Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Autor
Łukasz Piotrowicz

Dzień grozy

numer 24/2019

Niby dzień jak co dzień, bliźniaczo podobny do innych. A jednak niezwykły.

Każdy ma tak znienawidzone dni w roku, że chciałby je usunąć z kalendarza. Przywołują traumy rozstań, rocznice śmierci, katastrofy i tragedie. Niektórzy i niektóre traktują tak dzień własnych urodzin, rocznicę ślubu lub narodzin dziecka, ale o tragediach już wspomniałem. Zaklinanie rzeczywistości niewiele daje, choć – jeśli spojrzeć na utrzymujące się poparcie dla PiS – nie jest też do końca bezskuteczne.

18 czerwca istnieje, to fakt, a z faktami się nie dyskutuje. W tym roku 18 czerwca również przypada, jak wszystkie inne dni, poza 29 lutego, który przypada raz na 4 lata, czyli za rok. 18 czerwca zapisał się w polskiej i światowej historii wieloma nieszczęściami. Powody do radości tego dnia w Polsce mają chyba tylko mieszkańcy Grudziądza i Tczewa, bo ich miejscowości uzyskały wtedy prawa miejskie (1260 i 1291 r.). Są to jednak wydarzenia tak odległe, że nawet najstarsi tczewianie i grudziądzanie nie pamiętają czasów, gdy byli ze wsi.

Smutną rocznicę 18 czerwca obchodzi Kruszwica. W 1657 r. opuszczający miasto Szwedzi na odchodne wysadzili i spalili tamtejszy zamek. Wcześniej też nie próżnowali, niszcząc gród niemal doszczętnie i grabiąc co popadnie, oprócz liści. Coś nam się wydaje, że w Kruszwicy nigdy nie powstanie IKEA.

18 czerwca 1910 r. w Krzekowie (część Szczecina) doszło do pierwszej w historii ówczesnych Niemiec katastrofy lotniczej, w której zginął cywil. Ofiarą padł Thaddäus Robl – gwiazda niemieckiego kolarstwa, trzykrotny medalista mistrzostw świata, celebryta. Po odniesieniu wielkich sukcesów w kolarstwie przesiadł się do samolotu, który był wtedy techniczną nowinką. 18 czerwca 1910 r. przy niesprzyjających warunkach pogodowych pilotowany przez Robla dwupłatowiec Farman III rozbił się, a cudowne dziecko dwóch pedałów poniosło śmierć na miejscu.

Z kolei 18 czerwca 2011 r. podczas V Pikniku Lotniczego w Płocku zginął Marek Szufa – doświadczony pilot, kapitan Polskich Linii Lotniczych LOT. Wpadł do Wisły podczas pierwszego dnia pokazów, zginął za sterami akrobacyjnego dwupłatowca Christen Eagle II.

W 1954 r. (ciągle mówimy o 18 czerwca) 129 osób zginęło w katastrofie amerykańskiego wojskowego samolotu transportowego Douglas C-124 Globemaster II, a w 1972 r. 118 śmiertelnych ofiar przyniosła katastrofa lecącego z Londynu do Brukseli samolotu Hawker Siddeley Trident. Zaledwie 25 osób nie przeżyło zderzenia samolotu pasażerskiego de Havilland Canada DHC-6 Twin Otter ze śmigłowcem Bell 206 nad Parkiem Narodowym Wielkiego Kanionu w Arizonie. Był rok 1986.

Nie żebyśmy byli przesądni, ale 18 czerwca to nie jest najszczęśliwszy dzień w historii awiacji. Gdybyśmy byli, to dodalibyśmy, że być może osoby urodzone tego dnia nie powinny zbytnio ufać transportowi nadziemnemu. Ale nie jesteśmy przesądni.

18 czerwca 1652 r. założony został zakon boromeuszek. Patronem zgromadzenia jest św. Karol Boromeusz, którego Karol Wojtyła uważał za swego osobistego orędownika w niebie, przynajmniej dopóki nie zmienił imienia. W Polsce boromeuszki znane są głównie z tego, że znęcały się nad bachorami w ośrodku wychowawczym w Zabrzu oraz przyzwalały na przemoc seksualną między podopiecznymi. Ikoną zgromadzenia jest siostra Bernadetta (tak naprawdę Agnieszka F.), za której dyrektorowania działy się w ośrodku rzeczy wołające o pomstę do nieba. Pomsta ziemska przybrała postać dwóch lat więzienia dla zakonnicy. Warto było, wziąwszy pod uwagę, że zagrać ją ma Agata Buzek w filmie Borysa Lankosza. W końcu „nie każdego gra sam Janusz Gajos” – jak miał rzucić abepe Sławoj Leszek Głódź pytany o wrażenia na temat „Kleru” Smarzowskiego.

18 czerwca 1980 r.: w Stoczni Północnej w Gdańsku zginęło 18 pracowników, a 10 zostało poważnie rannych. Przyczyną był wybuch benzyny ekstrakcyjnej (rozpuszczalnika), rozpylanej agregatami malarskimi na statku rybackim B-406/6 budowanym dla ZSRR. Robotnicy wykorzystali ten materiał do czyszczenia zęz (najniżej położona część wnętrza kadłuba statku) przed malowaniem, ponieważ zabrakło bezpiecznej przy tego typu operacjach benzyny lakowej. A czas gonił.

