyzmie szklanki wody wyjawił wielką tajemnicę i cel swojej prezydentury. Jest nią Kosmos!

Podczas poniedziałkowej konferencji „Technologie przyszłości. Przemysł kosmiczny” w Pałacu Prezydenckim twierdził, że została napisana, a więc jest „Polska strategia kosmiczna”, z której jasno wynika, że do roku 2030 polska działalność na rynku kosmicznym stanowić będzie 3 proc. światowego obrotu. Światowe wydatki (bo o to chyba prezydentowi chodziło) na eksplorację Kosmosu wynoszą 330 mld dolarów, a owe skromne 3 proc. to 50 mld zł, czyli mniej więcej tyle, ile budżety policji, wojska i szkolnictwa wyższego razem.

Następnie wystąpiła pani minister przedsiębiorczości i technologii – Boże, pozwól mi zapanować nad emocjami – Emilewicz jej nazwisko, która gdyby równie sprawnie posługiwała się nogami, co językiem polskim, to ściany nie pomogłyby jej ustać. Twierdziła, że pierwszą strategię polskiej polityki kosmicznej napisał Mikołaj Kopernik 475 lat temu. Cóż, polityka PiS-u w ogóle oparta jest na faktach w mniejszym stopniu niż to się powszechnie wydaje.

A fakty są takie, że nie byłoby żadnej polityki kosmicznej, gdyby Sejm w 2014 r. nie przyjął ustawy o utworzeniu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA).

Jedynym rzeczowym uzasadnieniem ustawy było to, że do Europejskiej Agencji Kosmicznej Polska płaci ok. 60 mln euro składki rocznie, natomiast potężny polski sektor kosmiczny nie ma z tego ani grosza, ale gdy będzie miał program, otrzymywać będzie 100 mln euro rocznie. Przy założeniu, że Agencja Kosmiczna kosztować miała 10 mln zł, per saldo jesteśmy na tym do przodu jakieś 38 mln euro. Za podbojem Kosmosu było więc 434 posłów, a trzech wstrzymało się od głosu – znaczy nie mieli pewności.

Pierwszym problemem, z jakim zmagała się Polska Agencja Kosmiczna, była lokalizacja. Ze względu na jej domniemany prestiż oraz skojarzenie z Heweliuszem umiejscowiono ją w Gdańsku pod adresem Trzy Lipy 3. Stąd bliżej też było do słynącego z Kopernika Torunia niż z Warszawy. Spowodowało to pewne problemy logistyczne. Mianowicie mieszkających na stałe w Gdańsku pracowników agencji było trzech. Pozostali, jak przystało na specjalistów od Kosmosu, dolatywali na lotnisko Wałęsy w Gdańsku z Warszawy. Pozwoliło to wydać im na bilety lotnicze 200 tys. euro w pierwszym roku działalności, w drugim również. W końcu specjaliści od rzeczy nieziemskich stwierdzili, że to trochę bez sensu. Od tego roku Agencja Kosmiczna dzięki pragmatyzmowi PiS-u mieści się w Warszawie, a jej nowym prezesem został niejaki pan Brona.

Jak można przeczytać na witrynie internetowej kosmicznej agentury, agencja zrzesza, działa na rzecz rozwoju, koordynuje działania w sferze wsparcia, dba o rozwój potencjału, reprezentuje, doradza, wspomaga, usuwa bariery na drodze postępu, aktywnie angażuje się w budowę, promuje, integruje i stymuluje, odpowiada za kształtowanie, skupia się i rozwija, podejmuje kluczowe decyzje, popularyzuje i podnosi wiedzę, opiniuje, produkując niezliczone dokumenty o ogólnie niezrozumiałej treści, które zafascynować mogłyby jedynie niemieckiego urzędnika Zollamtu.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Emilewicz gówno wie. Mistrz Twardowski jako pierwszy polski Polak wylądował na księżycu i do dziś tam przebywa.
    Polska Agencja Kosmiczna ma plan sprowadzenia go i zatkania gęb niedowiarkom!

  • Oj tam, oj tam. Tak , od czasu do czasu coś tam mu się wymsknie , jak jednej zdewociałej emerytce pod pomnikiem śwojtyły w kościele, a wy od razu huzia na biednego kalekę umysłowego. Generalnie, im dłużej to coś będzie tzw. prezydentem, tym lepiej dla tych nielicznych, którzy są jeszcze w tym kraju normalni. Zamiast wołać na niego i jego gidię „konstytucja” itd., zastosujcie metodę „pussy-riot” i wypnijcie na to tałatajstwo swoją duupę. Ew. wersja w wykonaniu jak „femen”, z rozebranymi panienkami, które powycinają parę pomników, czy to katolickiego bożka ” jezusa”, czy też święcioszka wojtyły.

  • Błędem propagandy amerykańskiej jest to, że dotychczas nie zabrali Polaka w kosmos.
    Wprawdzie Polacy i tak robią, co im się każe, ale nieżle byłoby pokazać światu jedyny naród padający na twarz przed USA. Niewykluczne, że w kapliczach obok św. Marii stawialiby Statuę Wolności.