Motto tygodnia: Lud smoleński ryczy i kwiczy: wraża agentura na miesięcznicy!

Głódź na głodzie

numer 24/2015

Archidiecezja Gdańska – Business Centre Club.

Archidiecezja Gdańska prowadziła wydawnictwo Stella Maris. Jak twierdzą śledczy, zajmowało się ono świadczeniem fikcyjnych usług i wyłudzało podatek VAT. Afera wybuchła w 2001 r., gdy najważniejszym sukienkowym był w tych stronach abepe Tadeusz Gocłowski. Choć minęło kilkanaście lat, wciąż nie ma prawomocnego wyroku w tej sprawie. Bo wyrok skazujący kooperującego z biskupem barona SLD na 3,5 roku więzienia uchylił w ostatnich dniach Sąd Apelacyjny w Gdańsku.

Realne są tylko długi po wydawnictwie.

Wprawdzie abepe Gocłowski zaprzeczał, że istnieją, a dla urzędującego kanclerza kurii jest to temat tabu, to jednak „Gazeta Wyborcza” dotarła do obciążonych hipotek kościelnych nieruchomości. A tam same kwiatki. Mniejsza o gospodarstwo rolne w Sobieszowie czy budynki mieszkalne. Jak wiadomo, wierzyciel uzyskał zastaw nawet na bezcennej archikatedrze oliwskiej czy XIV-wiecznym kościele św. Jana.

Do sprzątania bałaganu wysłał Kościół kat. abepe Sławoja Leszka Głódzia.

„Przez lata abp Głódź uchodził za najbardziej wytrawnego biznesmena w polskim Kościele, ale kiedy przejął władzę w zadłużonej po uszy archidiecezji, jego dobra passa musiała się skończyć” – podniósł portal Natemat.pl

Głódź objął arcybiskupstwo 7 lat temu. Bynajmniej nie z zamiarem pochylania się nad każdą złotówką. Zamieszkał przy kurii, ale lokalizacja mu nie pasowała, choć pod tym adresem rezydowali wszyscy gdańscy biskupi od 1925 r.

– Ciasno, gwarno, ani chwili spokoju – skarżył się dziennikarzom.

A przecież finansowy geniusz nie może być narażony na hałas uliczny. Że o towarzystwie pomniejszych biskupów nie wspomnę.

Co innego niszczejący pałac przy ul. Brzeskiej. Zabytek ze szkieletem z drewnianych belek wypełnionych cegłą. Dookoła drzewa. Prawie jak w rodzinnej Bobrówce na Podlasiu, w której abepe spędza każde wakacje i Boże Narodzenie.

Pomimo ogromnych problemów finansowych archidiecezji jej najważniejszy pasterz wydał miliony złotych na odbudowę rezydencji. Ile dokładnie? Nie wiadomo. Marszałek województwa dorzucił się na wymianę stolarki. Ale atak, który przypuścił tygodnik „Wprost”, informując o hulaszczym życiu hierarchy i sekowaniu podwładnych, był przedwczesny. Nieważne, że styl życia abepe mało przypomina to, o czym śni papież Franciszek. Istotniejsze, że arcybiskup nie czyni publicznego zgorszenia. Nikt nie widział, że jest pijany w miejscu publicznym. A przede wszystkim wypełnił pokładane w nim nadzieje. Pod jego przywództwem diecezja nie idzie pod wodę.

– Usiadłem na gnoju – miał poskarżyć się abepe Głódź jednemu ze współpracowników.

Co robić, żeby oddać blisko 70 mln zł, bo na tyle szacuje się dług? Oficjalnie mówi się o ściepie. Każdy ksiądz ma płacić 50 zł miesięcznie, każdy proboszcz dodatkowe 5 groszy od duszyczki.

Nieoficjalnie, że pierwszy w kolejce do oskubania jest samorząd Gdańska.

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.