Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Autor
Michał Marszał

Gier ty ch…

numer 6/2017

Kto dał, a kto nie dał Urbanowi.

Wielu dziennikarzy szczyci się faktem, że udało im się przeprowadzić rozmowy z wybitnymi postaciami. Niektórzy uczynili z tego znak rozpoznawczy i stali się gwiazdami, jak Oriana Fallaci (nie mylić z „fellatio”), przy której brudy prali Gandhi, Brandt, Arafat, Chomeini, Xiaoping czy Kaddafi.

W Polsce odpowiednikiem włoskiej ikony dziennikarstwa była Teresa Torańska, która swego czasu wydała wywiady w formie książkowej. Było tego 9 tomów. Wśród rozmówców same znane polityczne nazwiska PRL i III RP: Ochab, Berman, Jaruzelski, Mazowiecki, Balcerowicz. Na spowiedź u Torańskiej zgodzili się nawet Jarosław Kaczyński i Jerzy Urban. Rzecz jasna – osobno.

Dziennikarz „NIE”, któremu niestety zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę, poszczycić się może w towarzystwie najwyżej długą liczbą osób, które wywiadu mu odmówiły. Sam mam na koncie – jeśli dobrze policzyłem – 58 takich przypadków. Dziewictwo straciłem z Waldemarem Pawlakiem, ówczesnym ministrem gospodarki – 18 sierpnia 2010 r. komunikat o wysłaniu mnie na drzewo kazał przekazać sekretarce. Później były postaci nie mniej znaczące – Doda, Nergal i Nelli Rokita. A dalej poszło już gładko.

Komorowski

W 2010 r. podjąłem wielomiesięczne starania o wywiad z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Asystentka z biura prasowego kancelarii wymyślała coraz głupsze powody niedostępności pana prezydenta, który oczywiście swobodnie wypowiadał się wówczas na łamach innych mediów. Gdy po kolejnym kłamstwie wyczerpała jej się amunicja, zaproponowała wypełnienie skomplikowanego formularza, który miał dopełnić niezbędnych formalności (rodzaj wywiadu, język wywiadu, przewidywana data i godzina publikacji itp.). Zaznaczyła jednak, że nic to raczej w mojej sytuacji nie zmieni. Wkurwiony wpisałem więc w rubryce „tematyka rozmowy”: „Zbiory roślin bylinowych w latach 1978-1982”. Czy pan prezydent nie znał się na botanice, czy powody były inne – do wywiadu nie doszło.

Kaczyński

Oddać jednak trzeba, że gdyby prezydentem został inny kandydat – Jarosław Kaczyński – to tak samo mógłbym się wypchać. Podczas kampanii przed drugą turą, gdy toczyła się zacięta walka o elektorat SLD, Kaczyński zaczął przymilać się komuchom, określając nawet Edwarda Gierka mianem „patrioty”. „Działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny – w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach – to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów” – mówił podczas wiecu w Sosnowcu prezes PiS. Ówczesny rzecznik sztabu wyborczego Paweł Poncyljusz na uczciwą propozycję wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim na łamach „NIE” odpowiedział jednak kilkunastosekundowym prychaniem.

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Jeżeli Pana przygoda z wywiadami skończyła się tak, jak zaczęła, to spieszę Pana pocieszyć, że to żadna strata. Nie przeprowadziłam w życiu żadnego przesłuchania osoby uważającej się za sławną i nie cierpię z tego powodu.
    Niewielu jest ludzi, którymi warto sobie zawracać głowę, a już na pewno nie są to domorośli politycy. Oni i tak wszystko opowiadają . Nie trzeba zadawać im pytań.:)

  • Udzile wywiadu za łyk Komandosa bez popitki