Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
Marian Śrut

Heil Chrystus

numer 14/2015

Kapłan może być nazistą, ale nie pedałem.

 

Dariusz Ł., kleryk z Wyższego Seminarium Duchownego w Olsztynie, niebawem zostanie księdzem. Biskup wie o jego romansie z Obozem Narodowo-Radykalnym, ale nie reaguje. Bo Kościołowi z radykalnymi narodowcami po drodze.

Brunatny mundurek

Ł. nacjonalistyczne ciągoty wykazywał od lat szczenięcych, ale długo pozostawał w cieniu.

Wyszedł z niego w roku 2007 podczas manifestacji ONR: w lewicy dzierżył sztandar organizacyjny, wyprostowaną prawicę wznosił ku niebu, ogólnie pięknie się prezentował w brunatnym mundurku, zrobiono mu więc zdjęcie. 2 lata później tak uformowanego młodzieńca z otwartymi ramionami przyjęto do olsztyńskiego seminarium duchownego. Gdy kleryk Dariusz był na czwartym roku, fotka wraz z objaśnieniem trafiła do władz uczelni i biskupa.

– Uważałem, że ktoś o takich poglądach nie może być księdzem, dlatego zdecydowałem się na donos. Nie anonim, tylko list podpisany imieniem i nazwiskiem, z adresem zwrotnym. Ani biskup, ani rektor nie odpowiedzieli. A Ł. pozostał w seminarium – mówi denuncjator.

Fotografia prezentująca kandydata na kapłana ze wzniesioną prawicą zaczęła krążyć po internecie, opublikowano ją na „Naszej klasie” oraz na portalu Wiocha.pl. Seminarium zażądało od Ł. wyjaśnień. Kleryk via sieć poprosił o pomoc Przemysława Holochera, przywódcę ONR. Wiadomo o tym, bo z WikiLeaks wyciekło 700 stron materiałów dotyczących polskich narodowców, w tym rozmowa kleryka Dariusza z Holocherem. Lektura to pouczająca.

Uciszyć pedofila

Dariusz Ł: „Co chwila wstawiają zdjęcie z marszu ONR-u, na którym byłem główną gwiazdą, chciałbym wiedzieć jak się bronić przed rektorem”.

Holocher: Zgłoszenie na prokuraturę [w sprawie publikowania fotografii] nie wchodzi w grę. Mów, że dawne czasy itp.”.

Ł. w ramach obrony chce przedstawić krzyż celtycki widniejący na dzierżonym przez siebie sztandarze jako symbol chrześcijański, zaś wyprostowaną prawicę, jako salut rzymski.

Holocher proponuje, żeby w sprawie symboliki skontaktował się z niejakim Hubertem, jak można mniemać organizacyjnym specem od zamiany zakazanego heitlowania na niewinne salutowanie. Ale jest sceptyczny: „To jednak nie jest najszczęśliwsze zestawienie celta, wzór sztandaru jeszcze z lat 90., wygląda to chujowo”. Celt prezentuje się chujowo nie bez przyczyny: wymalowany jest na chorągwi jako żywo przypominającej używaną przez hitlerowców. Wymowę trzeba osłabić. Holocher instruuje jak to zrobić: „Ja to tłumaczę tak, że w latach 90. tego typu ikonografia była bardzo popularna, ludzie wcale jednak nie czcili Hitlera, ale chcieli być groźni. Teraz już się takiej nie używa podczas manifestacji”.

Ł. planuje, że założy teczkę i jak zostanie wezwany na dywanik, nie będzie główkował, tylko sięgnie po materiały źródłowe i finito.

Analizuje też przyczyny swych kłopotów. „To po części podzięka »kolegów« za tradycjonalizm i że paru pedałów załatwiłem” – konstatuje, po czym zapowiada, iż zaprowadzi ład moralny: „Ja im kurwa podziękuję, a tego pedofila co to nakręca, jako pierwszego, ja to uciszę”.

Czy ambitne plany zrealizował? Nie wiadomo. Wiadomo za to, iż zamierzał na serio zabrać się za robotę organizacyjną, o czym poinformował wodza. Ten zapytał, jak widzi swoją rolę. „Po święceniach msze, wykłady, jakby coś potrzeba zrobić, to nie ma problemu, nie chcę być sztucznym członkiem” – odpowiedział Ł.

Holocher, rzeczywisty przewodnik duchowy kandydata na księdza, zasugerował, żeby przed święceniami „skoro nie ma możliwości wyjazdu do brygad”, zajął się „publicystyką w szerokim tego słowa znaczeniu, czyli zeszyty szkoleniowe, artykuły…”.

Schizma i płód

Zgodnie z kodeksem karnym, „kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Za propagowanie faszyzmu organa ścigania uznają również pozdrowienie hitlerowskie i strojenie się w paranazistowskie ciuszki.

Ale czy heitlowanie i propagowanie faszyzmu to przeszkody do otrzymania święceń? Według kodeksu prawa kanonicznego są nimi wszelkie formy amencji lub choroby psychiczne; przestępstwo apostazji, herezji, schizmy; usiłowanie zawarcia małżeństwa; dobrowolne zabójstwo, spędzenie płodu i współdziałanie w tym czynie; zranienie siebie lub innych, próba odebrania sobie życia. Ponadto do grona kleryków nie będzie przyjęty mężczyzna żonaty, człowiek sprawujący urząd lub zarząd zakazany duchownym, a także neofita. O tym, aby wyznawanie ideologii nazistowskiej stanowiło przesłankę utraty uprawnień do otrzymania święceń, nie ma ani słowa.

