Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Autor
Michał Marszał

Dudoludki

numer 28/2018

Prezydent najpiękniejszy w całej wsi.

Za górami, za lasami, 20 km na zachód od Leżajska leży wieś Łętownia-Gościniec, w której podczas wyborów prezydenckich w 2015 r. Andrzej Duda uzyskał 97,21 proc. głosów – najwięcej w kraju. Kandydata PiS poparli tu wszyscy spośród ponad 500 mieszkańców, z wyjątkiem czterech osób, wśród których – według miejscowych – dwie oddały głos nieważny, bo są, kurwa, głupie, a dwie głosowały na Komorowskiego, bo przed laty służyły w ZOMO. Pojechałem tam, by sprawdzić, jak najwierniejsi fani tego wybitnego męża stanu rozumieją pytania referendalne, które ten zamierza wkrótce zadać.

 

Według wszelkich dostępnych statystyk – od badań GUS i sondaży CBOS po „Diagnozę społeczną” prof. Czapińskiego – Podkarpacie jest najbardziej religijnym regionem Polski. Ponad 60 procent mieszkańców deklaruje tu udział w coniedzielnych mszach, a 18 procent regularnie przyjmuje komunię. Nie inaczej jest w Łętowni-Gościńcu, gdzie na przestrzeni liczącej niecałe 200 domów naliczyłem aż 41 krzyży i kapliczek, w tym znajdujący się w centralnej części miejscowości wielki srebrny krucyfiks upamiętniający 100. rocznicę objawień fatimskich. Dzieci chodzą tu do szkoły podstawowej, rzecz jasna imienia św. Jana Pawła II, a wolny czas spędzają w świetlicy, która podczas mojego pobytu była zamknięta, gdyż pracownik udał się z podopiecznymi na „Wakacje z Bogiem”. Gdy w latach 2007-2013 Unia Europejska sypnęła groszem na wdrażanie w Polsce lokalnych strategii rozwoju, za dotację zdecydowano się w Łętowni utwardzić parking przed kościołem pw. św. Katarzyny, co by miejscowa ludność, udająca się na modły, dłużej sobie nogawek w błocie nie fajdała. Tak wygląda postęp w wydaniu podkarpackim, a że najniższy w skali kraju jest tu także odsetek rozwodów i urodzeń pozamałżeńskich, chrześcijańskie podejście do drugiego człowieka da się tu namacalnie odczuć niemal na każdym kroku.

– A idź pan stąd, bo w zęby wypierdolę! – przywitał mnie w sobotni poranek niekoniecznie trzeźwy autochton w czerwonej czapeczce.

Jego koledzy sprzed sklepu ABC na szczęście byli bardziej uprzejmi, a przybysza z daleka podjęli nawet piwem i ogóreczkiem.

– Panowie, tylko szczerze, bez uciekania w spory ontologiczne czy aksjologiczne: jesteście za zapisaniem w Konstytucji RP gwarancji suwerenności Polski w Unii Europejskiej oraz zasady wyższości konstytucji nad prawem międzynarodowym i europejskim? – zapytałem, popijając pianą małosolnego.

Przez chwilę zgromadzeni patrzyli na mnie jak Aborygeni w 1642 r. na pierwszego Holendra, a przecież cytowałem tylko ich prezydenta.

– Kurwa, to jest, wie pan… – zaczął pierwszy. – W „Super Expressie” coś tam pisało o tych sądach.

– Aegebuuuch… – wtrącił drugi.

– Nie rozumiem, co do mnie mówisz, człowieku – wytłumaczył trzeci.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 6 komentarzy

Odpowiedz na „wonsz s dszewaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Dobre i lekkostrawne! Czego można oczekiwać od zakadzonego i zestresowanego „potegom” miejscowego klechy, mieszkańca Polski B. To są mistrzowie opróżniania flaszek, a nie intelektu.

  • Za smarkate „spory ontologiczne czy aksjologiczne” ten w czerwonej czapeczce rzeczywiście powinien wypierdolić w zęby i dać kopa na pożegnanie. Co ty, dzieciaku spod pismackiej sztancy, chciałeś wysondować – czy prosty człowiek jest prosty?

  • Pisdek jutro zostaniesz wyruchany przez swojego proboszcza szczylu