Motto tygodnia: Do Wolski przyjechał pan, prawdziwy pan. Jaśnie pan Erdoğan.

Autor
Karolina Rogaska

Drugi syn Maryi Dziewicy

numer 30/2016

Prezesem Instytutu Pamięci Narodowej został Jarosław Szarek, który połączy na urzędzie kult Maryi z przekopywaniem całej Polski w poszukiwaniu kościotrupów z pradawnych komunistów.

Jarosław Szarek, z wykształcenia historyk, jest związany z IPN od szesnastu lat. Związany jest też ze środowiskiem katolickich talibów ze Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi i miesięcznika „Polonia Christiana”.

Według nowego szefa instytutu nic gorszego od komunizmu się ludzkości nie przytrafiło. Lepszy były nawet nazistowskie Niemcy. We wstępie do książki „Od Hitlera do Stalina”, którą redagował do spółki z Filipem Musiałem, czytamy, że „bieżąca dyskusja historyczna nie potrafi wyzwolić się ze szkodliwych stereotypów, zgodnie z którymi totalitaryzm brunatny (III Rzeszy) powinien być w pełni potępiony”. Tępić w pełni należy tylko czerwonych i ich ideowych potomków – czyli lewicę.

Analityczny umysł Szarka pozwala mu także tak ocenić wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r.: Związek Sowiecki tylko udawał, że podejmie interwencję zbrojną – po to, żeby generał mógł robić swoje na moskiewskie zlecenie.

W wywiadzie dla portalu Arcana Szarek twierdzi, że Jaruzelski „stanął wtedy przed życiową szansą odkupienia wszystkich wcześniejszych win wobec swego narodu”. Ale z niej nie skorzystał. Poszedł z tym stanem wojennym na rękę Moskwie i wszystko zaprzepaścił!

Szarek w innym wywiadzie – tym razem udzielonym dla „Polonii Christiana” – bez skrupułów odkrywa współczesne oblicze bolszewizmu. On wie, że czerwone zło ciągle żyje, tylko przybrało nową postać: „Istota zmutowanego bolszewizmu przychodzącego tym razem z Zachodu jest podobna. To się dzieje na naszych oczach – walka z Bogiem, rodziną, dobrem, pięknem, prawdą… Tylko że nie czyni się tego już za pomocą bagnetu wbijanego w serce przez włochatego, cuchnącego i dzikiego bolszewika, ale z precyzją lasera wypalającego tkanki naszego mózgu. Jednakże cel jest ten sam – unicestwienie cywilizacji łacińskiej, a szczególnie Polski – narodu, który na tle innych państw europejskich dysponuje jeszcze siłą duchową i potrzebą wolności, a siłę do tego czerpiemy z chrześcijaństwa”.

Szef instytutu widzi wszędzie czerwone ludziki. W skład jego halucynacji wchodzą też postacie Jezusa, Maryi i wszystkich świętych, o czym możemy się przekonać, czytając jego artykuły publikowane we wspomnianej „Polonia Christiana”. Albo w „Gazecie Polskiej”, „Tygodniu Polskim”, „Gościu Niedzielnym” i podobnych. To, co mnie wydaje się omamami, a w najlepszym wypadku bajdurzeniem, dla Szarka jest zapewne łaską wiary. Dużo tej łaski zaznaje.

Wszelkie wydarzenia dobre dla Polaków są według badacza historii Szarka udziałem Maryi Zawsze Dziewicy. W sierpniu 2015 r. nalegał, aby naród pamiętał, że „zwycięstwo, jeżeli przyjdzie, to przez Maryję”. No i przyszło – w postaci rządów PiS. Objęcie stanowiska w IPN też było zapewne dogadane na górze z matką Jezusa.

Szarek oburza się, że ludzie nie doceniają jej roli i wkładu w rozwój polskiego społeczeństwa. W jednej z publikacji wypomina architektowi Czesławowi Bieleckiemu, że ten, malując plakat „Solidarności”, wypisał wiele przełomowych dla walki z komunizmem dat, a pominął tę najważniejszą – rok 1966. A to przecież wtedy obchodziliśmy millenium chrztu i prymas Wyszyński „dokonał aktu oddania Polski w macierzyńską niewolę miłości Maryi za wolność Kościoła w Polsce i świecie”. Bez dwóch zdań to właśnie wydarzenie przyczyniło się do wyzwolenia 23 lata później. Czasem Maryja działa powoli, za to zawsze skutecznie.

Szybciej skutki jej łaski można było zaobserwować w 1920 r. w trakcie bitwy warszawskiej. Jak twierdzi szef IPN: „Nie ulega wątpliwości, że nie byłoby zwycięstwa 1920 roku bez modlitwy, jaką podjął naród, modlitwy, która została wysłuchana. Patronem tego zwycięstwa jest Matka Boża, Najświętsze Serce Pana Jezusa i święty patron Polski Andrzej Bobola”. Rozstrzyga tym samym spór, czy Piłsudski, wymyślił zwycięską strategię czy francuski doradca.

Z powodu swej miłości Szarek zdecydował się razem z żoną Joanną stworzyć tomik „Królowo Polski, przyrzekamy! Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Śluby po raz pierwszy zostały złożone 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze pod przewodnictwem Stefana Wyszyńskiego. Kilkadziesiąt lat później

Szarek w książce zachęca do rachunku sumienia wszystkich rodaków. Chce, aby sprawdzili, na ile te śluby realizują i, ewentualnie, poprawili postawę.

W jednym z wersów ślubów ludzie przysięgali, że będą pracować nad tym, aby „w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku”. Panie Szarek, czy sprawiedliwość i brak nienawiści stanie się teraz cnotą IPN?

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Ten osobnik to szczytowy wytwór indoktrynacji czarnej mafii.

    • Zaraz jeszcze rozwalą „Tygodnik Powszechny” i w atmosferze „kato polo” rozpocznie się fabrykacja kwitów i polowanie na czarownice dzięki wiernopoddańczej Kościołowi i faszystom z PiS postawie Szarka. Chyba, że to wszystko ustawione i przybędzie „wyzwoliciel” na białym koniu Putin, który ku uciesze Unii i Watykanu uciszy i ucywilizuje „Paliaków.”

  • Chciałoby się skomentować, ale brakuje słów.Gdyby pan Szarek był w swoich poglądach odosobniony,uważalibyśmy go za jakieś kuriozum i z politowaniem słuchalibyśmy jego wynurzeń.Rzeczywistość nas jednak przerasta. On ma wielu zwolenników i naśladowców!Przez kilka ostatnich miesięcy przekonałam się, że jesteśmy niedouczonym, zindoktrynowanym i w ostateczności zmanipulowanym narodem.
    Gdzie są niegdysiejsze autorytety, które powinny walczyć o prawdę? Dlaczego dajemy przyzwolenie na zakłamywanie historii, panoszenie się religii , rządy „smętnych”ludzi?