Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

Dzwon ściśle tajny

numer 10/2017

Z drogi, śledzie, pan generał jedzie.

Po dzwonie Beaty Szydło i spekulacjach, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan (podobnie jak wypadki Dudy i Macierewicza), a jedynym winnym zostanie 21-letni kierowca seicento (jak to orzekł już szef MSWiA Mariusz Błaszczak), z „NIE” skontaktowali się policjanci, prosząc, abyśmy zainteresowali się wypadkiem, w którym uczestniczył I Zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Andrzej Szymczyk. Zdaniem moich rozmówców sprawie ukręcono łeb, a wpisuje się ona jak ulał w niebezpieczne drogowe wybryki pisowskich dygnitarzy.

Do zdarzenia doszło 19 kwietnia 2016 r., czyli niewiele ponad miesiąc po kraksie z udziałem prezydenta. Gen. Szymczyk jako pasażer jechał służbową nieoznakowaną škodą superb, za kierownicą której siedział asp. sztab. Mirosław M. Generał wracał do Warszawy z ośrodka wypoczynkowego Kaper w Juracie, gdzie uczestniczył w spotkaniu służbowym wysokich rangą oficerów. Według naszych informatorów szefowie policji bawili się na suto zakrapianej alkoholem imprezie. Przed wyjazdem Szymczyk spotkał się jeszcze w wąskim gronie z wybranymi komendantami na tzw. małego.

Kierowca generała jako drogę powrotną do stolicy wybrał dziurawą i remontowaną tzw. krajówkę nr 7, choć mógł jechać wygodną autostradą A1. Zdaniem moich informatorów na drodze z licznymi ograniczeniami prędkości gnał 150-180 km/h. Nie mogło się to dobrze skończyć. W okolicach Ostródy doszło do wypadku. Na łuku drogi, próbując wyprzedzić na linii podwójnie ciągłej, zderzył się z dwoma autami jadącymi z przeciwka. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale samochody nie nadawały się do dalszej jazdy. Kierowca Szymczyka został potraktowany nadzwyczaj łagodnie mandatem w wysokości 220 zł i 6 punktami karnymi. Tymczasem „normalni” kierowcy za takie wykroczenie tracą prawo jazdy i muszą zapłacić co najmniej 1000 zł mandatu.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.