Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Autor
M.Z.

Dowcip za bilion dolarów

numer 24/2019

Co piszczy w głowie posła Mularczyka.

Poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący zespołu sejmowego ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce od Niemiec za straty spowodowane w czasie II wojny światowej, przedstawił w obszernej rozmowie z tygodnikiem „Sieci”, jak sobie ten rachunek krzywd wyobraża. Policzył je na dużo ponad bilion dolarów. Jerzy Urban w felietonie skwitował te dywagacje kpiną. I słusznie, gdyż pomysł wystąpienia 75 lat po wojnie z niebotycznymi żądaniami reparacyjnymi zakrawa na hucpę i gdy zostanie formalnie zgłoszony, doczeka się raczej kpin niż poważnego potraktowania. Ale sporo ludzi w Polsce może się na te odszkodowawcze mrzonki nabrać. Warto zatem zwrócić uwagę na rzeczowe błędy i propagandowe manipulacje faktami przez posła Mularczyka. Przynajmniej na najważniejsze.

 

Nowa konferencja Wielkiej Trójki

Zespół Mularczyka pomija podstawową kwestię – kto i jak miałby zadecydować o przyznaniu Polsce tych odszkodowań. Z reguły decydowano o ich wysokości w traktatach pokojowych. II wojna światowa miała wybitnie mocarstwowy charakter. Uczestniczyło w niej ponad 60 państw, ale o biegu wojny na polach bitewnych oraz o kształcie powojennego pokoju zdecydowały 3 mocarstwa, które już po wojnie zgodziły się włączyć do swego grona również Francję jako swoiste mocarstwo honoris causa. Mocarstwa te nie były skłonne dopuścić do głosu mniejszych uczestników wojny. Głównie z tego powodu najważniejszy segment tej wojny, europejski konflikt z Niemcami, nie zakończył się konferencją pokojową. Jej namiastką bezpośrednio po wojnie była Konferencja Poczdamska Wielkiej Trójki (lipiec 1945 r.).

Konferencja ta zdecydowała również o reparacjach za szkody wojenne należnych od Niemiec. Wysokość ich wyznaczono na 20 mld dolarów. Ponieważ państwo niemieckie zostało zlikwidowane i nie istniały jeszcze plany jego wznowienia, zdecydowano, że reparacje będą pobierane z gospodarki niemieckiej bezpośrednio przez mocarstwa okupujące i zarządzające Niemcami. W połowie ZSRR, a w połowie alianci zachodni. Te mocarstwa miały z pobranych przez siebie reparacji zaspokoić żądania innych ofiar niemieckiej agresji, ZSRR – Polski i Czechosłowacji, zachodni alianci – krajów Beneluksu. Polsce ZSRR miał przekazać 15 proc. swoich reparacji, czyli równowartość ok. 1,5 mld dolarów. Po powstaniu RFN mocarstwa zachodnie zaprzestały pobierania reparacji, faktycznie z nich rezygnując. Związek Radziecki, mimo powstania NRD, jeszcze przez 4 lata reparacje ściągał, ale w 1954 r. poczuł się zmuszony do pójścia w ślady zachodnich rywali. Polska nie miała wyjścia i też musiała zrezygnowała z reszty reparacji. Nie tylko z powodu uzależnienia od ZSRR. Również dlatego, że postanowienia poczdamskie nie nakładały na państwo niemieckie obowiązku płacenia reparacji bezpośrednio komukolwiek, lecz jedynie za pośrednictwem mocarstw okupujących.

Nie wiadomo dokładnie, jaka część z należnych Polsce 1,5 mld dolarów pozostała niespłacona. Prawdopodobnie nie więcej niż kilkaset milionów. Jest sporne, czy Polska formalnie z tych reparacji zrezygnowała. Ale jeśli nawet nie, to i tak ich wielkość nie pozostaje w żadnej proporcji do szacowanej przez zespół Mularczyka bilionowej kwoty.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 16 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Nie ważne by złapać króliczka.Ważne by gonić go.A kwota którą szafuje poseł pan musi robić i robi wrażenie na suwerennie.

  • Bardzo dobry tekst. Godny polecenia i wart lektury, szczególnie dla różnej maści wizjonerów, fantastów i nieuków. Faktycznie dowcip za bilion dolarów. Polska nie jest poważnym państwem. Wstyd po prostu wstyd.

  • Urban ty zydzie oddawaj wszystko co masz!

  • Poprostu wolactwo wierzy zamiast myslec.

