Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

Dwunożny karaluch

numer 38/2017

Na zdjęciach, które dostałem od syna pana Zenona, widać kibel. Jest czysty. Na podłodze kafelki. Muszla klozetowa typowa – biała, ceramiczna. Deska drewniana.

Pan Zenon leżał jakiś metr od klozetu. Wsadzono go już do worka. Worek był plastikowy, czarny, zapinany na zamek. Ale zamek nie został dopięty do końca, pani Lilianna widziała więc twarz męża i jego klatkę piersiową. Mąż miał taki spokojny wyraz twarzy. Nie oddychał, ale wyglądał, jak gdyby spał. Pani Lilianna klęknęła przy klozecie. Dotknęła jego twarzy.

– Mąż jest ciepły! – zawołała. – Ratujcie go, ratujcie!

– Proszę pani, niech pani mi wierzy: on umarł – powiedział towarzyszący jej lekarz.

Szpital w P. jest ogromny. Budowano go przez 13 lat. Ma 20 oddziałów i ponad 1000 pracowników. W 2016 r. przyjął 43 654 pacjentów. Dyrekcja podkreśla, że od 2005 r. nieprzerwanie jest finalistą ogólnopolskiego konkursu „Bezpieczny szpital”. Wiele też razy jego odziały były wyróżniane w rankingach „Wprost”, „Rzeczpospolitej” i „Newsweeka”. Jego poprzednia dyrektorka została „Człowiekiem Roku 2012”, a lekarze i pielęgniarki sięgali po tytuły „Najlepszego Lekarza” oraz „Najlepszej Pielęgniarki”.

Dyrektor szpitala przyjął wdowę. Pani Lilianna zapytała, dlaczego ciało jej męża położono w wychodku. Usłyszała, że w tym wielkim obiekcie nie ma miejsca, gdzie można w sposób godny pozostawić zwłoki pacjenta, zanim nie odbierze ich zakład pogrzebowy.

Pani Lilianna chciała wiedzieć, czy to, co uczyniono z jej mężem, było tylko eutanazją, czy może zaplanowanym morderstwem. Dyrektor nie odpowiedział. Nad tym pytaniem zacznie się wkrótce głowić prokuratura. Na razie wiadomo bezspornie jedno: 2,5 miesiąca lekarzom zajęło wykończenie człowieka, który był zdrowy i na nic specjalnego się nie uskarżał. Nie miał ani raka, ani wieńcówki, a do szpitala przyszedł na własnych nogach.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • wiadomo,ten przypadek tak jak inne w innych placowkach medycznych to zadna nowosc ja mialem podobny ale udalo mi sie jjesto k……………..