Motto tygodnia: Kto obchodzi, mocne niech przyjmie życzenia wielkanocne.

Hejtujta, co chceta

numer 4/2019

Brudziński nas ocali.

Na 10 dni przed śmiercią Pawła Adamowicza, 4 stycznia, Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej wydał wiekopomny wyrok, którego nikt nie zauważył. Uniewinnił trzech publicystów „Brzasku”, nieistniejącego już organu Komunistycznej Partii Polski, od zarzutu propagowania ustroju totalitarnego. Sąd stwierdził, iż posiadanie i wyrażanie poglądów komunistycznych nie jest „propagowaniem totalitaryzmu”, zakazanym przez art. 256 kodeksu karnego.

Wyrok jest nieprawomocny – i pewnie nieostateczny – zważywszy, że sprawa ciągnie się 6 lat i już dwukrotnie składana była do grobu, ale PiS zawsze ją wskrzeszało. Najpierw, w 2013 r., prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, potem – po dojściu kaczystów do władzy – zmieniła zdanie i oskarżyła autorów z „Brzasku” o publikowanie „treści odwołujących się bezpośrednio do idei komunistycznego ustroju państwa oraz marksizmu i leninizmu, co w kontekście doświadczeń historycznych jest zaprzeczeniem wartości demokratycznych” – cokolwiek by to znaczyło. W 2016 r. działacze KPP zostali w trybie nakazowym skazani za swoje poglądy na karę poprawczą – grabienie trawników miało ich wyleczyć z komunizmu – ale się odwołali i w styczniu 2017 r. kolejny sąd umorzył sprawę. Ziobrowa prokuratura odwołała się wtedy i zapewne odwoła się teraz – zwłaszcza że inicjatorem polowania na KPP i „Brzask” jest znany pisowski radykał, niedawny wice-Macierewicz Bartosz Kownacki, który stracił fuchę w MON, ma więc dużo czasu na antykomunizm.

 

***

Piszę, iż wyrok zapadł „na 10 dni przed śmiercią Pawła Adamowicza” nie dlatego, iż obecnie wszystko w Polsce kojarzy się z Adamowiczem. Kojarzenie akurat tych dwóch kwestii ma głęboki sens. Wyrok Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej – niech imię jego będzie pochwalone – stanowi bardzo jasny i wyraźny głos przeciwko cenzurze politycznej w polskim życiu publicznym. Efektem zabójstwa Adamowicza staje się powoli coraz szersza akceptacja dla cenzury w imię walki z „mową nienawiści”, która „zabiła prezydenta”.

Gwoli ścisłości: „mowa nienawiści” jest dość dokładnie sprecyzowanym zjawiskiem, które z tragiczną historią Adamowicza ma niewiele wspólnego. Oskarżanie białego heteroseksualnego Polaka, pełniącego wysoką funkcję w samorządzie, o korupcję może być zniewagą albo zniesławieniem, ale nie jest aktem dyskryminacji. Tymczasem

„mowa nienawiści” jest właśnie formą dyskryminacji, szczucia na grupy mniejszościowe ze względu na ich niezależną od nich „mniejszościowość”: rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, religię bądź jej brak (to w polskim kodeksie karnym), a także wiek, płeć i orientację seksualną (to w szerszych definicjach europejskich).

Co bystrzejsi przedstawiciele opozycji, zdając sobie sprawę z tego, że do przekonującego mówienia o mowie nienawiści przydatny jest element dyskryminacji mniejszości, zaczęli opowiadać, jak to są gnębieni przez „większość” – w domyśle parlamentarną. To brzmi nieźle, ale przynależność polityczna nie znajduje się w katalogu źródeł mowy nienawiści – nie bez racji, albowiem w odróżnieniu od koloru skóry czy orientacji seksualnej orientacja polityczna zależy od naszej woli, toteż krytykowanie jej nie jest nie fair. Może szkoda skądinąd, bo gdyby „mowa nienawiści” obejmowała wrogość wobec osób o odmiennych poglądach politycznych, palmę pierwszeństwa w męczeństwie dzierżyłaby lewica, wyraźnie dyskryminowana przez 30 lat politycznego dyskursu, a dziś podlegająca już ideologicznemu genocydowi. Mało tego, pierwszą w III RP ofiarą ciągłej agresji słownej, która przeszła w agresję fizyczną, był generał Wojciech Jaruzelski, zaatakowany kamieniem przez oszalałego Helskiego, który stał się bohaterem wielu prawicowych aktywistów i publicystów.