Praktyka wskazuje, że wiara w jednego wodza i kult przemocy wcale hierarchom nie przeszkadzają. Przeciwnie. O tym, że Dariusz Ł. jest zdeprawowanym nazistą, od lat wiedzą biskup i kierownicy duchowi kleryka, mimo to udzielono mu święceń diakonatu, a za kilka miesięcy miłośnik Adolfa zostanie pełnoprawnym kapłanem, przyjmując święcenia prezbiteratu. To nie dowód niechęci, lecz uznania.

Żyd krzewi

ONR, którego prawdziwym, a nie sztucznym członkiem zapragnął być Dariusz Ł., chce sobie dorobić buźkę grzecznej organizacji, ale w wywiadzie, jakiego kilka lat temu udzielił Przemysław Holocher, czytamy: „Jesteśmy radykałami i nikt tego nie ukrywa. Jeśli przyjdą takie czasy, że trzeba będzie bronić wartości, organizacja nie będzie wstrzymywać się przed przemocą. Antysemityzm w ONR wygląda tak, jak wyglądał przed wojną. My będziemy walczyli z każdym przejawem antypolonizmu, nie patrząc nikomu do metryki, a za to, że często krzewicielami antypolonizmu są Żydzi, nie ponosimy winy”.

To poglądy bliskie polskiemu Kościołowi, aprobowanie romansu pomiędzy klerykiem a radykalnymi narodowcami nie jest jedynym tej intymnej bliskości objawem.

Oko bez knebla

Ruch narodowy ma kapelana w osobie ks. Romana Kneblewskiego. Duchowny ten jest przeciwnikiem demokracji i jednocześnie zagorzałym zwolennikiem faszyzmu w wydaniu frankistowskim i wcale swych poglądów nie kryje. „Jestem jak najbardziej za frankizmem, bo ocalił on katolicką Hiszpanię z rąk komunistycznych zbrodniarzy” – głosi kapłan, nie wspominając, że dzielny Franco katolicką Hiszpanię uratował, posyłając na śmierć kilkaset tysięcy obywateli.

Autorytetem dla nazistów jest ks. Oko. Nacjonalistyczne publikatory korzystają z jego wypowiedzi o ewidentnej zależności pomiędzy homoseksualizmem a pedofilią, nadzwyczajnej rozwiązłości gejów i ich trwałej niezdolności do wychowywania dzieci.

Ojciec Rydzyk, znany żydoznawca, po zeszłorocznych zadymach podczas Marszu Niepodległości machnął taki kawałek: „Polska dla Polaków, to oczywiste, a dla kogo, dla kosmitów ma być? Władze boją się tej młodzieży… jak na złodzieju czapka gore! Czego się bać tej młodzieży?!”. Ani panu Tadeuszowi, ani wielebnemu Oko, ani czcigodnemu ks. Kneblewskiemu władze kościelne nigdy nie zakazały wypowiadania się. Knebel nałożyły za to ks. Bonieckiemu, a proboszcza Lemańskiego uciszyły na amen.

Rysy Jezusa

Kościół z narodowcami łączy nienawiść do innowierców, homoseksualistów, mniejszości narodowych i wszystkich żyjących inaczej niż przewiduje polsko-katolicka norma. Nic dziwnego więc, że w kodeksie kanonicznym faszyzm i nazizm nie są wymieniane jako przeszkody do uzyskania święceń. O homoseksualizmie też nie ma w nim mowy, natomiast instrukcja wydana przez Watykan nie pozostawia złudzeń: „Kościół, głęboko szanując osoby, których dotyczy ten problem, nie może dopuszczać do seminarium ani do święceń osób, które praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną kulturę gejowską”. Ergo: księdzem nie może być gej, natomiast z powodzeniem może ludowi bożemu przewodzić nazista. Zaprawdę godne to i sprawiedliwe.

Słuszne i zbawienne jest też to, że Przemysławowi Holocherowi wyciek z WikiLeaks złamał karierę – mimo że nie okazał się kryptopedałem lub ukrytym Żydem, musiał złożyć rezygnację z funkcji kierownika Głównego ONR. Klerykowi Dariuszowi włos z głowy nie spadł i zostanie księdzem. Wszak kapłaństwo ma rysy Jezusa, znanego pogromcy Judejczyków i wielbiciela rzymskich salutów.

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • NIE powinno zalozycielem byc w PL ministerstwa od zwalczania i tepienia polskiej glupoty i ciemnoty,,jak zawsze swietny jezyk trafiajacy w ciemnosc dupy,,pozdrawiam

  • Kruk krukowi oka nie wykole jak mawiał ks S.Wyszyński

  • Większych głupot dawno nie czytałem. Jak lubię czytywać ten portal tak nierozróżnianie nazioli od oenerowczyków jest strasznie słabe. Autorowi radzę się doedukować bo w tym momencie to oni mają powody do śmiania się z nas a nie odwrotnie. Pozdrawiam serdecznie i czekam na bardziej przemyślane wpisy.

  • Nie mam pojęcia kogo święcą w tym kościele porażka człowieka normalnie powinien zbierać śmieci na ulicy a nie pchać się pod ołtarz- żenada

  • Zguuglowałem goo. Teraz Dariusz Łuba pracuje jako ksiądz w szkole podstawowej nr 25 w olsztynie! Co na to kuratorium i dyrektor? A może to ta zapowiadana „dobra zmiana” czyli ksiądz nazista w podstawówce.