Ze zdarzeń nadchodzących: 18 czerwca 2019 r. Donald Trump oficjalnie zacznie starania o mandat do dalszego wkurwiania Amerykanów i świata. „18 czerwca na Florydzie ogłoszę rozpoczęcie kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2020 r. Zaprezentuję tam moją kandydaturę na drugą kadencję razem z pierwszą damą Melanią i wiceprezydentem Mikiem Pencem. Weź udział w tym historycznym wydarzeniu!” – zachęcał na Twitterze.

Wśród osiemnastoczerwcowych nieszczęść jedno zaważyło na losach Polski szczególnie. Rok 1949 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. 18 czerwca Jadwiga z Jasiewiczów Kaczyńska powiła w Warszawie bliźnięta. Nastąpiła kumulacja, bo spod znaku zodiaku bliźniąt. Jak gdyby tego było mało, w konkurencyjnym Krakowie urodził się Jan Władysław Rokita, dżenderowo zwany również Marią (jak żona Lecha). Tego dnia imieniny obchodzą: Amand, Amanda, Drogomysł, Drogoradz, Drohobysz, Dzirżysława, Efrem, Elżbieta, Emil, Eufemiusz, Hipacy, Leoncjusz, Marek, Maryna, Miłobor, Ożanna i Przeborka. Bliźniakom dano jednak na imiona Lech i Jarosław, choć „Leoncjusz i Drohobysz Kaczyńscy” brzmiałoby niezgorzej. Chwała Bogu, że Jarosławowi nie wpisano do dowodu Amand. Ubezdźwięczniające się w wygłosie „d” sprawiałoby, że powitanie Naczelnika brzmiałoby np. „Jest z nami Amant Kaczyński”. To nie licuje z powagą i doniosłością misji prezesa, z jego prowadzeniem się w życiu prywatnym oraz – państwo wybaczą – aparycją.

Jarosław Kaczyński jest – jak powszechnie wiadomo – skromnym człowiekiem. Nie lubi celebrować samego siebie. Zdmuchnie najwyżej świeczki na urodzinowym torcie, choć władny jest zdmuchnąć każdego z planszy zwanej Polską. Poje bigosu ze schabowym i pierogów ruskich, bo lubi (tylko w tej zbitce, bo oddzielnie ani za pierogami, ani za Ruskimi nie przepada). Ale bez ironii, kult prezesa w Polsce nie należy do szczególnie rozbuchanych. On sam huczniej obchodzi urodziny Radia Maryja niż własne. Jedynym przykładem uczczenia prezesa jest nazwa „Jarkowe” na trzynastą emeryturę. Ale po co człowiekowi, który widzi swoją postać na cokołach wielu pomników i nazwisko na tabliczkach z nazwami ulic, dodatkowe hołdy?

W porównaniu z taką np. Gwineą Równikową kult jednostki praktycznie u nas nie występuje. W tym jednym z najmniejszych afrykańskich krajów, katolickim i hiszpańskojęzycznym, dzień urodzin prezydenta jest świętem narodowym. Nie jest to święto zbyt ruchome, bo krajem rządzi od 1979 r. Teodoro Obiang Nguema Mbasogo, niezmiennie obchodzący urodziny 5 czerwca. USA także mają swój Presidents’ Day (Dzień Prezydentów) przypadający w trzeci poniedziałek lutego, dla upamiętnienia urodzin pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a Washingtona (22 lutego). Dziś – w mniemaniu większości Hamburgerów – święto to święci się dla uczczenia wszystkich prezydentów USA, choć Kongres nigdy oficjalnie takiej interpretacji nie klepnął. Na Hawajach zaś 11 czerwca to Dzień Króla Kamehamehy I, który zjednoczył królestwa archipelagu w całość.

18 czerwca to też nie najgorsza data, bo ciepło. Trochę szkoda, że nie przeszczepiamy na tę ziemię afrykańskich i jankeskich zwyczajów. W tym roku wolne od pracy urodziny prezesa zafundowałyby nam kolejny w chuj długi weekend. Byłby w końcu z niego jakiś pożytek. Rocznica przyjścia na świat Jarosława Kaczyńskiego (i Lecha) przypada na wtorek przed Bożym Ciałem. Nie lubi się u nas chodzić do roboty w kratkę, preferowane jest branie urlopów w dni przerywające lenistwo. Zresztą tak ważną, okrągłą, 70. rocznicę pojawienia się na tym łez padole zbawiciela Polski można by przecież celebrować cały tydzień. Dzieciarnia tydzień wcześniej przestałaby patrzeć na zdradzieckie mordy belfrów.

Za rok 18 czerwca przypada w czwartek, zatem możliwość wydłużenia weekendu również istnieje. Pomysł jest do przemyślenia, zwłaszcza, że opozycja robi sporo, abyśmy osiemnaste czerwca jeszcze długo obchodzili pod jarzmem prezesa.

Tak się dodatkowo składa, że 18 czerwca w kalendarzu świąt nietypowych to Dzień Ewakuacji. Co niech posłuży za puentę w miejsce życzeń dla Szanownego Pana Prezesa.

 

ŁUKASZ PIOTROWICZ

Wasze komentarze 9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.