Oczywiście, że całe moje serce rwie się do ścigania i wsadzania skurwysynów, którzy poszczuli Helskiego na Generała, a potem kanonizowali go publicystycznie. Toteż nawet rozumiem tych antypisistów, którzy dziś chcą pozamykać plujące na Adamowicza prawactwo. Ale to ryzykowna droga.

 

***

PiS doskonale wyczuło okazję, jaką przyniosło mu powszechne poruszenie zbrodniczym czynem 27-letniego schizofrenika i szeroko zarzuca sieć na autorów niesłusznych treści w internecie. „Od poniedziałku zatrzymano ponad 20 osób podejrzanych o kierowanie gróźb pod adresem samorządowców, urzędników i polityków lub też publicznie drwiących ze śmierci prezydenta Gdańska” – chwali się Komenda Główna Policji. Pozornie to oczywiście sukces postępowej Polski: nas wszystkich, ludzi dobrej woli nienawidzących nienawiści.

Na pewno?

 

***

Drwiny ze śmierci prezydenta Gdańska oczywiście zasługują na ostracyzm towarzyski, ale mam poważną wątpliwość, czy są przestępstwem. Policja zatrzymała np. znanych patostreamerów – czyli ludzi zarabiających na pokazywaniu swojego popieprzonego życia na żywo w internecie – skądinąd matkę i syna, którzy komunikat o ataku na Adamowicza okrasili życzeniem: „żeby zdechł”. To ohydne, ale otrząsnąwszy się z obrzydzenia, odpowiedzcie sobie na pytanie, czy życzenie to miało jakikolwiek wpływ na los prezydenta Adamowicza. Nie było wezwaniem do zabójstwa, nie przyczyniło się do działań zabójcy, które je przecież poprzedziły i raczej nie zakładamy, że w jakiś magiczny sposób rzuciło klątwę na rannego, uniemożliwiając mu wyzdrowienie – a więc co? Było po prostu chamstwem.

Czy państwo ma karać za chamstwo, zwłaszcza wobec polityków? Czy na pewno chcemy, żeby pisowskie policja i prokuratura pilnowały kultury debaty publicznej? Czy jesteśmy gotowi przyznać im niezbędne do tego narzędzia – ze szczególnym uwzględnieniem szerokich środków inwigilacji, ingerencji w prywatność, bez których się nie obejdzie?

 

***

„Pamiętajmy, że w sieci nigdy nie jesteśmy do końca anonimowi, a nasze bezprawne zachowanie pozostawia ślad i może pociągnąć za sobą reakcję organów ścigania oraz odpowiedzialność karną” – przestrzega dziś podległa Brudzińskiemu policja. Czy naprawdę ufamy tej (albo którejkolwiek) władzy na tle, żeby przyjąć, że gdy kurz opadnie, te środki – uruchomione przy poklasku „obrońców wolności” – nie będą używane do zwalczania wrogów „wiary i narodu”? Nie wiem, jak Państwo, ale ja nie ufam.

 

***

Niewątpliwie są zachowania, które powinny być piętnowane i ścigane: bezpośrednie, otwarte wezwania do agresji wobec grup mniejszościowych zagrożonych przemocą – hasła do bicia Żyda, Cygana, pedała czy ciapatego; działania, które noszą oczywiste znamiona inspirowania czy organizowania aktów agresji. Ale używanie policji do strzeżenia polityków przed internetowymi obelgami wydaje się obosiecznym mieczem.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest w tej mierze dość jasne – godność polityków jest chroniona nieco mniej niż godność zwykłych osób, albowiem ich dobra osobiste konkurują z inną fundamentalną dla demokracji wartością, jaką jest wolność słowa w debacie publicznej. W Polsce pod władzą PiS, z entuzjastycznym wsparciem antypisowskich sił obrony demokracji, zmierzamy do modelu, w którym wolność słowa będzie obejmować tylko uprzejme wypowiedzi.

A o tym, co jest uprzejme, zdecyduje Joachim Brudziński.