  • Rząd bezczelnych chamów i niedouczonych prostaków.

  • Nikt nie twierdzi, że pieniądze są pewne i wiadomo że jak się negocjuje, to na początku stawia się zawyżone warunki.
    O wielkie sumy warto walczyć, nawet jak zwycięstwo jest pewne na 40%.
    Autor zignorował możliwe szanse argumentów geopolitycznych: NATO dożywa swoich ostatnich lat, na linii Niemcy-USA trzeszczy i niewykluczone, że będziemy (razem z F-35) potrzebni Niemcom i Francuzom dla jakiegoś nowego sojuszu.
    Wtedy zapłacą.

  • @ Wolny Ptaszek

    Przeczytaj ten artykuł w całości i ze zrozumieniem. Republika Federalna Niemiec nie jest stroną w sprawie reparacji za II wojnę światową, ani III Rzeczpospolita Polska także, a jedynie trzy zwycięskie mocarstwa tego konfliktu, które ustanowiły reparacje na kwotę 20 mld $, a po powołaniu do życia NRF i NRD zrezygnowały z nich. W traktacie 2+4 jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec wszystkie kwestie polityczne i prawne między zwycięskimi Aliantami a Niemcami zostały raz na zawsze uregulowane i zamknięte. Tematu reparacji już nie podnoszono. Tym samym to zagadnienie jest domknięte w sensie politycznym i prawnym. Niemniej gdyby III RP chciałaby dochodzić reparacji wojennych, to musiałaby pozwać zwycięskich Aliantów jako twórców tychże reparacji, a nie Republikę Federalną Niemiec. Tylko przed którym międzynarodowym arbitrażem, bo żaden na ile mi wiadomo nie posiada stosownych uprawnień. W końcu od zakończenia II wojny światowej upłynęły 74 lata.

    • Kant byłby z ciebie dumny.
      Ale prawo międzynarodowe tym różni się od krajowego, że w tym pierwszym stypulacje formalne cześciej ustępują argumentom politycznym i faktycznemu układowi sił. Dużo się Polsce przydały traktaty z Anglią w 1939?
      Wywal te papiery na które się powołujesz i policz ile kto ma dywizji, gazu, i złota w skarbcach

    • @ Wolny Ptaszek

      Cokolwiek byśmy nie mówili, to Republika Federalna Niemiec ma zagadnienie reparacji za II wojnę światową za sobą. W swoim czasie Sąd Konstytucyjny Republiki Włoskiej wydał wyrok, który stanowił zielone światło dla włoskich sądów powszechnych w kwestii odszkodowań za okupacje hitlerowską Italii. Niestety sprawa znalazła swój finał przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze, gdzie tamtejsi sędziowie uznali wyrok SK Włoch za niezgodny z obowiązującym prawem międzynarodowym. Niemcy pod każdym względem prawnym w sprawie powyżej są bezpieczni i mogą spać spokojnie. Natomiast dziś trwa wojna o pieniądz i gospodarkę, a nie o liczbę dywizji. RFN jest i zapewne długo pozostanie mocarstwem politycznym i gospodarczym globu, choć i w sektorze militarnym też ma coś dopowiedzenia. A współczesna Polska niewiele waży, znaczy w świecie.

  • Syjonistaka i amerykanofilka Miriam Shaded głosiła że należy za te pieniądze kupić amerykańska broń by tak pozyskać przychylność Trumpa dla tych odszkodowań.

    • Trump w tej kwestii nie ma nic do powiedzenia. Pleciesz od rzeczy Jurku.

    • Ma rację ta syjonistka. Za F35 zamiast gotówki dajmy Amerykanom takie notarialne zrzeczanie sie części roszczeń wobec Niemiec.
      Niech se Trump ściąga należność z Berlina.
      A samoloty wtedy sprzedamy Turcji.

    • > > Wolny Ptaszek

      Przecież już raz notarialnie zrzekliśmy się roszczeń wobec Niemiec u Rosjan. A teraz po ponad 70 latach Mamy zrzec się ponownie u Amerykanów? Wszystko Nam się poplątało. Czy leci z Nami pilot?

      • To ta wredna komuna/postkomuna się zrzekała.
        Jak leży to w naszym interesie to nawet z wiążących stypulacji można się wycofać, umowy wyrzucić do kosza, a uzasadnić to wolą narodu. Tutaj uczmy się o Amerykanów – z irańską umową Obamy co zrobili?
        Pilot z nami leci, choć właśnie skończył 70 lat. Masz lepszego?