Motto tygodnia: Prezes ma koncepcję nową – Morawiecki za Szydłową.

Dupą do przodu

numer 25/2015

Jedno temu krajowi wróżę z wielką pewnością: jeszcze długo nie będzie miał stabilnych rządów.

buntowani młodzi chcą pracy i wyższych zarobków. Warstwa specjalistów i urzędników – także. PO może i musi prowadzić politykę sprzyjającą powszechnym podwyżkom dochodów. To jest atrakcyjniejsze od punktowego rozdawnictwa PiS.

Partia ta ma już swojego prezydenta. Część nowych wyborców PiS bać się będzie skupienia całej władzy w ręku żądnego jej prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

Młodzi zbuntowani pragną swobodnie emigrować i zadomawiać się w całej Unii. Nie zachowa ich przychylności partia osłabiająca więzi z UE, budująca jakieś Międzymorze – lokalną przeciwwagę wobec Brukseli, szczująca przeciw Niemcom, zaostrzająca niepokój na wschodnich granicach i wielbiąca militaryzm. „Nasza przyszłość ma na imię Polska”, „Polska najważniejsza”, „Polska przewodzi sąsiadom” – to kupią młodzi magistrowie? Nacjonalizm PiS i Kukiza biega na krótkich stetryczałych nóżkach.

PiS rozpiera pycha, PO uczy się pokory. Wskutek tych wszystkich okoliczności, a też z powodu różnic w polityce zagranicznej sympatie wyborcze mogą jeszcze ewoluować na rzecz Kopaczowej.

Kukiz jako swój program przedstawi mieszankę bzdur, marzeń i starzyzny. Analitycy są zgodni, że nie przekroczy 15 proc. głosów.

Układ sił w przyszłym Sejmie może więc wyglądać tak:

PiS – 30 proc.

Kukiz – 15 proc.

Razem 45 proc.

Oraz:

PO – 25 proc.

Petru, lewica, PSL – łącznie 25 proc.

Razem 45 proc.

Jeśli PSL nie wejdzie, a lewica nie przekroczy 5 proc., głosy, których im zabraknie, przeleją się na PO.

O tym, kto stworzy rząd, zadecyduje kilku posłów. A potem zacznie się rozbiór ruchu Kukiza i ogólny handel zdobytymi mandatami. System władzy centralnej w ogóle straci powagę i znaczenie. Może to na dłuższą metę dobrze dla Polski jako prowincji Europy.

całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.