 

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA

Wasze komentarze 11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „orientacja polityczna zależy od naszej woli” dlatego ci uciemiężeni, którzy „palmę pierwszeństwa w męczeństwie dzierżyłaby lewica, wyraźnie dyskryminowana przez 30 lat politycznego dyskursu” już dawno zapomnieli, że kiedykolwiek mieli coś wspólnego z lewicą.
    Chyba, że Aleksander Niewielki, Leszek Kabotyn, Włodzimierz z leśniczówki i cała reszta z Nałęczem, Rosatim, Hubner, itp. gdzieś w katakumbach zbierają się na spotkaniach partyjnych, a na powierzchni tylko udają dla zmyłki, że są w PO.

    • Ja nie jestem za personalnymi wycieczkami, ale nie mam zielonego pojęcia po co ty gościu się tu udzielasz? Nie możesz sobie zrobić rundy po GP albo stronie Radia Maryja? Za samo przypisywanie gen. Jaruzelskiemu takich bzdur należy ci się medal z kartofla. Z twoich wypowiedzi wynika dokładnie nic, więc możesz sobie darować i nie pisać. Czytanie w ciszy da ci ten sam efekt.

  • Najgorzej na tym wszystkim wyjdzie Niesiołowski.

  • Pies ich wszystkich jebał! Oczywiście z miłością.

  • TYPOWE ZACHOWANIA DLA PAŃSTWA DYKTATORSKIEGO, DO TEGO WYZANIOWEGO, W KTÓRYM SĄD DECYDUJE,CZY 9 LETNIA DZIEWCZYNKA, MA CHODZIĆ NA RELIGIĘ??!!!MAMY SATRAPIĘ,W NAJGORSZYM WYDANIU..NIESTETY POLSKI MOTŁOCH ZWANY SPOŁECZEŃSTWEM TEGO NIE DOSTRZEGA I TO BOLI!!

    • Pierdolisz jak potłuczony.
      Jeden rodzic chce, drugi nie chce, sąd rozstrzyga. Gdzie tu państwo wyznaniowe?
      Satrapię mieliśmy gdy Jaruzel wprowadził stan wojenny.
      Satrapa bez odrobiny honoru, który całe życie udawał ateistę a tydzień przed śmiercią zawołał faceta w kiecce by się wyspowiadać.

      • Z tą spowiedzią generała masz rację.
        Stan wojenny był w interesie robotników od których oddalił na parę lat widmo bezrobocia.

        • Wcale nie ma racji. Nie wierzę ani trochę, że Generał wezwał klechę, jeśli nawet ksiądz przyszedł to wezwała go żona lu ktoś z rodziny. Z tą satrapią to też walicie kulą w płot. Jaki kurwa satrapa decyduje się na bezkrwawe oddanie władzy? Stan wojenny? To dzieli Polaków jak Smoleńsk, był czy nie był potrzebny? Historyczne bicie piany.

          • Darek, nawet jesli rodzina, to mógł mu powiedzieć spierdalaj.
            Jakim wzorem dla przyszłych generacji może być taki człowiek?
            To nie była sprawa prywatna, bo postać nie była prywatna.
            Inni nasi przywódcy; Bierut, Gomułka, Gierek, też mieli rodziny i też umierali, ale bez propagandowych benefitów dla czarnego.

          • „Jaki kurwa satrapa decyduje się na bezkrwawe oddanie władzy?”
            Ten, któremu „opiekunowie” powiedzieli – musisz radzić sobie sam.
            Przed oddaniem władz, Jaruzelski odbył przyjacielska wizytę w Korei, nie Południowej a tej właściwej Północnej.
            Tylko kompletnym tłukom trzeba tłumaczyć, że to był świadomy, celowy wybór.
            Tylko kompletny tłuk może udawać, że to Jaruzelski chciał nawrócić Kim In Sena.
            Po powrocie w gazetach i telewizji było pełno relacji o tym jaki to porządek panuje w tym przodującym kraju.
            Takich wyborów nie da się zrzucić na niepoczytalność i żonę a zwłaszcza na córkę.

  • Do diabła z Adamowiczem i rejwachem o nim. Smutna informacja to że „Brzask” przestał wychodzić